Advertisement
FestiwaleFilmyNowe Horyzonty 2024Recenzje

„Redakcja” – (zbyt) mocno przerysowana satyra społeczna | Recenzja | Nowe Horyzonty 2024

Bartłomiej Rusek
fot „Redakcja” / materiały prasowe Nowe Horyzonty
fot „Redakcja” / materiały prasowe Nowe Horyzonty

Ukraiński reżyser Roman Bondarchuk rozpoczął swoją karierę filmową lata temu. Choć jego filmy dokumentalne (jak Ukraińscy Szeryfowie czy Euromajdan. Surowy Montaż) spotkały się z pozytywnym odbiorem widzów, tak zdecydowanie nie można tego powiedzieć o jego fabularnym pełnometrażowym debiucie. Opowiadający o perypetiach tłumacza OBWE Wulkan, choć doceniony na krajowym podwórku, nie odniósł wielkiego sukcesu za granicą. Jak jednak wygląda kwestia Redakcji – drugiej produkcji Ukraińca, która 6 lat po Wulkanie trafia na wielki ekran?

Zacznijmy jednak od tego, czym jest ten film. Definiowana jako komedio-dramat ukraińska produkcja opowiada historię Yury (Dmytro Bahnenko). Jest on młodym biologiem, zatrudnionym w muzeum, który prowadząc swoje badania udał się na chersońskie stepy. Celem było znalezienie i udokumentowanie obecności świstaków stepowych w tym rejonie – są one bowiem gatunkiem silnie zagrożonym na terenie Ukrainy. Będąc jednak na miejscu, nasz bohater zamiast świstaka dostrzega coś innego. Jest to grupa ludzi, podpalających obecny tam las, z którego w popłochu wybiega stado różnych zwierząt. Te, podobnie jak otwierający film świstak są niestety wyraźnie słabo wygenerowanymi animacjami, co już od początku seansu pozostawia widzowi lekki niesmak.

fot „Redakcja” / materiały prasowe Nowe Horyzonty
fot „Redakcja” / materiały prasowe Nowe Horyzonty

Yura robi zdjęcia podpalaczom i przedstawia je dyrektorce muzeum, w którym pracuje. Gdy nie spotyka się z pozytywnym odzewem, postanawia odezwać się do przedstawicieli lokalnych mediów. W ten sposób, podobnie jak w poprzedniej produkcji Bondarchuka, główny bohater wplątuje się w liczne, często niezbyt logicznie przedstawione intrygi, a wszystko za sprawą wielu zbiegów okoliczności. W efekcie tworzy on sobie przy tym wielu wrogów, w tym wysoko postawione persony, angażując się w intrygi polityczne czy porachunki przedstawicieli miejscowego półświatka.

Akcja filmu dzieje się pół roku przed rozpoczęciem inwazji Rosji na Ukrainę, a więc w czasie, gdy od dawna już toczyły się już walki w Donbasie. Jednocześnie, w krzywym zwierciadle, w mocno przerysowany sposób reżyser przedstawia liczne przywary lokalnego, często zakłamanego społeczeństwa i polityki. W ten sposób krytykuje to, co się działo – bierność ludzi, ich krótką pamięć i chęć do eksploatowania teraźniejszości, nie bacząc na tragiczną przeszłość i pełne niepokoju prognozy na przyszłość. Porusza też tematy ekologiczne, a także wplata elementy wręcz zakrawające o fantastykę. Przy tym wszystkim ukrasza całą produkcję sporą dawką humoru.

Ten niestety wypada najgorzej w całej produkcji. Redakcja nie była w stanie mnie rozśmieszyć, nie pokazując w kwestiach humorystycznych nic zaskakującego czy nawet świeżego. Hiperbolizacja i parodia to środki, które przez lata przewijały się przez każde możliwe medium i oglądanie w kinie po raz kolejny podobnych zabiegów daje poczucie, że gdzieś to już widzieliśmy. Nie trzeba zresztą daleko szukać – pod wieloma względami aspekty humorystyczne w Redakcji przypominają te obecne w Wulkanie, poprzednim filmie reżysera. Zaryzykować przy tym mogę stwierdzenie, że stają się one elementami stylu Bondarchuka, których wypatrywałbym również w przyszłych produkcjach reżysera.

fot „Redakcja” / materiały prasowe Nowe Horyzonty
fot „Redakcja” / materiały prasowe Nowe Horyzonty

W ogólnym rozrachunku, Redakcja wypada jednak lepiej niż poprzedni film Ukraińca. Choć nie mamy do czynienia z produkcją wyjątkową, docenić należy przyzwoite aktorstwo czy chociażby tematykę poruszaną przez Bondarchuka. Pod komediową przykrywką (niestety dość kiepsko zrealizowaną) autor wplata kwestie rzetelności i niezależności dziennikarskiej, korupcji, powszechnego w kraju patriarchalizmu i intryg politycznych, by w szerszym kontekście skrytykować stan i nastrój społeczeństwa w czasie, w którym dzieje się akcja filmu. Redakcja opowiada o przepełnionej wyższymi ideami jednostce, która nie może znaleźć posłuchu w swoim otoczeniu. Szkoda jednak, że te najistotniejsze wartości, które Bondarchuk chciał przekazać, nie wybrzmiewają dostatecznie mocno z filmu, będąc przytłumionymi przez niezdarnie napisane elementy komediowe i nadmiar innych, niekoniecznie tak istotnych wątków.


Korekta: Daniel Łojko

+ pozostałe teksty

Uwielbia kino w każdym wydaniu - zarówno neony u Refna jak i slow cinema spod ręki Tarra, gangsterskie produkcje Scorsese czy niszowe słoweńskie filmy. Z wykształcenia zafascynowany literaturą fantastyczną językoznawca, absolwent filologii słowiańskiej. Pasjonat muzyki, którą stara się nie tylko opisywać, ale również tworzyć. Od niedawna regularnie powiększa swoją kolekcję komiksów.

Ocena

6 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.