Recenzje

“Tu pa tam” – komedia kryminalna Mitji Okorna – Recenzja

Bartłomiej Rusek

Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że Mitja Okorn, zanim zaczął tworzyć polskie komedie romantyczne, stworzył pewien film w nieco innym stylu. Przed serialem 39 i pół, w którym Słoweniec umiłował sobie Tomasza Karolaka (trend ten jest widoczny w każdej kolejnej wyreżyserowanej przez niego komedii romantycznej, a konkretniej w Listach do M i Planecie Singli), Okorn stworzył w swoim rodzimym kraju produkcję, w której ewidentnie wzorował się na tytułach Guya Ritchiego. Mowa o filmie Tu pa tam z 2004 roku.

Samo pojęcie komedii kryminalnej natychmiastowo kojarzy się z filmami Brytyjczyka, takimi jak Przekręt czy Porachunki. W pewnym sensie podobnym tytułem jest ta słoweńska produkcja, opowiadająca o kilku znajomych, którzy zapożyczyli się u lokalnego gangstera na dużą kwotę, którą później w ordynarny sposób utracili.

Tu pa tam
Kadr z filmu “Tu pa tam”

Grupa przyjaciół – Buddha, Ortić, Storž i Turčin – chciała po prostu zarobić. Zamierzali w niezbyt legalny sposób kupić sporą ilość przemycanego przez Słowenię sprzętu elektronicznego, aby później sprzedać to za znacznie większą kwotę. Po utracie pieniędzy, nasi bohaterowie muszą w ciągu tygodnia zebrać 115 tysięcy marek, czyli kwotę znacznie przewyższającą ich możliwości.

W efekcie, młodzi Słoweńcy podejmują się najróżniejszych prac, aby wspólnymi siłami zarobić na spłatę gangstera. Doprowadza to do wielu komicznych sytuacji, z których niektóre szczerze mnie rozbawiły. Szczególnie dobrze wspominam scenę sprzedaży samochodu Turčina i wynikłe z tego w dalszych scenach komplikacje. Rozśmieszyło mnie również kilka późniejszych prób handlu narkotykami, podjętych przez głównych bohaterów.

Tu pa tam
Kadr z filmu “Tu pa tam”

Niestety, nie każdy żart wypada w filmie Okorna tak dobrze, jak te wspomniane powyżej. W czasie seansu Tu pa tam zdarzyło mi się uśmiechnąć zaledwie kilkukrotnie, czyli zdecydowanie za mało razy, jak na komedię kryminalną (opisywaną również mianem czarnej komedii). Film mi się po prostu nie spodobał, za co w dużej mierze odpowiedzialna była strona techniczna produkcji – wiele ujęć wyglądało bardzo amatorsko, a i montaż dźwięku pozostawiał wiele do życzenia. Oprócz tego, sama ścieżka dźwiękowa działała nieco na niekorzyść słoweńskiej produkcji – poszczególne utwory bardzo często nie pasowały po prostu do tego, co widziałem na ekranie.

Przeczytaj również:  "Tommaso" – Odkupienie reżysera przez męczenie widza [RECENZJA]

Również aktorsko film Mitji Okorna nie wyróżnia się niczym szczególnym. Znaczna część postaci, które widzimy na ekranie, to debiutanci. Wśród nich, właściwie jedynie wcielający się w rolę Turčina Adnan Omerović zdołał się dalej wybić, występując w kolejnych to filmach czy serialach. Prócz tego, w obsadzie zaskoczyła mnie nieco obecność (a także całkiem niezły występ)  Boštjana Gorenca – dość rozpoznawalnego słoweńskiego rapera, znanego jako Pižama. Ten wcielił się w jednego z dłużników gangstera, u którego zapożyczyli się nasi protagoniści.

Tu pa tam
Kadr z filmu “Tu pa tam”

Tu pa tam to tytuł, który cieszy się sporym uznaniem wśród słoweńskich widzów. W dużej mierze wynika to z ciekawego przedstawienia podziemia w Kranju, miejscu, gdzie film został nakręcony i w którym jednocześnie toczy się jego akcja. Dla mnie jednak jest to przeciętna produkcja, który – jak wynika  chociażby z ostatniej sceny – miała spory, niewykorzystany potencjał. Większość żartów się już przedawniła i zapewne moja ocena byłaby wyższa, jeżeli widziałbym Tu pa tam dziesięć lat wcześniej. Mimo to, wciąż jednak polecam ten film. Chociażby po to, żeby zapoznać się ze wczesną twórczością tego bądź co bądź dość znanego w Polsce reżysera.

 

 

Ocena

5 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.