Advertisement
KomiksKultura

“Hellblazer t. 2 Jamie Delano” – więcej dobrego [Recenzja]

Michał Skrzyński
hellblazer tom 8
Okładka polskiego wydania / fot. materiały prasowe

Pierwszy Hellblazer Jamiego Delano był dla mnie dużym zaskoczeniem. Oprócz tego, że zestarzał się znacznie lepiej, niż się spodziewałem, to okazał się komiksem od początku do końca zaangażowanym politycznie. Przygody Constantina czytało się bardzo dobrze, a dodatkowa warstwa sprawiała, że całość nabrała posmaku czegoś więcej niż staroszkolnego czytadła z pogranicza mainstreamu. Dlatego wyczekiwałem tomu drugiego, który jak się okazało, również nie zawodzi.

Zasadniczo drugi tom Hellblazera pisanego Delano przez jest bardzo podobny, do tomu pierwszego, więc w poszukiwaniu ogólnych informacji sięgnijcie do pierwszej recenzji. Może różnicą jest to, że tym razem mniej jest body horrou i innych obrzydliwości, a większość historii ma w ogólnym rozrachunku wolniejsze tempo. Tym razem warto przyjrzeć się po prostu konkretnym historiom zawartym w tym nieznacznie grubszym niż poprzednio wydaniu. Dwa główne dania, o których zaraz, są wzbogacone trzema krótszymi historiami, które prawdopodobnie miały wypełnić kalendarz wydawniczy między jednym dużym story arc-iem a drugim.

Pierwszą dłuższą, ponieważ składająca się z dwóch zeszytów, historią jest Horrorystka, w której to Constantine jest prześladowany przez dziewczynę ze zdjęcia. Oryginalnie fotografia została wykonana przez reportera wojennego. Sprawa jest skomplikowana, ponieważ szybko okazuje się, że zaczynają ginąć ludzie. Ludzie źli, którzy może i na karę zasługują, ale niekoniecznie na taką wymierzoną przez nadnaturalną siłę gmerającą im w umyśle. Ostatecznie mag wyrusza w podróż gnany poczuciem, że po prostu musi spotkać dziewczynę ze zdjęcia. Najmocniejszą stroną Horrorystki są ilustracje Davida Lloyda znanego z V jak Vendetta. Charakterystyczny styl i idealny dla tej historii kl imat dopełniają charakterystyczne, momentami flegmatyczne pisarstwo Delano.

Przeczytaj również:  Najlepsze komiksy 2021 - TOP 10 [RANKING]
hellblazer delano tom 2 recenzja
Ilustracje Lloyda robią świetne wrażenie / fot, materiały prasowe

Daniem głównym tomu jest jednak Maszyna strachu ciągnąca się przez 9 zeszytów i ponad 200 stron. I o ile poprzednia historia była raczej stonowana i pełna melancholii tak tutaj dzieje się sporo. Constantine dołącza do grupy krążących po kraju “travelersów”, którzy starają się wypisać z ciążącego im brudu niszczonego przez “Żelazną Damę” społeczeństwa. Ten nieporywający początek prowadzi ostatecznie do skomplikowanej intrygi, w którą wplątani są masoni, poganie, tajne służby, linie geomatyczne i cała masa innych motywów z podobnej kategorii wagowej. Scenariusz jest tutaj bardzo gęsty głównie za sprawą przepadzistej rozwlekłości Delano. O ile w nie aż tak długich historiach styl ten może się podobać, to z czasem pięćdziesiąty wewnętrzny monolog pisany sążnistym, kwiecistym językiem może męczyć. Zwłaszcza że sama fabuła, jest zajmująca i zdarzają się momenty, gdy ciągnie nas już do poznania dalszego losu bohaterów, a musimy zatrzymać się na kolejnym bloku tekstu, z którego tak naprawdę niewiele wynika.

hellblazer tom 2 recenzja
Maszyna strachu nie zaczyna się dla naszego maga najszczęśliwiej / fot. materiały prasowe

I ta przysadzistość Delano to właściwie największa wada drugiego tomu Hellblazera. Trzeba przyznać, że te wewnętrzne monologi budują klimat i prawdopodobnie lepiej sprawdzają się przy mniejszych, zapewne zeszytowych, porcjach, jednak na przestrzeni całego grubego tomu można się od ich nadmiaru zwyczajnie zmęczyć. Konwencja konwencją, ale czasami ktoś powinien powiedzieć scenarzyście stop. Nie odbiera to jednak w żadnym razie przyjemności z czytania, a jedynie trochę ją rozwadnia. Drugi tom Hellblazera to zajmująca pozycja, która przy okazji dalej twardo stoi przy swoim lewicowym przekazie, a wspomniane wady można łatwo zredukować. Wystarczy dawkować sobie Constantina, a zakup przyniesie Wam mnóstwo radochy na kilka długich wieczorów.

Ocena

7 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.