KomiksKultura

“Złoty wiek t. 2”, czyli serce jest po lewej [RECENZJA]

Michał Skrzyński
złoty wiek 2 recenzja
Fragment okładki "Złotego wieku" fot. Timof i cisi wspólnicy

W nie tak znowu starych, ale z pewnością dobrych, przed-pandemicznych czasach często chodziłem do Strefy Otwartej Biblioteki Śląskiej, by oglądać prezentowane tam komiksy, których z miesiąca na miesiąc było coraz więcej. Zwykle brałem kilka tomów z półki i przeglądałem je, decydując, co wypożyczyć. Zwykle wystarczyło mi przekartkowanie, jednak gdy otworzyłem pierwszy tom Złotego Wieku, było inaczej. Wtedy usiadałem i przeczytałem go w całości na miejscu.

Złoty Wiek to dyptyk wyczarowany przez Cyrila Pedrosę i Roxanne Moreil. Co mnie tak urzekło? To jak ten komiks wygląda! Obłędne kolory, płynna, ale zabójczo pewna kreska i mnóstwo trafionych decyzji podjętych przy projektowaniu szaty graficznej. Całość jest sprawnym połączeniem klasycznych filmów animowanych i cartoonu, jednak zinterpretowanego w całkowicie autorski sposób. Wzrok od razu przyciągają kolorowe kontury, które od pierwszych kadrów zupełnie zmieniają odbiór komiksu i podkreślają cudowną kolorystykę. Układ kadrów, choć klasyczny, przełamany zostaje od czasu do czasu bajecznymi rozkładówkami. Dodatkowym smaczkiem narracyjnym jest zabieg polegający na umieszczaniu w jednym kadrze tej samej postaci kilkukrotnie, tak by zaprezentować ją w kilku momentach sceny, co zwykle dzieje się tylko w naszej wyobraźni lub wymaga dodatkowych okienek.

złoty wiek 2 recenzja
Złoty wiek wygląda po prostu nieziemsko / fot. materiały prasowe

To jak wygląda Złoty Wiek, możecie sprawdzić sami na zamieszonych tutaj próbkach. Co jest trudniejsze do uchwycenia to historia, a fabuła pierwszego tomu była naprawdę cudowna. Historia Tildy pozbawionej tronu, spisku jej brata i rebelii ludu świetnie łączyła, klasyczne fantasy, baśniowy etos i… lewicowe wartości! Tytułowy Złoty Wiek to tekst będący wezwaniem do rewolucji, obietnicą świata bez podziału na panów i poddanych, świata opartego na równości oraz sprawiedliwości. Co ważne – ta cała warstwa ideowa, nie jest tutaj na doczepkę, to trzon i podpora całej historii. W czasach, gdy wielu naszych rodaków i ludzie w ogóle spędza przedkryzysowe czasy na internetowych dyskusjach, w których bronią interesów miliarderów, taka lektura wywołuje przyjemne ciepło w sercu, które to anatomicznie znajduję po lewej stronie. Tą pozytywną myślą kończę część wolną od spojlerów do pierwszego tomu i zapraszam na kilka słów o fabule tomu drugiego.

Przeczytaj również:  "Bogowie z gwiazdozbioru Aquariusa" - problematyczna klasyka [RECENZJA]

Historia drugiej części dyptyku to oczywiście bezpośrednia kontynuacja tego, co przeczytaliśmy dwa lata temu w tomie pierwszym. Rebelia trwa w najlepsze, Tilda zdobywa “skarb”, a jej brat dzierży podstępem odebraną koronę. Zaskakuje to, jak krótka i zwarta jest historia w drugim tomie. Fabuła pierwszego została rozpisana na kilka wątków, planów i postaci. Na około dwustu stronach, które liczył zmieszczono naprawdę sporo treści. Tutaj mamy 192 strony, a akcja dzieje się właściwie jedynie w trakcie oblężenia królewskiego zamku. Powracają wszystkie ważne postacie, a dzięki ich fabularnemu położeniu możemy spojrzeć na całą sytuację z kilku stron. Ale będąc zupełnie szczerym, to traktuję to rozwiązanie może nie jako wadę, ile bardziej niespełnienie moich oczekiwań.

złoty wiek pedrosa
No i jak tu nie kochać Pawełka? / fot. materiały prasowe

Na szczęście nie czuje przymusu upieranie się przez mojszości mojej racji i akceptuje to rozwiązanie fabularne z całym dobrodziejstwem inwentarza. Autorzy dobrze korzystają z większej gęstości scen i jeszcze bardziej skupiają się na emocjach postaci, ich sprzecznych interesach i wątpliwościach. Na osobne słowa uznania zasługuje postać Pawełka. Jego dobroduszność, prostolinijność i akceptowanie słabości pokazują, że to nie dowódcy wygrywają bitwy, tylko żołnierze i że rewolucji nie prowadzą najwięksi myśliciele, tylko Ci najmniejsi spośród nas. Radość z roli, jaką w drugim tomie dostał ten bohater jest nie do opisania i wynagradza wszelakie wątpliwości.

Podsumowując to wszytko, trzeba powiedzieć po prostu tyle, że drugi tom Złotego Wieku to podobnie jak pierwszy dzieło wybitne. Absolutnie piękne, mądre i zatruwające wasze myśli po lekturze na długo. Dajcie się ukołysać Pedrosie i Moreil, ponieważ stworzyli komiks, w który chce się uwierzyć.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.