KomiksKultura

“Zemsta hrabiego Skarbka”, czyli wymalowany Paryż [RECENZJA]

Michał Skrzyński
zemsta hrabiego skarbka recenzja
Fragment okładki nowego wydania / fot. materiały prasowe

Polski rynek komiksowy jest na tyle rozbudowany, że oprócz comiesięcznych premier od czasu do czasu trafi się również reedycja starszego tytułu. Taki zaszczyt jest oczywiście zarezerwowany dla pozycji kultowych i z pewnych względów ważnych. Dlatego nikogo nie powinien zdziwić fakt, że tytuły autorstwa najbardziej znanego polskiego rysownika – Grzegorza Rosińskiego, są regularnie wznawiane.

Na początku czerwca Egmont zaserwował nam nie lada gratkę w postaci specjalnej edycji Zemsty Hrabiego Skarbka. Scenariuszem zajął się Yves Sente, a ilustracjami oczywiście Rosiński. Cały komiks powstał zresztą właśnie z inicjatywy Polaka, który akurat miał przerwę od rysowania (i malowania, o czym dalej) kultowego Thorgala do scenariusza Jeana Van Hamme. Przerwę tą chciał wykorzystać, by zrealizować projekt znacznie odbiegający od jego flagowej serii fantasy. W rozmowach ze scenarzystą wspominał o historiach spod znaku płaszcza i szpady, piratach oraz malarstwie erotycznym.

Sente podjął wyzwanie i napisał scenariusz zaspokajający wszystkie te zachcianki, łącznie z całkiem sporą dawką scen, śmiało można rzec, pornograficznych. Przeczuwając jednak pewne trudności, Belg umieścił te sceny w takich miejscach, by można je pominąć bez straty dla całej historii. Rosiński najpierw z entuzjazmem wykonał szkice, by po pewnym czasie poinformować pisarza (i wydawcę), że jednak nie namaluje tych scen.

I Polak oczywiście postawił na swoim, przez co seria, składająca się w oryginale z dwóch albumów, ukazała się w tej ugrzecznionej (chociaż dalej skierowanej raczej do starszych czytelników) wersji. W 2018 roku na rynku frankofońskim ukazała się jednak ta edycja, o której mówimy dziś. Wzbogacona została o osiem podwójnych plansz ze szkicami wstępnie zaplanowanych scen erotycznych. Przeglądając te dodatkowe strony, możemy w pewnym sensie zrozumieć zawstydzenie artysty. Nie jest to jedynie grzeczny seks w dwuosobowej konfiguracji. Mamy sceny grupowe, a także sugestywnie przedstawiony gwałt. To wszystko zaprezentowane w dosłowny sposób, który nie pozostawia zbyt wiele miejsca dla wyobraźni.

Przeczytaj również:  "Rok Małpy" Patti Smith - Słoik świetlików [RECENZJA]
zemsta hrabiego skarbka
Pomimo ugrzecznienia oryginalnej wersji nie brakowało w niej nagości. W końcu Louis Paulus specjalizował się w aktach / fot. materiały prasowe

Dochodzimy tu do sporej wady recenzowanego albumu. Tak jak już wspominałem: sceny erotyczne/pornograficzne (mamy momenty i takie i takie) dostajemy w formie stosunkowo prostych, niepokolorowanych szkiców. Dalej są one efektowne i można podziwiać kunszt Rosińskiego, ale dosyć poważnie wybijają nas z rytmu samej opowieści. Całość wraz z dodatkiem wplecionym w fabułę Zemsty hrabiego Skarbka staje się ciekawą historycznie i artystycznie ilustracją procesu twórczego, ale dużo traci jako spójne dzieło mające opowiedzieć nam jakąś historię.

Jeśli już przy historii jesteśmy, to warto powiedzieć, że ta jest na naprawdę wysokim poziomie. Tytułowy hrabia Skarbek przybywa do Paryża w połowie XIX wieku i zaczyna się interesować osobami zbierającymi dzieła pewnego konkretnego malarza – Louisa Paulusa, który przed swoją przedwczesną śmiercią zachwycał paryskie towarzystwo niezwykłymi aktami. Szybko okazuje się, że polski szlachcic ma jakiś skomplikowany plan, którego finał ma nastąpić podczas rozprawy sądowej.

Historia jest zawiła, przewija się przez nią mnóstwo postaci, a całość zgrabnie łączy fikcję z historycznymi smaczkami. Narracja, pomimo bardzo klasycznego charakteru, nie nuży ani przez chwilę. Udało się zachować odpowiedni balans między fragmentami bardziej przegadanymi, a tymi podczas których bohaterowie chwytają za szable. Niestety, całość kończy się zwrotem akcji, który nie jest specjalnie głupi, czy absurdalny, ale sposobem wprowadzenia go w fabułę przypomina dokonania pana M. Night Shyamalana. Bardzo chciałbym dopowiedzieć Wam coś jeszcze w temacie zakończenia, ale musiałbym zostawić Was z większym lub mniejszym spoilerem, zatem odpuszczę.

Przeczytaj również:  Gdzie leży granica między erotyką a pornografią? Rozmawiamy ze scenarzystą "Pogańskich Żądz"
hrabia skarbek recenzja
Fabuła wzbogacona jest o komentarze paryżan dyskutujących o aktualnych wydarzeniach. / fot. materiały prasowe

Natomiast jeśli chodzi o pracę pana Grzegorza – to tutaj nie ma się do czego przyczepić. Integral robi ogromne wrażenie, głównie przez wykorzystaną technikę; tutaj każda plansza jest malowana. Zresztą, popatrzcie na przykładowe strony. Sam jestem raczej fanem rozwiązań pozwalających na większą ekspresję narracyjną, ale trudno mi się nie pozachwycać tymi szczegółowymi i dopieszczonymi obrazami na każdej stronie. Tym bardziej, że sceny dynamiczne nie wypadają w żaden sposób sztywno, czego zawsze się obawiam przy tego typu technice. Abordaż czy pojedynek na szable ma w sobie mnóstwo energii i nie odczuwałem braku typowych komiksowych zagrań, które zwykle dodają ekspresji.

Zemsta Hrabiego Skarbka dostarcza sporo emocji i jest prawdziwą wizualną ucztą. Klasyczna historia o zemście oferuje mnóstwo satysfakcji, a paryska scenografia z epoki nadaje wszystkiemu lekkiego i zwiewnego klimatu, pomimo ogólnej brutalności fabuły. Możemy się zastanawiać, czy te “zaginione plansze” powinny trafić do trzonu albumu, czy raczej do dodatków, ale to koniec końców kwestia, z którą należy się pogodzić i po prostu dobrze bawić.

Ocena

7 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Hrabiego Monte Christo, kino płaszcza i szpady lub filmy M. Night Shyamalana

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.