KomiksKultura

“Skok” – czuła gramatyka [RECENZJA]

Michał Skrzyński
skok recenzja
Cudowna okładka "Skoku"

Kiedy ostatni raz zrobiliście coś zaskakującego? Ale wiecie, takiego naprawdę niezwykłego. Coś, co nie było podobne do żadnych innych cosiów. Przyznaję, że ja od dłuższego czasu tkwię w covidowym marazmie i jedyne, co dostarcza mi bardziej wybuchowym emocji, to sztuka w jej wszelakich odsłonach. Jednak przez tą, delikatnie mówiąc, niespecjalnie korzystną sytuację, rzadko zapuszczam się w nieznane mi rejony. Zwykle szukam bezpieczeństwa w znanych mi motywach i stylistykach, ale czasami trafiają się wspomniane wcześniej cosie z zupełnie innego świata. A takim właśnie, z pewnością jest Skok Molly Mendozy.

Dzieło amerykańskiej autorki zupełnie wymyka się z jakichkolwiek ram czy szufladek. To trochę bajka, trochę przypowieść, trochę powiastka filozoficzna, a trochę coś, co mogłoby być zapisem cudownego tripu po jakichś psychodelikach (tak mi się przynajmniej wydaje, ponieważ sam nie próbowałem). Na poziomie zupełnie podstawowym to historia Wyrostka i Kleksa. Warto już teraz przywołać ciekawy zabieg zastosowany przez autorkę i zachowany przez tłumacza Huberta Brychczyńskiego – wszystkie postacie zwracają się do siebie i mówią o sobie w rodzaju nijakim. Oczywiście po angielsku jest to sprawa stosunkowo prosta, natomiast tłumacz musiał sięgnąć po bardzo ciekawe formy gramatyczne, które dodają tej dziwnej podróży jeszcze więcej uroku.

Wyrostek żyło sobie razem z Bzz na brzegu jeziora. Było im całkiem dobrze i wygodnie do czasu, gdy radio nie wyłapało apelu o pomoc, na który Bzz odpowiedziało i wyruszyło na pomoc. Wyrostek musiało zostać samo, czekać i dbać o tę część jeziora. Jednak Bzz nie wracało bardzo długo, a Wyrostek czuło się coraz bardziej samotne.

Przeczytaj również:  "Kot rabina" - sierściuch z charakterem [RECENZJA]
skok recenzja
Niecodzienne język, to ogromny plus “Skoku” / fot. materiały prasowe

Skok to projekcja podróży przez nieznane. Gdy Wyrostek i Kleks spotykają się, rozpoczyna się ich wspólna droga do domu. To wyprawa prowadząca przez dziwne światy. Jedne przypominające te nasze, drugie tak inne, jak to tylko możliwe. Co kilka stron zupełnie zmienia się otoczenie, paleta kolorów, czy konstrukcja kadrów. To wybuch kreatywnej energii, która aż wylewa się z komiksu, lecz niestety momentami może odrzucić czytelnika. Co jest na szczęście moim jednym zarzutem.

Przez wspomniane odrzucenie mam na myśli chwilowe problemu z przyjęciem odpowiedniej perspektywy. Wszystko zmienia się tak szybko, że momentami trudno było mi się wczuć zarówno w lekturę jako taką, jak i w wewnętrzne przeżycia obserwowanych w komiksie istot. Autorka ma mnóstwo świetnych pomysłów, które z pewnością powinny być zrealizowane, ale może niektóre z nich mogłyby zostać przeniesione do następnego, innego projektu. Są w tym komiksie momenty, w których po prostu chciałoby się kilka stron więcej, aby obserwować któryś z  niezwykłych światów przemierzanych przez Wyrostka i Kleksa.

skok recenza
Nie, to wcale nie jest najbardziej oryginalna strona / fot. materiały prasowe

Oprócz tego mikro-niedociągnięcia Skok po prostu zachwyca. Rysunki są cudownie miękkie, momentami odpowiednio niepowiedziane, ale zawsze zamknięte w nieoczywistych kompozycjach. Historia, pomimo że prosta, zanurzona jest w baśniowo-kwasowym klimacie, dzięki czemu jej odbiór jest przyjemny i daleki od sztampy. Zresztą oryginalność jako taka jest ogromną zaletą komiksu Molly. Nic nie jest tutaj typowe, a jednocześnie czuć, że za innością stoi jakiś pomysł i umiejętności mogące tchnąć życie w ideę autorki. To pełen kolorów, ciepła i radości trip, na który warto się wybrać niezależnie od wieku.

Przeczytaj również:  Evangelion: 3.0+1.0 Thrice Upon a Time - Odmawiając bólu | Recenzja

P.S Nie mogę nie wspomnieć o cudownej w dotyku okładce, w jakiej Centrala zamknęła Skok. Podczas pisania tej recenzji zdecydowanie za często łapałem się na nieświadomym “głaskaniu” leżącego obok komiksu.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.