KomiksKultura

“Resident Alien t.2: Obcy w Nowym Jorku” – wszystko co dobre, szybko się kończy [RECENZJA]

Michał Skrzyński
resident alien 2 recenzja
Okładka drugiego tomu / fot. materiały prasowe

Pierwszy tom Resident Alien był dla mnie jednym z najmilszych zaskoczeń zeszłego roku. Zabawny, odprężający i ujmujący swoją prostotą komiks, po którym nie spodziewałem się wiele, nagle stał się jednym z moich ulubionych mniej znanych amerykańskich serii. Dlatego zupełnie nie zdziwił mnie pomysł zaadaptowania go na komediowy serial, który po drodze zdążył mieć premie. Teraz Egmont dostarczył nam drugi tom przygód lekarza Harry’ego. Tom, w którym autorzy złamali mi serce. Przed Wami — Resident Alien t.2: Obcy w Nowym Jorku.

Złamali, ponieważ okazało się, że to ostatnie powstałe do tego momentu przygody ziemskiego rezydenta. Ja oczywiście wiem, że mogłem to w każdej chwili sprawdzić, ale miałem przekonanie, które jak już teraz wiem, nie było prawdziwe, że czekają nas łącznie trzy grube tomy, po trzy miniserie w każdym. Niestety się myliłem i takie tomy są jedynie dwa a autorzy lub wydawcy, nie mają raczej w planach zbierania materiału na następne.

resident alien 2 recenzja
Na trop naszego kosmity wpadają służby specjalne / fot. materiały prasowe

To, co jednak dostaliśmy oprócz smutku, wywołało u mnie również mnóstwo radości. Zebrane w tym tomie miniserie są równie dobre, co poprzednie, a brak konieczności adaptacji do specyficznego nastroju i założeń komiksu sprawia, że od razu w ten świat wsiąkamy. Sprawę ułatwia to, że autorzy bardzo ładnie prowadzą wszystkie rozpoczęte wątki. Z czasem mieszkańcy miasteczka stali się prawie równorzędnymi postaciami i ich charakterom, rozterkom i romansom poświecono nie mniej czasu niż Harry’emu.

Przeczytaj również:  "Hellblazer t. 2 Jamie Delano" - więcej dobrego [Recenzja]

Głównym wątkiem dla samego lekarza-detektywa są oczywiście tropiącego go służby specjalne. Śledztwo jest zgrabnie poprowadzone, a dowodami staje się na przykład kurtka pielęgniarki Asty i dziecięcy rysunek przedstawiający Harry’ego w oryginalnej “kosmicznej” formie, którą jak wiemy z poprzedniego tomu, ukrywa dzięki swoim parapsychicznym umiejętnościom. Kosmitę oprócz depczących po piętach agentów niepokoi zarówno perspektywa zostania na ziemi na zawsze, jak i powrót do siebie, a co za tym idzie, pozostawienie przyjemnego i ułożonego życia, jakie ma na ziemi. Dylemat ten rzutuje na większość wydarzeń, które obserwujemy w tym liczącym ponad trzysta stron tomie.

resident alien 2 recenzja
Wspomniany obrazek i jednocześnie jednym z moich ulubionych kadrów z całej serii / fot. materiały prasowe

Tak jak nie zawodzi scenariusz tak i rysunki dalej trzymają równy, całkiem wysoki poziom. Styl Parkhousa jest całkiem unikalny i chyba nazwałbym go “ekonomicznym”, ponieważ doskonale wie, czego nie trzeba rysować i pokazywać, by całość wyglądało dobrze i lekko. Parafrazując klasyka — świetnie wie, jak zrobić, a się nie narobić.

Podsumowując Resident Alien: Obcy w Nowym Jorku okazał się dla mnie jeszcze ważniejszą premierą, niż się spodziewałem. To świetna, niegłupia i bardzo odprężająca zabawa i naprawdę z żalem żegnam tę serię. Pierwszej recenzji nie kończyłem, aż tak entuzjastycznie, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że prawie 10 miesięcy po jej napisaniu dalej będę tak ciepło Resident Aliena wspominał.

Ocena

8 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.