„Wzmożenie” – O zjednoczeniu wobec nieznanego zagrożenia [RECENZJA]
Oglądając filmy, których akcja dzieje się w małych wioskach, wewnątrz bardziej ortodoksyjnych społeczeństw, często odnosimy wrażenie, że czas się tam zatrzymał. Reżyserowie używają licznych zabiegów, żeby całość produkcji wypadła jak najrzetelniej, a widz poczuł się tak, jakby oglądał film dokumentalny, przedstawiający prawdziwe życie w danych warunkach, a nie odgrywane przez aktorów sceny. Dominic Sangma we Wzmożeniu posunął się o krok dalej, uzewnętrzniając w filmie swoje dziecięce lęki i angażując prawdziwych mieszkańców rodzinnej wioski zamiast aktorów.
Tym samym, w produkcji tej nie uświadczymy zawodowych aktorów, a osoby, które często wcielają się w role, które faktycznie „odgrywają” na co dzień. Przykładem może być postać pastora, granego przez osobę faktycznie pełniącą tę funkcję w wiosce, w której odbywa się akcja filmu. Część obsady stanowi również rodzina reżysera. Jest to zabieg o tyle ciekawy, że mimo braku zaplecza aktorskiego, Wzmożenie wypada w dużej mierze autentycznie, a potencjalne braki stara się uzupełniać mrocznym klimatem, potęgowanym przez ogólny, niepokojący nastrój filmu.
Sama akcja Wzmożenia przenosi nas do północno-wschodnich Indii, do stanu Meghalaya. Czas, w którym śledzimy wydarzenia w wiosce jest wyjątkowy – pojawił się bowiem rzadki okaz cykad, co zdarza się w tym rejonie raz na kilka lat. Stanowi to niemałe wydarzenie, w którym kolektywnie uczestniczą mieszkańcy wioski, zbierając będące delikatesem owady. Spokój i rutynę wioski zaburza jednak szokujące zdarzenie – zaginięcie jednego z mieszkańców.
Efektem jest pojawienie się wielu plotek i coraz większej fali strachu, ogarniającego wioskę. Mieszkańcy jednogłośnie oświadczają, że powodem zaginięcia są porwania dzieci przez osoby z zewnątrz – wioska leży na granicy Indii z Bangladeszem. We wszechobecnej panice zwracają się z prośbą o pomoc do mocno pasywnych władz czy sił nadprzyrodzonych. Wzmożenie ukazuje nam bowiem również aspekty religijne – wystraszonych ludzi, którzy łączą się we wspólnocie religijnej. Ta jednak, reprezentowana przez pastora, stara się ich wykorzystać, podobnie jak szamani, zwracający się w ich imieniu do lokalnych bóstw.

I choć wydarzenia wpływają na wszystkich mieszkańców wioski, tak w samym ich centrum znajduje się dziesięcioletni Kasan, zmagający się ze ślepotą zmierzchową. W ten sposób reżyser Dominic Sangma, który cierpiał w młodzieńczych latach na podobną dolegliwość, uzewnętrznia się przed widzem. Przedstawia na ekranie to, czego się zawsze bał, a co ostatecznie, w realnym życiu, okazało się pogłoskami. W filmie stanowi to jednak historię, która niekoniecznie ma się okazać fikcją.
Kasan wyraźnie się boi. Gdy cała wioska, z pastorem na czele, wypatruje oznak nadchodzącej apokalipsy i nadejścia wiecznych ciemności, niewidzący po zmroku chłopak czuje się zagubiony. Jednocześnie, zamieszkujące wioskę plemię Garo jednoczy się przeciwko wspólnemu, nieznanemu zagrożeniu. Mamy do czynienia z narastającym strachem, niepewnością i jeszcze większym zamknięciem się wewnątrz grupy, co skutkuje nawet samosądami wobec osób z zewnątrz, zbliżających się do tego hermetycznego zbiorowiska.
Choć film Sangmy nie jest idealny – zarówno pod względem aktorskim (za co nie można mieć do niego żadnych pretensji, biorąc pod uwagę fakt, że nie znajdziemy tu zawodowych aktorów) jak i z wielu innych powodów, stanowi wciąż bardzo udany obraz. Pokazuje, jak hermetyczne społeczeństwo potrafi zachować się wobec zagrożenia z zewnątrz. Całości towarzyszy przy tym niezwykłe uczucie niepokoju. Choć pozornie seans wydawać się może nieco przeciągany, film wcale się nie dłuży, zaskakując widza w wielu aspektach, ukazując zachowanie poszczególnych bohaterów i wpływ grupy osób na jednostkę.
Uwielbia kino w każdym wydaniu - zarówno neony u Refna jak i slow cinema spod ręki Tarra, gangsterskie produkcje Scorsese czy niszowe słoweńskie filmy. Z wykształcenia zafascynowany literaturą fantastyczną językoznawca, absolwent filologii słowiańskiej. Pasjonat muzyki, którą stara się nie tylko opisywać, ale również tworzyć. Od niedawna regularnie powiększa swoją kolekcję komiksów.