Advertisement
KomiksKulturaPublicystyka

“Dom”, Paco Roca – zgrane melodie [RECENZJA]

Michał Skrzyński
dom paco roca recenzja
Okładka polskiego wydania / fot. materiały prasowe

“Odemknął, wbiegł do domu, pragnął go powitać.
Dawno domu nie widział, bo w dalekim mieście
Kończył nauki, końca doczekał nareszcie.
Wbiega i okiem chciwie ściany starodawne
Ogląda czule, jako swe znajome dawne.
Też same widzi sprzęty, też same obicia,
Z którymi się zabawiać lubił od powicia”
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz

To fragment z pierwszej księgi Pana Tadeusza, którą pewnie musieliście w trakcie edukacji przetrawić. Ta konkretna scena opisuje oczywiście powrót Tadeusza do dworku w Soplicowie i związane z nim wspomnienia. Dworek ten to nie tylko budynek, ale i nośnik wspomnień i właściwie samodzielny bohater dzieła Mickiewicza. Przypominam Wam tan znany motyw, by móc łatwo wytłumaczyć, czym jest Dom Paco Roca.

Tak jak dworek w Soplicowie tak i domek gdzieś w Hiszpanii ma dla przedstawionej historii szczególne znaczenie. Narracja w komiksie prowadzona jest głównie z perspektywy Vincente, który razem z pozostałą dwójką rodzeństwa wraca do niego po śmierci ojca i od pierwszych stron jesteśmy wprowadzenia w meandry relacji między nimi. Vincente to wzięty pisarz, który nie potrafi wybaczyć ojcu, że nie ekscytował się jego sukcesami, siostra Carla ma raczej pozytywne nastawienie do życia, ale kwestia domu i jego sentymentalnej wartości leży raczej poza jej kręgiem zainteresowań. Inaczej jest ze starszym bratem José, dla którego dom to żywy świadek jego dzieciństwa, a jako że był najstarszy, to razem z ojcem najwięcej przy nim pracował. No i właśnie — ojciec całej trójki.

Przeczytaj również:  "kRaj", czyli jeszcze jedna polska katastrofa
dom kultura gniewu
Roca z pewnością zna się na kolorkach / fot. materiały prasowe

Pomimo że ojciec rodzeństwa już nie żyje, to szybko wyrasta, razem z tytułowym domem, na głównego bohatera powieści, a by być dokładnym, i może trochę bardziej lirycznym, wspomnienia o ojcu i domu staję się z czasem jednością. Wybudowanie samodzielnie domku, w którym można z rodziną spędzać weekendy i wakacje, było marzeniem skromnego kierowcy, które ostatecznie po latach pracy zostało zrealizowane (teraz pod nosem uśmiechają się wszyscy milenialsi i zoomerzy). W całym tym procesie brały oczywiście udział dzieci, które raz chętnie raz mniej chętnie czynnie pracowały przy budowie domu.

Śmierć ojca, wydawałoby się, że już przez jego dzieci przepracowana, wiąże się również z koniecznością rozwiązania sprawy z domem. Początkowo plan jest taki, by doprowadzić go do porządku, ponieważ ojciec w ostatnich latach nie zawsze miał dosyć energii, by utrzymać wszystko w idealnym stanie. Po serii wykonanych własnym sumptem remontów dom miał zostać sprzedany. Prosta formalność poprzedzona kilkoma popołudniami pracy okazała się jednak pretekstem do skonfrontowania się ze wspomnieniami o ojcu i jego (ich) domu, a sam pomysł sprzedaży zdaje się nabierać innego niż finansowego znaczenia.

dom komiks recenzja
Narracja jest bez zarzutu, świetne komiksowe rzemiosło / fot. materiały prasowe

I tutaj dochodzimy do momentu, gdy oprócz przedstawiania mojej interpretacji treści muszę podzielić z Wami jakimiś moimi odczuciami i emocjami, a z tym jest problem. Dom nie wywołał we mnie właściwie żadnej reakcji emocjonalnej. Wspomnienia bohaterów o ojcu, o dzieciństwie spędzonym na placu budowy zupełnie po mnie spłynęły. Doceniam schludne rysunki, bardzo dobre kadrowanie i zastosowanie rzadko widywanej poziomej orientacji, ale sama historia nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Od połowy lektury czułem, że ja to już wszystko gdzieś słyszałem. Figura ojca w kulturze była chyba omówiona na wszystkie możliwe sposoby i niestety hiszpański uznany komiksiarz nie znalazł w tej na poły autobiograficznej historii jakiejś nowej niespodziewanej drogi. To historia, z którą pewnie można się utożsamić, ale raczej tylko wtedy, gdy mamy w sobie podobne zadry i nieprzepracowane wspomnienia. Ja takich nie mam, więc podchodziłem do całej historii na chłodno i na przykład irytowało mnie właściwie całkowite pominięcie w historii matki, która z pewnością odgrywała w tym wszystkim dużą rolę.

Przeczytaj również:  Evangelion: 3.0+1.0 Thrice Upon a Time - Odmawiając bólu | Recenzja

Zdaje sobie sprawę, że jestem w mniejszości (Roca dostał za ten komiks Eisnera w 2019 roku), ale nie będę na siłę przekonywał się do tego tytułu. Dla mnie była to lektura całkiem przyjemna dzięki świetnie napisanym dialogom i dobrym rysunkom, ale pozbawiona emocjonalnego zaangażowania fabuła nie miała za wiele do zaoferowania. Klimat i scenografia jest iście sielska, a na przykład wątek sąsiada, czy syna José śledzi się z przyjemnością, jednak to wszystko trochę za mało, by podbić moje czytelnicze serce. Jednocześnie w żadnym wypadku Domu nie odradzam, jeśli akurat w wasze rejestry ta historia trafi, to prawdopodobnie będziecie więcej niż zadowoleni.

Ocena

6 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.