Advertisement
KomiksKultura

“Pestka” Lee Lai – (od)budować żyćko [RECENZJA]

Michał Skrzyński
Pestka recenzja
Okładka w towarzystwie przykładowych stron

Życie jakoś leci, nie jest idealnie, ale się trzymacie. Pchacie ten swój wózeczek, aż nagle coś się sypnęło i trzeba sobie różne rzeczy przeorganizować. O takiej sytuacji opowiada Pestka Lee Lai.

Bron i Ray są parą, są nią przynajmniej na początku historii. Trudno powiedzieć, że to wyjątkowo udany związek. Jest raczej duszny, osaczający, zbudowany na początkowo nieznanych czytelnikowi podstawach. Z tego męczącego marszu wybijają się jedynie chwile spędzone na opiece siostrzenicy Ray — kilkuletniej Nessie. Energia i pomysły dziewczynki pozwalają na chwilę zapomnieć o codzienności. Wymyślane na prędce piosenki, śpiewanie z duchami, gonienie białych lisów — Bron na świetny kontakt dzieckiem, a sobotnie wyjścia szybko stały się najbardziej wyczekiwanym momentem tygodnia.

Obok Bron i Rey ważną postacią jest również mama Nessie — Amanda. Nawet jeśli nie chce tego przyznać, to cieszy się z tych chwil wytchnienia, które zyskuje, gdy dzieckiem zajmuje się ciocia, a ona — samotna pracująca mama — może zająć się czymś innym. Jednak jej niejednoznaczne podejście do siostry i jej partnerki wprowadza do tego prostego układu mnóstwo pretensji i napięcia. Nie jest też tak, że okazuje Bron otwartą wrogość, czy coś w tym stylu. Ceni ją za kontakt z Nessie i pomimo tego, co twierdzi Rey, wcale nie ma o niej złego zdania. Jednak pewne niedopowiedzenia i ogólna dynamiki ich relacji podkręca życiowy ferment, w jakim znajdują się bohaterki.

Przeczytaj również:  "Silver Surfer" Dana Slotta - Doktor Who Cares [RECENZJA]
Pestka lee lai recenzja
Szaleństwa z Nessie wyróżniają się również stylem rysowania / fot. materiały prasowe

Ważnym elementem historii jest wątek głęboko religijnej rodziny Bron, która nie akceptuje jej transpłciowości. Partnerka Ray nie chce albo nie potrafi, odciąć się od toksycznego domu rodzinnego, który zamiast akceptacji proponuje “terapię” konwersyjną. Niestety motyw ten został potraktowany zupełnie nieoryginalnie. Konflikt między przywiązaniem do wiary lub/i wierzącej rodziny a konsekwencjami religijnych przekonań jest tematem zgranym, a Lai niespecjalnie robi z nim coś ciekawego. Ba! jest nawet obligatoryjna młodsza siostra, która jako jedyna z rodziny w pełnie akceptuje i rozumie tożsamość Bron.

To, co zaskakuje w komiksie Lai to naprawdę męcząca, pesymistyczna atmosfera. Często, gdy obyczajowa historia ma być zawiesista, ta kontrowana jest radością i ciepłem związanym z konkretnymi postaciami, czy momentami. W Pestce jedyną prawdziwą radości przynosi Nessie. Wszystko inne, nawet niekoniecznie negatywne, jest boleśnie nieciekawe i przeciętne. To interesujący zabieg, ale pośrednio wprowadza sporo dystansu opowieścią, a czytelnikiem. Po prostu nie chcemy w niej być.

Zdecydowanie na plus zaliczam rysunki Lee Lai. Mają w sobie jakąś taką nieżalową zadziorność, nie są “ładne”, ale nie są też celowo brzydkie. Giętka kreska, świetnie narysowane postacie, których mowa ciała i mimika mówi często więcej niż dialogi — wygląda to bardzo dobrze. No i fantastyczne sekwencje zabawy Nessie z ciociami. Pestka to komiks, którego fabuła sprowadza się do dialogów, ale w żadnym razie nie jest przegadany. Wspomniana mowa ciała i treściwość prowadzonych rozmów sprawiają, że wcale nie trzeba wielu słów, bo przekazać wszystko, co istotne.

Przeczytaj również:  “Liga Niezwykłych Dżentelmenów. Nemo. Trylogia” – serce, róże, rzeka [RECENZJA]
Pestka lee lai recenzja
Amanda bywa bardzo ostrożna, jeśli chodzi o córkę / fot. materiały prasowe

I z tych wszystkich elementów Lee Lai układa bardzo przyziemną historię o rozstaniu, (od)budowaniu relacji z rodziną i organizowaniu sobie życia. I ta przyziemność nie jest wadą. Historie obyczajowe lubią być czymś doprawiane, by lepiej zapisać się w pamięci. Lee Lai postawiła na bardzo czystą formę, ponieważ wiedziała, że historia Ray, Bron, Nessie i Amanda się obroni. Takie komiksy bardzo trudno ocenić krótko po przeczytaniu. Można wytknąć oczywiste wady, czy pochwalić oczywiste zalety, ale najważniejsze jest to, czy komiks nam, gdzieś w głowie zostanie. Pestka Lee Lai ma na to potencjał, ponieważ dawno nie czułem się tam niekomfortowo z jakimś scenariuszem. Autorka ukłuła mocno, a czy coś z tego we mnie zostanie, powiem Wam za jakiś czas. Na ten moment, zdecydowanie polecam.

Komiks wydała Kultura Gniewu, a przetłumaczył Jacek Żuławnik.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.