Advertisement
Azjatycki Festiwal Filmowy Pięć Smaków 2024FestiwaleFilmyRecenzje

„Rok bez znaczenia” – o samotności wśród ludzi i zagubieniu w społeczeństwie | Recenzja | Azjatycki Festiwal Filmowy Pięć Smaków 2024

Bartłomiej Rusek
fot. „Rok bez znaczenia” / materiały prasowe Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków
fot. „Rok bez znaczenia” / materiały prasowe Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków

Czy istnieje wśród nas ktoś, kto nigdy nie zwątpił? Nie poczuł się bezużyteczny, bezsilny i niepotrzebny? Każdego spotykają niepowodzenia, a wspomniane emocje często im towarzyszą. Każdy przechodzi to inaczej – jedni w sposób pełen ekspresji, drudzy natomiast tłumią w sobie emocje. I podczas gdy część osób się poddaje, niektórzy – z mniejszym lub większym skutkiem – starają się dostosować do nieuchronnych zmian. O wypadkowej takich podejść opowiada właśnie Rok bez znaczenia.

Reżyser filmu, Kelvin Tong, znany jest z lawirowania między gatunkami filmowymi. Tworzył w przeszłości horrory, romanse, thrillery i komedie, by w końcu przenieść widza do poruszającego dramatu, którego akcja dzieje się w Singapurze z roku 1979. Choć formalnie w tym roku nie wydarzyło się tam nic szczególnie przełomowego, w praktyce był to sam środek okresu transformacji, który miał miejsce po uzyskaniu autonomii. Obok dynamicznej sytuacji gospodarczej, skutkującej szybkim rozwojem, jednym z istotnych wydarzeń był nacisk na przerzucenie się na język angielski, który stał się głównym językiem urzędowym. I to ten właśnie element stanowi w znacznej mierze motyw przewodni Roku bez znaczenia.

Centralną postacią filmu jest Lim Cheng Soon – architekt z wieloletnim doświadczeniem, niegdyś odnoszący sukcesy w branży i projektujący najważniejsze budynki, teraz odsunięty w firmie na bok, przebywający częściej na placu budowy (gdzie został oddelegowany do nadzorowania prac robotników) niż w biurze. Wyraźnie odstaje on od reszty pracowników. Nie tylko wiekiem, ale kompetencjami – choć ukończył prestiżowe studia na dobrym uniwersytecie i ma ogromne doświadczenie w zawodzie architekta (dysponując przy tym dużą wiedzą), nie zna języka angielskiego.

fot. „Rok bez znaczenia” / materiały prasowe Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków
fot. „Rok bez znaczenia” / materiały prasowe Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków

Jest to ogromny problem – firma, w której pracuje bohater Roku bez znaczenia, ma nowego właściciela, a ten, jako anglojęzyczny biznesmen, zgodnie z panującym trendem ustala angielski jako lingua franca w organizacji. Wszystkie raporty muszą być sporządzane po angielsku, a pozostali pracownicy posługujący się tym językiem używają go do omawiania pomysłów. Lim Cheng Soon ma wyraźne problemy z adaptacją w nowym-starym środowisku, a jest to tylko jeden z jego wielu problemów. Wśród pozostałych można wymienić problemy małżeńskie czy konieczność opieki nad schorowanym ojcem.

Tym, co przeważa w Roku bez znaczenia, jest dominująca symbolika, widoczna na każdym kroku. Warto przy tym wspomnieć już o samym tytule, który w międzynarodowej wersji nawiązuje do książki Raya Huanga, opowiadającej o roku 1587. Wtedy to, mimo że nie miały miejsca żadne przełomowe wydarzenia, seria mniejszych, pozornie nieistotnych incydentów doprowadziła w ostatecznym rozrachunku do upadku chińskiej dynastii Ming. W wersji oryginalnej tytuł nawiązuje natomiast do gry dla dzieci, w której podstawą do wygranej jest szybkość myślenia, podejmowania decyzji i biegania. Obie te nazwy trafnie odwzorowują to, co dzieje się na ekranie, podobnie jak przebieg roku 1979 w Singapurze.

fot. „Rok bez znaczenia” / materiały prasowe Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków
fot. „Rok bez znaczenia” / materiały prasowe Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków

Symbolika wybrzmiewa już od pierwszej sceny Roku bez znaczenia – film zaczyna się bowiem w wigilię chińskiego Nowego Roku. Poznajemy wtedy Lim Cheng Soona, który spotyka się z tej okazji ze swoją rodziną. Już to szybkie wprowadzenie pokazuje różnice między nim a jego młodszym bratem – podążającym za nowościami przedstawicielem handlowym, który jednego syna wysłał do szkoły anglojęzycznej, drugiego do chińskojęzycznej. To krótkie przedstawienie bohaterów podkreśla odmienność między naszym protagonistą a jego otoczeniem – to, że nie odnajduje się on w pędzącej współczesności. Podobnie jak zaprojektowane przez niego przed laty monumentalne budowle – teraz puste i porzucone.

Widać to zarówno w jego błądzącym spojrzeniu, jak i w małomówności, która stanowi alegorię do wymierającego języka chińskiego, którym Lim Cheng Soon się posługuje. Jego próby nauki angielskiego nie przynoszą skutku, przez co jego dobre wykształcenie schodzi na drugi plan w firmie. Przechodzi on wyraźny kryzys wieku średniego, przez większość czasu biernie, ze smutkiem obserwując pędzącą rzeczywistość, za którą nie może nadążyć. Wyraźnie czuje przy tym, że z dnia na dzień oddala się nie tylko od swoich współpracowników, ale i od rodziny. Widać w tym świetnie zagrane, niewypowiedziane emocje, za co należą się słowa uznania odgrywającego tę rolę Peterowi Yu.

Nie tylko on wypada zresztą dobrze – całokształt obsady autentycznie wciela się swoje role, co sprawia, że Rok bez znaczenia może wywoływać głębsze emocje, wręcz wzruszając do łez w kilku bardziej poruszających scenach. To opowieść o osobie zepchniętej na bok, porzuconej z biegiem czasu, w imię zmian i postępu. O bezsilności wobec przerastających nas zmian, niezależnych od nas. W trakcie seansu obserwujemy, jak bohater staje się zbędny na każdej płaszczyźnie – zawodowej, osobistej i rodzinnej. Jako architekt, mąż, syn i brat.

fot. „Rok bez znaczenia” / materiały prasowe Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków
fot. „Rok bez znaczenia” / materiały prasowe Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków

Kelvin Tong, reżyserując Rok bez znaczenia, znakomicie operuje metaforami. I choć technicznie film nie jest czymś nadzwyczajnym, nie powala nas genialnymi kadrami czy zapadającą w pamięć muzyką – tutaj możemy wyróżnić jedynie podkreślające nastrój filmu pojedyncze melodie, wybrzmiewające w tle – to posiada kilka zapadających w pamięć scen. Niestety, wiele z nich było przesadzonych, podobnie jak na siłę dramatyczny koniec filmu, przez co odnosi się wrażenie, jakby momentami reżyser nie do końca wiedział, w którym kierunku pokierować fabułę. A szkoda, bo potencjał był ogromny, lecz został zaprzepaszczony przez niedomknięcie niektórych wątków czy liczne niedopowiedzenia.

Przeczytaj również:  Najlepsze filmy 2025 roku | Ranking TOP 20 redakcji Filmawki

Poza emocjonalnymi aspektami prawdopodobnie najważniejszym elementem filmu jest przestroga, by wyciągać lekcje z historii. Choć wiele osób zapomniało o tym okresie zmian, historia powoli zatacza krąg. Obecnie w Singapurze, ze względu na politykę gospodarczą dążącą w kierunku powrotu do handlu z Chinami, panuje trend powrotu do języka chińskiego. W efekcie, osób w sytuacji zawodowej Lim Cheng Soona może być coraz więcej. O kwestiach osobistych nie wspominając – należy pamiętać, że to, co niewypowiedziane, często jest ważniejsze niż puste słowa. A skrywane emocje wcale nie są słabsze niż te wykrzyczane i świadczyć mogą o delikatności i smutku, cechach tak przytłaczających w otaczającym nas brutalnym świecie.


Korekta: Oliwia Kramek

+ pozostałe teksty

Uwielbia kino w każdym wydaniu - zarówno neony u Refna jak i slow cinema spod ręki Tarra, gangsterskie produkcje Scorsese czy niszowe słoweńskie filmy. Z wykształcenia zafascynowany literaturą fantastyczną językoznawca, absolwent filologii słowiańskiej. Pasjonat muzyki, którą stara się nie tylko opisywać, ale również tworzyć. Od niedawna regularnie powiększa swoją kolekcję komiksów.

Ocena

7.5 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.