Advertisement
KomiksKulturaPublicystyka

“Muminki” – (nie)milutki komiks [RECENZJA]

Michał Skrzyński
MUMINKI KOMIKS RECENZJ

Gdy myślimy o popkulturowym sukcesie jakiejś marki, to ograniczając się do ostatnich lat pewnie na myśl przyjdzie nam MCU, Stranger Things, a może Wiedźmin, czy Rick i Morty. Jest jednak, zwłaszcza w Polsce, inna seria, która po cichu zdobywa kolejne przytułki na sklepowych półkach i nie tylko. Mówię oczywiście o Muminkach!

O ile te białe, okrąglutkie stworki powołane do życia Tove Jansson nie kojarzą nam się raczej z krwiożerczym kapitalizmem, to trzeba przyznać, że ostatnio zaroiło nam się od muminków w przestrzeni publicznej i na szczęście nie tylko ze względu na postać pewnej złej kobiety z czarnymi włosami. Nie dość, że bez problemu kupimy wszelakie ozdoby i artykuły papiernicze ozdobione kultowymi motywami, to na półkach księgarskich pojawiły się, aż dwa nowe, swoją drogą bardzo ładne, wydania muminkowych książek. Do kompletu można dobrać biografię autorki, a także publikacje zbierającą grubo ponad setkę wysłanych przez nią listów. Nie będę się jednak rozwodził nad niezwykłością Tove Jansson, ponieważ mnóstwo osób zrobiło to już wcześniej i odpowiednio wyczerpująco. Przejdźmy do konkretów!

Muminkowe komiksy, które są owym konkretem do niedawna były jednymi pracami Tove dotyczącymi Muminków niedostępnymi po polsku. Egmont, który wydał również recenzowany album, wypuścił większość z nich między 2005 a 2007 rokiem, ale pierwsze tamta edycja nie była kompletna, a po drugie, od dawna była wyprzedana. Teraz dostaliśmy nowe wydanie i Egmont deklaruje, że tym razem zostanie wydane wszystko, co z pewnością jest świetną wiadomością dla fanów autorki i samych postaci. Zresztą samo wydanie również zasługuje na osobną wzmiankę. Format jest bardzo duży, grzbiet płócienny, a papier żółciutki! Z początku takie rozwiązanie dziwi, ale po paru stronach byłem pewien, że właśnie tak powinny wyglądać komiksowe Muminki.

Przeczytaj również:  "Kot rabina" - sierściuch z charakterem [RECENZJA]
muminki komiks recenzja
Jakie są pomysły Muminków? No cóż, właśnie takie / fot. materiały prasowe

Gdy już przyzwyczaicie się do nietypowego koloru, pewnie najpierw zmarszczycie czoło, a potem wrócicie na pierwsze strony komiku, by sprawdzić, czy naprawdę czytacie coś autorstwa Matki Muminków. Gdzie ta baśniowo-oniryczno-przypowieściowa atmosfera! Gdzie głęboki humanizm! Gdzie spokój i medytacyjne tempo! Komiksowe Mumunki to dalej Muminki, ale diametralnie różne od swoich książkowych odpowiedników; dzisiaj pewnie nazwalibyśmy to spin-offem. Fakt ten podkreśla, że te dwie inkarnacje nie zachowują żadnej fabularnej ciągłości.

Jakie są te komiksowe Muminki? Chciwe, naiwne, głupiutkie i złośliwe, w pewnym sensie są odbiciem w krzywym zwierciadle tych dobrotliwych stworków znanych z książek. Taki był zresztą zamysł stojący za tym projektem. Jansson wykonała go na zlecenie, jako komiks prasowy, który zgodnie z zaleceniami miał raczej celować w starszego czytelnika i tak jest w istocie. To raczej grzeczne komiksy, ale przez okropny charakter właściwie każdej obecnej postaci (oczywiście oprócz Mamy Muminka) i tematy takie jak długi, hazard, czy bezdomność raczej nie są jakąś wymarzoną lekturą dla najmłodszych.

To zupełne przewartościowanie może być powodem, przez który wiele osób odbije się od tej pozycji. Nie są to z pewnością te Muminki, które pokochało tak wiele osób i nie ma tu cech, które definiowały ich książkowe przygody. Nie ma tej atmosfery, skrywanej gdzieś między wierszami mądrości i tego zmitologizowania, które tak wielu z nas kojarzy z Doliną Muminków. Czy da się odstawić te sentymenty na bok i rozliczać komiksy takie, jakie są, nie porównując ich z książkami? Oczywiście, że tak, ale wielu potencjalnych czytelników może srogo się zawieść.

Przeczytaj również:  "kRaj", czyli jeszcze jedna polska katastrofa
muminki komiks recenzja
Zwróćcie uwagę na podpis Tove w prawym dolnym roku każdego “paska” / fot. materiały prasowe

No dobrze, a jakie są komiksowe Muminki stand alone? Zabawne, ale i nierówne. Czuć, że Tove uczyła się komiksowe medium w trakcie pisania i jeśli chodzi o formę, to widać wyraźny postęp z historyjki na historyjkę, jednak same krótkie fabułki wypadają różnie. Wiele z nich jest udanych, ale nie brakuje słabszych i takich, które w zupełnie losowym miejscu zupełnie zmieniają charakter. Jeśli z czymś mi się kojarzą to z… Światem według Kiepskich! Mamy to podobne pokłady absurdu, tak samo jak w Kiepskich obserwujemy życie dysfunkcyjnej rodziny i ich znajomych, a wiele odcinków dotyczy próby dorobienia się lub zmienia swojego statusu społecznego. I piszę to zupełnie na poważnie, a nie z zamysłem wywołania Waszego zmieszania.

A ja Świat według Kiepskich lubię, więc dobrze bawiłem się, obserwując kolejne irracjonalne pomysły Taty Muminka, przekręty Ryjka i próbę ratowania sytuacji przez Mamę Muminka. To z pewnością bardzo dziwny komiks i nie spodoba się każdemu, a prawie na pewno nie spodoba się temu kto szuka czegoś podobnego do muminkowych książek.

Czy w takim razie warto zignorować Muminki? Zdecydowanie nie! To bardzo ciekawa rzecz, która pokazuje, jak pomysłową artystką była Mama Muminków. Nie znajdziemy tu humanizmu i filozofii, ale zetkniemy się z całą masą ludzkich przywar i słabości. Jest absurdalnie i wesoło, ale przy większych dawkach można odczuć zmęczenie. Nie mniej, biorąc również pod uwagę ładne wydanie, to ciekawa propozycja nie tylko (a może nawet niekoniecznie!) dla fanów Muminków!

Ocena

6.5 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.