FilmyRecenzjeStreaming

Checked! TOP10 Netflixa – “Pokochaj, poślub, powtórz” [RECENZJA]

Bartłomiej Rusek
Pokochaj, poślub, powtórz
fot. materiały prasowe / Netflix

Nie wiem, czy istnieje oddzielny gatunek filmowy, traktujący o komediach, których akcja dzieje się na oficjalnych uroczystościach. Jeżeli jednak istnieje, pionierem takowych filmów bez wątpienia jest Dean Craig. Napisał on bowiem scenariusz do dwóch wersji Zgonu na pogrzebie, a także dwóch części filmu Kochanie, poznaj moich kumpli. Na trzy lata po premierze drugiej części wspomnianego filmu, Craig postanowił nie tylko napisać scenariusz, ale i wyreżyserować produkcję, której akcja ponownie ma miejsce na weselu. Jest nim Pokochaj, poślub, powtórz, który swą premierę miał tydzień temu na platformie Netflix.

Głównym bohaterem filmu jest Jack (Sam Claflin). Poznajemy go już na samym początku produkcji, gdy rozmawia, a tak właściwie żegna się z Diną (Olivia Munn) – przyjaciółką jego młodszej siostry, która wyraźnie mu się podoba. Dina jednak, pracująca jako korespondentka wojenna, musi wracać do pracy, co w tym przypadku równoznaczne jest z wyjazdem za granicę. Szczęśliwym trafem, nasza dwójka bohaterów trafia na siebie kilka lat później. Nie jest to jednak przypadek – oboje przyjeżdżają na ślub Hayley (Eleanor Tomlinson), czyli wspomnianej już siostry Jacka.

Pokochaj, poślub, powtórz
fot. materiały prasowe / Netflix

Jako brat panny młodej, Jack ma jednak bardzo wiele na głowie, co sprawia że jego kontakt z Diną jest znacznie utrudniony. Jego głównym utrapieniem jest Marc, który przyszedł na wesele mimo braku zaproszenia. Marc, znajdujący się pod wpływem narkotyków, ma na celu przerwanie ceremonii, gdyż jest zakochany w pannie młodej. Celem uspokojenia narwanego, nietrzeźwego znajomego, Hayley prosi Jacka o dolanie mu do szampana sporej dawki środku nasennego.

Niestety, nie jest to tak proste i oczywiste, jak może się wydawać. Na skutek niezbyt przemyślanej zabawy dzieci, znajdujących się na sali, miejsca gości weselnych zostają pomieszane.  Tym samym, kieliszek ze środkiem nasennym może trafić do jednej z ośmiu osób.

Przeczytaj również:  "Nie mam żadnej potrzeby, aby uczyć się lepiej rysować" - mówi nam wielokrotnie nagradzany rysownik Jan Mazur [WYWIAD]

W tym momencie fabuła filmu zaczyna się komplikować. Wszystko dlatego, że Dean Craig chce za wszelką cenę pokazać widzowi, jak bardzo mały szczegół (taki jak miejsce przy stole) może wpłynąć na tok wydarzeń. Całość jest zresztą na bieżąco opisywana przez narratora, który moim zdaniem był zupełnie niepotrzebny. O ile sam koncept przedstawienia ośmiu różnych wariantów tej samej historii był ciekawym zamysłem, tak realizacja tego pomysłu była tragiczna.

Wszystko dlatego, że z często wspominanych ośmiu wariantów, na ekranie widzimy tylko dwa. Te dwa to „pierwszy” i „najlepszy”, jednak nie znamy właściwie żadnych kryteriów, według których „najlepszy” wariant faktycznie jest korzystniejszy od innych. Wszystko dlatego, że nie wiemy, jak potoczyłaby się historia, gdyby środek nasenny trafił do innych osób. Całość pozostaje domysłem, co sprawia, że otrzymujemy nudną, dość przewidywalną historię.

Pokochaj, poślub, powtórz
fot. materiały prasowe / Netflix

Jak jednak wygląda kwestia humoru w komedii Deana Craiga? Niestety, nie najlepiej. Prawie wszystkie żarty w filmie dotyczą seksu, niektóre są zresztą przedstawione w dość obskurny sposób. Tym samym mamy zarówno bohaterów z pewnym oczywistym kompleksem, jak i takich, którzy założyli zbyt ciasne spodnie (a raczej kilt – ale o tym dopiero za chwilę), a także liczne dwuznaczne sceny. Przez nadmiar takich samych żartów, film kuleje pod względem komediowym, co jest chyba najgorszą możliwą reklamą dla komedii.

Wspominałem wcześniej o kilku głównych bohaterach, jednak są przy tym inni, którzy otrzymują równie dużo czasu na ekranie. Wśród nich jest między innymi Bryan (Joel Fry) – niespełniony aktor, którego największym marzeniem związanym z weselem jest zaprezentowanie się obecnemu tam reżyserowi w taki sposób, aby ten go zatrudnił przy swoim najnowszym filmie. Jest on także druhną (tak, druhną, a nie drużbą, co jest kilkukrotnie podkreślane w samej produkcji) głównej bohaterki. Oprócz tego, często na planie pojawia się Sidney (Tim Key). Wyraźnie podoba mu się Dina, którą stara się poderwać. Na swoje nieszczęście, założył on na wesele kilt (przyznając kilkukrotnie w filmie, że nie ma nic wspólnego ze Szkocją, a założył go tak po prostu), który jakimś cudem upina go w miejscach intymnych. Oczywiście nie czuje się niezręcznie, mówiąc o tym każdej (nie)zainteresowanej tym faktem osobie.

Przeczytaj również:  Checked! TOP10 Netflixa – „The Old Guard” [RECENZJA]
Pokochaj, poślub, powtórz
fot. materiały prasowe / Netflix

Przyznam szczerze – oglądając Pokochaj, Poślub, Powtórz zaśmiałem się kilka razy. Można je jednak zliczyć na palcach jednej dłoni. Nie wiem, czy to kwestia mojego poczucia humoru, czy słabej jakości produkcji. Ta jednak nie ma moim zdaniem zbyt wiele do zaoferowania. Jeżeli pojawiały się w niej jakieś żarty, były one powtarzane tak często, że ich dalsza obecność w filmie po prostu nudziła.

Pokochaj, Poślub, Powtórz to przede wszystkim nieśmieszna produkcja, a to najgorsze, co można zarzucić komedii. Dean Craig nie wykorzystał nawet odrobiny sporego potencjału, wynikającego z przedstawianej w filmie losowości wydarzeń. Popularność filmu na Netflixie, a tym samym wyróżnienie go na liście TOP10, wynika przede wszystkim z dwóch rzeczy. Jest to nieoczywisty, interesujący koncept filmu oraz głośne nazwisko Craiga, który znany jest przede wszystkim jako scenarzysta Zgonu na Pogrzebie. Na korzyść Pokochaj, Poślub, Powtórz działa również to, że jest nowym filmem – im mniej osób go widziało, tym mniej negatywnych ocen otrzymał. A tych będzie coraz więcej…

Ocena

4 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Zgon na pogrzebie

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.