Advertisement
KomiksKulturaPublicystyka

“Pinokio” – nieprzyjemne bajeczki [RECENZJA]

Michał Skrzyński
pinokio komiks recenzja
Okładka w towarzystwie kilku kadrów / fot. materiały prasowe

Winshluss napisał i narysował swojego Pinokia, ale to nie taki Pionokio, jakiego znacie. Pinokio raczej nie chce być prawdziwym chłopcem, bo prawdziwi chłopcy muszą pracować w fabryce zabawek, do której zostali sprzedani przez rodziców. Pinokio nie jest z drewna, a z metalu i nie ma udawać człowieka, a ma być bronią. Dżepetto to nie samotny cieśla, a wynalazca nieudacznik. Jimmy nie jest świerszczem, a karaluchem, którego wyrzucili z pracy i musiał znaleźć nowe lokum, którym okazała się głowa Pinokia. Pinokio Winshlussa to nie taki Pinokio jakiege znacie.

2021 okazał się rokiem powrotów i wznowień dawno wyprzedanych tytułów. Egmont zaprezentował np. Sandmana i Lucyfera w nowych wydaniach, Timof dodrukował Donżona i przywrócił na rynek z Opowieści z Hrabstwa Essex czy Prosto z piekła. Kultura Gniewu wydała, którąś edycję Jak zrozumieć komiks, Black Hole, czy w końcu Pinokia Winshlussa. O ile  jeśli chodzi o gry to zaczynam odczuwać przesyt wszelakich remasterów i reedycji to te nowe wydania komiksów pozwalają mi poznać ciepło wspominane tytuły, które z rynku zniknęły, zanim zdążyłem się nimi zainteresować, a Pinokiem zdecydowanie warto się zainteresować.

Winshluss prezentuje autorską wersję Pinokia, która zdecydowanie nie nadaje się dla dzieci. Informuje o tym nawet naklejka umieszczona przez Kulturę Gniewu na wydawniczej folii. Świat kreowany właściwie bez słów jest odpychający, zdegenerowany i zwyczajnie przytłaczający. Duża w tym zasługa stylu, jakim posługuje się Francuz. Jest ciemno, ciężko i gęsto od drobnych kresek i grubych konturów. Postacie są w większości karykaturalne, a przysadziste grymasy wymalowany na ich twarzach sprawiają, że dialogi staję zbędne, ponieważ wszystkie złe rzeczy są wypisane od razu na twarzach.

Przeczytaj również:  Głód doświadczania. Przypominamy "Mięso" Julii Ducournau
pinokio komiks recenzja
Demonstracja zastosowania Pinokia i przy okazji przykład popis umiejętności autora / fot. materiały prasowe

Fabuły jako takiej nie warto streszczać. Nie bez powodu nie ma jej skrótowego opisu ani na czwartej stronie okładki, ani w opisie w sklepach internetowych. Winshluss tworzy historię, która z jednej strony korzysta z oryginału, a z drugiej przerabia go w tak przewrotny sposób, że każda “przygoda” Pinokia jest zaskakująca. To na co warto zwrócić uwagę to kontrast między główną historią (i dodatkowymi zawartymi w niej epizodami), a splecionymi z nią losami karalucha Jimmiego. Różni się nie tylko styl graficzny, który przechodzi w czarnobiałe, niewypełnione kontury, ale również obecność dialogów. W części z Pinokiem właściwie ich nie ma, za to karaluchowi otwór gębowy się nie zamyka.

Jednak ciekawsza z punktu widzenia analizy jest różnica w podejmowanych na tych dwóch przestrzeniach tematach. Pinokio a razem z nim czytelnik doświadcza zepsucia i zła świata niejako w skali makro. Winshluss pokazuje problemy społeczne, które co prawda dotykają konkretnych jednostek, ale jednostki te są zwykle prawie anonimowymi ilustracjami szerszych problemów. Inaczej wygląda to przy Jimmim, gdzie cała ta społeczna degrengolada zdaje się być, gdzieś nad nami i nad karaluchem, który myśli raczej o braku pracy, byłej partnerce i kumplu od kielicha, który jest, gdy chce być, a gdy trzeba oddać pożyczoną stówę, to zapada się pod ziemie. To ciekawy zabieg, który jednocześnie ucieka od pułapek, w które wpadają czasami autorzy różnych alarmistycznych pozycji. Tutaj perspektywa jest z jednej strony szeroka, a z drugiej daje odpowiednio dużo miejsca pojedynczym postaciom i pozwala wybrzmieć ich problemom, które splatają się z problemami społeczeństwa.

Przeczytaj również:  "Maska" - Wielki Łeb zawitał do Polski [RECENZJA]
Winshluss pinokio recenzja
Większość przygód Pinokia jest niema / fot. materiały prasowe

Pinokio to komiks wyrazisty, angażujący czytelnika między innymi dzięki świetnemu zrozumieniu przez Winshlussa charakterystyki medium i języka komiksu. Właściwe co stronę można znaleźć ciekawy zabieg, sprytne zagranie jakimś wizualnym kluczem, czy zaskakującą zmianę perspektywy. Pinokio robi ogromne wrażenia, jednak przez gęstość wizualną i znaczeniową nie jest to lektura prosta. To raczej propozycja dla wyrobionych odbiorców kultury, którzy od czasu do czasu lubią dostać po głowie czymś naprawdę niezwykłym. Krótko mówiąc – świetna treść, genialna forma i w efekcie wybityny komiks. Kupcie, zanim zabraknie.

Ocena

8 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.