Advertisement
FestiwaleFilmyMillennium Docs Against Gravity 2024Recenzje

„Copa 71″ – niezwykła historia zapomnianego turnieju | Recenzja | Millennium Docs Against Gravity 2024

Bartłomiej Rusek
fot. „Copa 71” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity
fot. „Copa 71” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Historia kobiecego futbolu jest pełna wybojów i przeszkód. W czasach, gdy na światowych boiskach królowali tacy piłkarze jak Pele, Gert Muller, Eusebio czy Bobby Charlton, sport ten uznawany był za dyscyplinę zastrzeżoną jedynie dla mężczyzn. Profesjonalne drużyny mogły ponosić ogromne kary (nie tylko finansowe) za samo udostępnianie swoich obiektów kobiecym drużynom.

Choć Mistrzostwa Świata w piłce nożnej mężczyzn organizowane są od 1930 roku, pierwszy oficjalny turniej kobiet uznany i sygnowany nazwą Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA) odbył się w 1991 roku. Nie oznacza to jednak, że same kobiety nie chciały wcześniej trenować tego sportu i nie wychodziły z własnymi inicjatywami. Choć było to utrudnione, powstawały nieoficjalne drużyny, ligi, a także odbywały się turnieje.

O takim właśnie turnieju opowiada Copa 71 – dokument Jamesa Erskine’a i Rachel Ramsay, wyprodukowany przez siostry Venus i Serenę Williams. O tym, że w 1971 roku odbyły się w Meksyku mistrzostwa świata kobiet wie obecnie mało kto. Nie miały o tym pojęcia nawet światowe sławy kobiecego futbolu, takie jak zapytane w samym filmie Brandi Chastain czy Alex Morgan. Dla nich, podobnie jak dla większości osób, historia zaczynała się od 1991 roku.

fot. „Copa 71" / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity
fot. „Copa 71” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Jednak 20 lat wcześniej, za sprawą inicjatywy grupy biznesmenów, którzy dostrzegli ogromny potencjał biznesowy tego pomysłu, z niesamowitym rozmachem zorganizowane zostały mistrzostwa w Meksyku, a więc w kraju znakomicie do tego przygotowanym pod względem logistycznym. Rok wcześniej odbyły się tam bowiem męskie rozgrywki. Wychodząc naprzeciwko jawnie potępiającej ten pomysł FIFA, grupa Martini & Rossi postanowiła zostać niezależnym sponsorem tej niezwykłej inicjatywy. Mieli już w tym doświadczenie, organizując rok wcześniej podobny turniej we Włoszech, choć na nieco mniejszą skalę.

Copa 71 przenosi nas właśnie do tamtych czasów. W filmie nakreślone zostało tło dotyczące turnieju. Przytoczone zostały wypowiedzi zarówno dziennikarzy, jak i samych zawodniczek, które brały w nim udział. Tym, co jest jednak najciekawsze, są oczywiście archiwalne nagrania z meczów pokazujące, że kobiecy futbol już w tamtych czasach miał dużo do zaoferowania. Piękne zagrania, efektowne strzały czy widowiskowy drybling to coś, co nigdy się nie przedawnia. A i to potrafili docenić sami kibice, zjawiając się bardzo licznie na stadionach.

Sama atmosfera na trybunach była niesamowita – według oficjalnych danych frekwencja co najmniej dwóch meczów (otwarcia i finału), które odbyły się na Azteca Stadium, przekroczyła 100 tysięcy kibiców, co do teraz stanowi rekord w kobiecym futbolu. Widać to zresztą na nagraniach. Te niestety są jednak mocno wybrakowane. Film przedstawia mundial w zasadzie z perspektywy tylko jednej z grup, właśnie tej grającej swoje mecze na Aztece. Z meczów rozgrywanych w drugiej grupie (na stadionie Guadalajara) w filmie pojawiają się praktycznie jedynie wyniki, choć i tak nie wszystkich spotkań. Nie wiadomo czemu – jeśli nagrania spotkań z drugiej grupy nie były dostępne, przydałaby się w filmie chociaż jakaś informacja na ten temat, najlepiej okraszona komentarzami samych zawodniczek.

Nie jest to przy tym jedyny moment, w którym przekazywane w filmie informacje są mocno wybrakowane. Jak wspomniałem na początku tego tekstu, turniej z 1971 roku był jednym z nieoficjalnych, ale nie jedynym. Copa 71 wspomina mimochodem o włoskim pucharze z 1970, ale pomija praktycznie to, co wydarzyło się w trakcie dwóch dekad między 1971 a 1991 rokiem. Na własną rękę musiałem doczytać o licznych podobnych nieoficjalnych (w znaczeniu nieuznawanych przez FIFA) inicjatywach i tym, jak wielkie kroki były stawiane w celu profesjonalizacji damskiego futbolu.

fot. „Copa 71" / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity
fot. „Copa 71” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Copa 71 przedstawia turniej z Meksyku jako wydarzenie, które dla biznesmenów było możliwością ogromnego zarobku, dla widzów niesamowitym, pełnym emocji widowiskiem, a dla grających na nim kobiet życiową szansą. Tym bardziej boli brak informacji na temat wielu zmian, które (prawdopodobnie na skutek sukcesu właśnie tego turnieju) powoli zostawały wprowadzane – najpierw na lokalnych szczeblach, już od 1972 roku. Nie jest to nawet wspomniane w formie napisów przed końcem filmu. Jednocześnie produkcja poniekąd stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego współcześnie kobieca piłka nożna nie cieszy się taką renomą, jak męska. Pokazuje, że obie te dziedziny dzieli blisko sześćdziesiąt lat różnicy, jeśli chodzi o rozwój, marketing czy zaangażowanie kibiców. Wiedząc, jak późno kobiecy futbol zaczął funkcjonować jako zaakceptowana przez odgórne władze dyscyplina, każdy powinien być pod wrażeniem tego, jak sprawnie i dynamicznie obecnie się rozwija.

Copa 71 słusznie wzbudza zainteresowanie tematem, stąd też mocno mnie raziła wybiórczość przedstawionych informacji, bez dodatkowych wyjaśnień w tym zakresie. To, w połączeniu z pominięciem spotkań z jednej z grup, biorących udział w tytułowym turnieju, sprawia wrażenie dość niechlujnie zrealizowanego dokumentu. I choć ogląda się go niezwykle ciekawie i szybko, ze względu na charakterystyczną dla samego sportu dynamikę, znakomicie odwzorowaną na ekranie, tak w ogólnym rozrachunku każdy widz chyba odniesie wrażenie, że czegoś tu jednak brakuje.

Przeczytaj również:  Galeria Pominiętych, czyli zestawienie filmów, których zabrakło w redakcyjnej topce 2025

 

korekta: Anna Czerwińska

+ pozostałe teksty

Uwielbia kino w każdym wydaniu - zarówno neony u Refna jak i slow cinema spod ręki Tarra, gangsterskie produkcje Scorsese czy niszowe słoweńskie filmy. Z wykształcenia zafascynowany literaturą fantastyczną językoznawca, absolwent filologii słowiańskiej. Pasjonat muzyki, którą stara się nie tylko opisywać, ale również tworzyć. Od niedawna regularnie powiększa swoją kolekcję komiksów.

Ocena

6.5 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.