FelietonyKomiksPublicystyka

Skrzyński: Kup swój pierwszy komiks! [FELIETON]

Michał Skrzyński
Dlaczego warto czytać komiksy
for. Materiały prasowe

Paper Girls, Gideon Falls, I Am Not Okay With This, Umbrella Academy, kilka filmów od Marvela i kilka od DC. To tylko ułamek filmowych i serialowych produkcji, które ostatnio widzieliśmy lub za niedługo zobaczymy. Propozycji opartych na komiksowym materiale źródłowym.  Komiksy ostatnio trzęsą kulturowym światem, a pomimo to ich popularność dalej nie może się zbliżyć do popularności ich adaptacji. Trzeba coś z tym zrobić i delikatnie (lub trochę mniej delikatnie) zachęcić Cię do lektury twojego pierwszego, świadomie wybranego komiksu.


Trudno pisze się tego typu ogólniki jak “Dlaczego warto czytać komiksy?” Równie dobrze możemy debatować nad sensem i zasadnością oglądania filmów, czytania książek czy obcowania z każdą inną dziedziną sztuki.

Żadną z tych czynności was fizycznie nie nasyci (wszakże niestety celulozy nie trawimy), a i marny z tego sposób na ogrzanie mieszkania; nie dość, że drogie to jeszcze niezgodne z przepisami pożarowymi. Komiksy, podobnie jak każda inna dziedzina sztuki możne nas rozwinąć, lub pozwolić zwiedzić najbardziej wykręcone światy, które możemy sobie wyobrazić i to nie ruszając się z kanapy. Proste i oczywiste? Z jednej strony tak, z drugiej wiele rozmów, które odbyłem, świadczą o tym, że jest zapotrzebowanie na tego typu rozważania. Między innymi przez specyficzne miejsce, które zajmują komiksy w zbiorowej świadomości wielu zjadaczy kultury.

Dla kogo? Dla każdego!

Często gdy napotykam się na wątek komiksowy, wśród nieobeznanego w komiksach towarzystwa bardzo szybko pada słowo klucz – Marvel. Pomimo całego mojego sceptycyzmu wobec superbohaterskich tasiemców i masy ciepłych uczuć, które żywię do MCU, nie da się odejść od tego tematu. Iron Man i jego ekipa zdominowali ostatnie 11 lat świata popkultury. Potrzeba skłonności do niezwykłego zakrzywiania rzeczywistości, żeby spróbować ten fakt zanegować. Tym bardziej, że same filmy kinowe to przecież jedynie wstęp do blitzkriegu dokonanego przez Marvela w ostatnich latach.

Thor, Hulk czy Spider-Man są teraz wszędzie – od gier video do piórników i zeszytów. Gargantuiczny sukces MCU powinien w takim razie pociągnąć za sobą popularność komiksowych pierwowzorów. I rzeczywiście, przynajmniej w Polsce, tak się stało. Od kilku lat dosyć typowym widokiem stała się panorama, jaką tworzą grzbiety jednej z dwóch serii wydawniczych: Wielkiej kolekcji komiksów Marvela lub Wielkiej kolekcji komiksów DC Comics.

Komiksy DC - Wielka Kolekcja. Panorama
Panorama z Wielkiej Kolekcji Komiksów DC / fot. materiały prasowe

Ten oczywisty sukces przyniósł jednak za sobą pewien skutek uboczny: zaszufladkowanie. W świadomości wielu osób hasło komiks zrosło się z hasłem superbohaterowie, a żeby być dokładniejszym – komiks stał się bardzo zerojedynkową formą kultury.

Z jednej strony są proste w odbiorze serie superbohaterskie, a z drugiej “te inne komiksy”. Utwory przekombinowane, pretensjonalne i przesadnie “arthousowe”. Trudno znaleźć mi źródło tego pojawiające się tu i tam stereotypu. Może wynika on z zawsze aktualnego dążenia do antagonizmu, w myśl którego jeśli najpopularniejsze są komiksy łatwe i przyjemne, to pozostałe muszą być ich odwrotnością. Takie podejście wyklucza oczywiście gigantyczny segment “komiksów środka”. Pozycji z jednej strony zupełnie autorskich, a z drugiej dających masę frajdy.

Nie tylko dla snobów

Saga, Paper Girls, Hellboy, Kaznodzieja, Cryminal i tysiące innych serii czy powieści graficznych tylko czeka na odkrycie przez kogoś, kto na przykład ceni dobre kino, ale stawia raczej na filmy ze znaczkiem A24, a nie na etiudy gruzińskich studentów. Komiksy są absolutnie dla każdego. Mało tego – wiele z nich świetnie wypełni deficyty fanów kina gatunkowego.

Ubolewasz nad posuchą w temacie wysokobudżetowego fantasty czy sci-fi? Zobacz, co wyprawiają frankofońscy (lub polscy!) rysownicy. Może to minimalnie uleczyć tęsknotę za rozmachem Władcy Pierścieni czy Blade Runnera. Jest też cała masa komiksów, które zmienią Cię tak, jak zmieniły Cię najważniejsze w twoim życiu filmy, książki i seriale. Trzeba dać im tylko szanse, a to czasami jest utrudnione przez…

Kwestie finansowe

Często gdy polecam komuś jakiś konkretny komiks czy czytanie komiksów, jako takie zderzam się z argumentem: “Nie no fajnie, ale 80 zł za coś, co przeczytam w dwie godziny?”. Większość komiksów w dyskontach czy na stronach wydawców* kosztuje niewiele więcej od typowej książki, czy biletu na weekendowy seans.

Owszem, to prawda, lektura komiksu nie trwa zwykle przesadnie długo, ale czy to oznacza, że mamy z niej rezygnować? Nie! Tak samo jak nie rezygnujemy z wizyty w kinie jeśli film ma poniżej 90 minut. Dodatkowo to, że komiksy nie zabierają nam dużo czasu sprawia, iż bardzo przyjemnie się do nich wraca. Wielokrotnie zdarza mi się wracać do ulubionych tytułów, natomiast w przypadku ulubionych książek czy seriali zdarza się to bardzo rzadko.

Biblioteka Śląska - otwarta strefa, komiksy
Komiksy w strefie otwartej Biblioteki Śląskiej / fot. materiały prasowe

Warto wspomnieć także o sposobach, jak czytać komiksy bardzo tanio lub (legalnie!) za darmo. Zakupiony tom możesz sprzedać lub wymienić na inny tytuł na jednym z dedykowanych temu forów.

Mając względnie niewielką kolekcję, można bardzo sprawnie nią rotować i być na bieżąco ze wszystkimi interesującymi nas seriami. Największe facebookowe grupy służące do wymiany i sprzedaży komiksów mają prawie 8 tysięcy członków, więc z pewnością znajdziesz interesującą Cię ofertę.

Kup swój pierwszy komiks (albo idź do biblioteki)!

Nie zapominajmy o tak cudownej instytucji kultury, jaką jest biblioteka! Tak, tak, coraz więcej, nawet tych mniejszych placówek zauważa rosnącą popularność komiksów i uzupełnia swoje zbiory zarówno w klasyki, jak i w nowości. Jeśli mieszkasz w mieście, w którym znajduje się biblioteka wojewódzka, masz wyjątkowe szczęście!  Instytucje te posiadają prawo do egzemplarza obowiązkowego każdej wydanej publikacji. Tak, także tej komiksowej! Całkiem możliwe, że jesteś na wyciągnięcie ręki od setek komiksów, które tylko czekają, aż je wypożyczysz!

W tym momencie nie zostaje mi nic innego niż gorąco zachęcić Cię do sięgnięcie po twój pierwszy lub nie pierwszy komiks. Zakończę tekst truizmem, który chyba jest kluczem do “odwagi” w próbowaniu nowych rzeczy. Decydując się na lekturę czy zakup jakiegoś komiksu nie musisz stać się od razu ich wielkim fanem. Tak samo jak nie musisz zostać traperem po weekendowym wyjeździe w góry, ani otaku po maratonie Evangeliona czy filmów studia Gibili. Możesz sięgnąć po 3 komiksy i na tym poprzestać i nie będzie to żadne faux pas czy potwarz dla wszystkich znajomych komiksiarzy. Po prostu spróbuj, może coś Cię wciągnie i sam za jakiś czas będziesz przekonywał innych?

 

Przeczytaj również:  Kryzys Bohaterów - trauma i fanserwis [RECENZJA]

*  W obecnych czasach kupowanie komiksów bezpośrednio od wydawców to najlepsza możliwa opcja ich wspierania!

Jedna odpowiedź do ““Córka boga”, czyli “The Other Lamb” [RECENZJA]”

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.