KomiksPublicystykaZestawienia

Najlepsze komiksy 2020 – TOP 10 [RANKING]

Michał Skrzyński
Top komiksów 2020
Najlepsze komiksy 2020 roku

Całkiem możliwe, że to ostatni tekst pod tytułem “Najlepsze komiksy 2020”, jaki czytacie, ale chęć nadrobienia wszystkiego, co mi umknęło, była zbyt silna, by ją zignorować. Dlatego, pomimo że mamy już marzec, chciałbym podzielić się z wami listą 10 najlepszych komiksów, które przeczytałem w poprzednim roku. Mógłbym oczywiście trochę bardziej się przed Wami uzewnętrznić i powiedzieć, że wiadomo jaki trudny był 2020, że był dla mnie pełen niespodziewanych zmian i tak dalej… ale nie po to tu prawdopodobnie kliknęliście. Dlatego też zapraszam Was na krótki przegląd najlepszych komiksów 2020 roku. Potem patrzmy już tylko przed siebie, wypatrując dobrych czasów.

Zasady mojej listy są proste. Komiks musiał mieć polską premierę w roku 2020, a w kwestii serii oceniam tylko te tomy, które ukazały się w branym pod uwagę okresie. 10 tytułów w przypadkowej kolejności, za wyjątkiem trzech dodatkowo wyróżnionych pozycji, które tworzą top topów.

Dylan Dog: Mater Mobi
Wydawnictwo: Tore

Mater Mobi ogniskuje strachy bardzo mi bliskie – przed szpitalami, długotrwałą, męczącą terapią i monotonią choroby. To wszystko ubrano w klimatyczną historię na pograniczu horroru i thrillera, w której Detektyw Nieznanego zostaje przykuty do łóżka. Szpital przypomina raczej taki z miasteczka Silent Hill niż szanowną placówkę, w której pacjenci mogą nabrać sił. Jest duszno, niepokojąco, a czarno-białe rysunki zachwycają. To zwarta, bardzo dobrze poprowadzona fabuła, zamknięta w przeszło stu stronach, która zajmuje dodatkowo stanowisko w ważnej i niełatwej debacie o zasadności uporczywej terapii. Zresztą autorzy nawiązywali do bardzo konkretnej sytuacji, mającej miejsce we Włoszech w czasie publikacji komiksu. Dobrze, że Dylan wrócił do Polski!

Koniec lipca
Wydawnictwo: Kultura Gniewu

Komiks Marii Rostockiej to wakacje na polskiej wsi. Pełne słońca, nudy i próby zawiązywania nietrwałych z samej swojej natury znajomości. Są rodzinne problemy, samotność i uciekające dni, po których zostają tylko nowe zadrapania nabyte podczas zabawy. Trudno powiedzieć, że mamy tutaj jakiś konkretny finał, to raczej urywek z obcej codzienności, w której można znaleźć sporo z własnych doświadczeń. Efektu dopełniają rysunki z charakterystyczną fakturą, która momentami tworzy iluzje przestrzenności na płaskiej przecież kartce.

Nasza recenzja!

najlepsze komiksy 2020
Fragment Końca lipca –  Najlepsze komiksy 2020/ fot. materiały prasowe

Upadek
Wydawnictwo: Timof comics

W Upadku, razem z Noelem, staramy się odnaleźć w sytuacji, w której ten zupełnie nie planował się znaleźć – bez mamy, za to w zupełnie nowym środowisku, pełnym innych, wyjątkowych osób. Komiks Rossa jest niesamowicie szczery i dosłowny, co w żadnym wypadku nie jest wadą. Mało jest dzieł, które tak wdzięcznie poruszają temat osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi, a takie tytuły są potrzebne, by pokazać nam, że Ci fantastyczni ludzie, to nie chodzące podręczniki do medycyny, tylko osoby z całym bagażem codziennych problemów, miłostek, trudności i uniesień.

Przeczytaj również:  B.B.P.O.: Znany Diabeł - Lament na pustkowiu [RECENZJA]

Nasza recenzja!

Lastman 3-4
Wydawnictwo: Non Stop Comics

Trójka autorów francuskiego tasiemca nie bawi się w półśrodki. Imiona postaci, zaczerpnięte od aktorek i aktorów filmów dla dorosłych, i pięknie dosłowna przemoc, to nie tylko dodatek, co DNA tej niepozornej, czarno-białej serii. I ja nie mogę się od niej oderwać za każdym razem, gdy pojawia się nowy tom. Czerpiąca całymi garściami z battle shoneów i tuzina innych motywów historia Adriana i Marianne zaskakuje zmianami tempa i stylistyki. Charakterne postacie, pomysłowy świat i idealne tempo – LastMan ma to wszystko, a przy okazji pokazuje, że każdy kolejny tom może być lepszy od poprzedniego.

Nasza recenzja!

Ciemności Smalandii
Wydawnictwo: Centrala

Powieść graficzna o Eriku, szukającym swojej tożsamości geju, zafascynowanym faszystowską ideologią, zachwyca rozmachem. Mnóstwo wątków, wątpliwości i duszna atmosfera niewielkiego szwedzkiego miasta, pozwalają inaczej spojrzeć na kulturę, którą często stawiamy za wzór bezproblemowości i społecznej zgody. Nic nie jest tutaj oczywiste, czy stałe, a wszystko zmienia się razem z Erikiem, który jest niesamowicie zniuansowaną postacią, pełną sprzeczności. Mało który komiks zaprasza do swojego świata na tak długo i tak wiele zmienia w czytelniku. Ciemności Smalandii były o malutki kroczek od umownego podium, ale zaleta w postaci rozmachu momentami zmieniała się w wadę, gdy niektóre wątki, gdzieś się rozlewały.

Indyjska Włóczęga
Wydawnictwo: Egmont

Indyjska Włóczęga to piękny przykład, jak za pomocą klasycznej formy i jeszcze bardziej klasycznego settingu można opowiedzieć świeżą i nieoczywistą fabułę. Przygody fantastycznego kłamcy Don Pablosa na długo zostają w głowie i pomimo przygodowo-historycznej tematyki są zupełnie współczesną i poważną historią o poszukiwaniu własnej tożsamości i miejsca w świecie, który zdaje się być od dawna ustawiony pod konkretne zasady gry. To wszystko dopełniają obłędne rysunki prawdziwego mistrza balansu między realizmem a plastycznością. Tytuł dla każdego, niezależnie od oczekiwań i gustów.

top 10 komiksów 2020
Fragment Indyjskiej włóczęgi – Najlepsze komiksy 2020 / fot. materiały prasowe

Yotsuba, tomy 9 -12
Wydawnictwo: Kotori

Jak ja lubię tę serię! Ta niepozorna manga, schowana między masą bliźniaczo podobnych shonenów, zasługuje na zdecydowanie więcej uwagi. Codzienne perypetie rezolutnej Yotsuby, jej rodziny i znajomych, są idealnym komiksowym “comfort food” i podczas tego koszmarnego roku sprawdziły się jak nigdy wcześniej. To seria niesamowicie równa, która regularnie dokłada nowych elementów do świata kilkulatki i rozwija go, co dla niejapońskich czytelników ma dodatkową wartość w postaci mnóstwa ciekawych urywków z japońskiej codzienności. Komediowe slice of life z rozkrzyczaną Yotsubą w roli głównej nie brzmi może jak coś porywającego, ale warto dać szansę, tym bardziej że rysunki to piękny popis schludności i sprawnego operowania obrazkowo-narracyjnym językiem.

Przeczytaj również:  "Wyjątkowe chwile ze sztucznymi brawami" - piękno akwareli [RECENZJA]

Najlepsze komiksy 2020 – Top topów!

Sabrina
Wydawnictwo: Kultura Gniewu

Sabrina w USA ukazała się w 2018 i niestety w 2020 była jeszcze bardziej aktualna niż w dniu premiery. Sztuczny świat ludzi, rozpaczliwe poszukujących sensu i jakiegoś większego celu w tym wszystkim, popadających w pułapki teorii spiskowych, nie są już tematem dla publicystów, a codziennością, z którą mierzymy się w domu, na uczelni, czy w pracy. Precyzja, z jaką Nick Drnaso snuje swoją boleśnie prawdziwą opowieść, onieśmiela i sprawia, że to nie tylko dzieło ważne, ale po prostu wybitne na każdym poziomie. Historia zagadkowego zniknięcia tytułowej Sabriny i jego konsekwencji, są punktem wyjścia nie tylko do jednego z najlepszych komiksów tego roku, ale po prostu jednego z najlepszych produktów kultury naszych czasów.

Nasza recenzja!

top komiksy 2020
Fragment Sabriny – najlepsze komiksy 2020 / fot. materiały prasowe

Donżon tom 2
Wydawnictwo: Timof comics

Drugi tom monumentalnej sagi, to w pewnym sensie spełnienie moich czytelniczych marzeń. Znalazłem w nim absolutnie wszystko, czego szukam w eskapizmie i wiele więcej. To dzieło od początku do końca przemyślane, wewnętrznie różnorodne, ale zachowujące spójność. Ekstrakt z najlepszych rzeczy z fantasy, pozbawiony tych najbardziej męczących. I te rysunki! Z pozoru proste, a w praktyce pełne niuansów, niesamowicie plastyczne i skrzące się od ekspresji. Historia Hiacynta i jego przemiany, to brutalna, ale i nieoczywista opowieść o rezygnowaniu z niewinności i pogrążaniu się w mroku. To w pewnym sensie alegoria trendów, przez jakie przechodziły komiksy superbohaterskie, ale zamiast 70 lat historii, Donżonowi wystarczyło na tę opowieść jedynie 400 stron.

Nasza recenzja!

Dni, których nie znamy
Wydawnictwo: Non Stop Comics

O tym komiksie mówi i pisze mi się zwyczajnie trudno. Historia Lubina, który pewnego dnia zauważa, że niektóre dni mu po prostu uciekają, niepokojąco trafnie uderza w wiele moich egzystencjalnych lęków. Komiks Timothe Le Boucher jednocześnie nie jest smutny, czy straszny. Nie ma tu taniego moralizatorstwa, czy wezwania do nagłej zmiany czegokolwiek. Wręcz przeciwnie – bije od niego spokój i próba zrozumienia tego, że nie na wszystko mamy wpływ. Razem z Lubinem staramy się zrozumieć pewną tymczasowość wszystkiego, co przeżywamy i jakoś ją oswoić. Nie zawsze się to udaje i czasami staramy się z tym wszystkim szarpać, ale efekty rzadko są zadowalające. Dni, których nie znamy zmieniły mnie jako człowieka i nie mam wątpliwości, że to doświadczenie daleko wykraczające poza codziennie konsumowaną kulturę.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.