KomiksKultura

“Śmiech i Śmierć” – Życie, życie jest nowelą [RECENZJA]

Norbert Kaczała
śmiech i śmierć recenzja
Kadr z komiksu "Killing And Dying" Adriana Tomine

Całkiem niedawno Adrian Tomine postawił przed nami lustro, w którym dokładnie mogliśmy przyjrzeć się swoim wadom. Doświadczenie bez wątpienia dojmujące, pobudziło mój apetyt na dalsze eksplorowanie twórczości artysty, bowiem od dawna wyznaję zasadę, że im bardziej mi źle po lekturze/seansie, z tym lepszym dziełem miałem do czynienia. I jeśli chodzi o komiksy, właśnie pojawił się nowy wyznacznik emocjonalnego dyskomfortu.

Śmiech i Śmierć to napisany i ilustrowany przez Adriana Tomine zbiór komiksowych nowelek, cyrklujących wokół tytułowych aspektów ludzkiego życia. Prezentują one bardzo zróżnicowane problemy, okoliczności i bohaterów, mających wyłącznie jedną rzecz wspólną – dzieje się u nich źle. Bez wątpienia największym plusem tworzenia zestawu krótkich form komiksowych jest możliwość przebierania w zróżnicowanej tematyce. Trzeba mieć nie lada pecha aby żadna z nich nie przypadła czytelnikowi do gustu. Tomine jest jednak pisarzem na tyle utalentowanym, że w tym wypadku sztuką jest aby nie zachwycić się każdą z prezentowanych historii. Autor ma niebywały talent do uchwycenia esencji skrajnie różniących się od siebie osób, tworząc niezwykle realistyczne portrety psychologiczne. Nawet jeśli potrzebuje do tego tylko 3-4 stron.

śmiech i śmierć recenzja
Kadr z komiksu “Killing And Dying” Adriana Tomine

To właśnie ten realizm jest najistotniejszym elementem Śmiechu i Śmierci. Problemy zaprezentowane w komiksie wahają się od marginalnych niepowodzeń po niszczące życia tragedie, ale za każdym razem wierzymy w to co się dzieje. Reakcje bohaterów i ich zachowania są uzasadnione i współmierne do okoliczności. Nawet gdy komuś zdarzy się wyolbrzymiać, koloryzować czy zwyczajnie gadać bzdury, współodczuwamy ich emocje. Nie zawsze oczywiście jest to współczucie. Często sami mielibyśmy ochotę potrząsnąć którymś z bohaterów i grzmotnąć pięścią w stół aby wziął się w garść. Ale nie możemy. Jesteśmy tylko czytelnikiem bezradnie patrzącym na czyjś marazm. I jest to uczucie zaskakująco silne.

Przeczytaj również:  "Pokolenia" - niepotrzebne podróże w czasie [RECENZJA]

Tomine posiada niespotykany dar kondensowania silnych emocji w kilku zarysowanych stronach. Krótkometrażowe dramaty które kreśli, potrafią autentycznie wzruszyć. Szczerze wstrząsają i zostawiają z nieprzyjemną refleksją. Kto wie, może za ścianą w bloku, po drugiej stronie ulicy czy przecznicę stąd właśnie dzieje się podobna tragedia? Albo może samemu doświadczyliśmy bliźniaczo podobnej? Zwłaszcza, że o najgorszym wydarzeniu w naszym życiu może przypominać dowolne miejsce przy przedmiot. Jak śpiewał klasyk: życie, życie jest nobelon.

śmiech i śmierć recenzja
Kadr z komiksu “Killing And Dying” Adriana Tomine

Na zróżnicowany charakter wszystkich opowieści wpływa także strona wizualna. Tomine, pomimo bycia bardzo konsekwentnym we własnej kresce, potrafi zdywersyfikować ją na tyle silnie, by dany komiks nabrał zupełnie innego tonu. Zmienia się kolorystyka, cieniowanie, czy nawet grubość konturów i ilość detali w scenografii. Zabieg prosty? Owszem. Efektowny? Jeszcze jak. Dzięki temu każda z opowieści wygląda jakby dzieło jednego scenarzysty prezentowało kilku reżyserów, pomimo faktu, że odpowiada za nie wyłącznie jeden, niezwykle zdolny twórca.

Co więcej, autor chętnie eksperymentuje też z samym tekstem. W Śmiechu i Śmierci natrafimy bowiem na historie całkiem pozbawione słów, a w niektórych nie zobaczymy żadnych dymów. Prowadzić nas będzie monolog jednej z bohaterek, nałożony na zestaw kilku krajobrazów. Nie muszę chyba dodawać, że to właśnie te oszczędne w słowa opowiadania najczęściej są najsmutniejszymi w całym tomie. A biorąc pod uwagę jak przeraźliwie smutna jest całość, to niemały komplement.

Bez bicia przyznam, że przed lekturą Niedoskonałości oraz tematu dzisiejszej recenzji nie znałem dorobku twórcy. Ten zaprezentował mi się jako człowiek niezwykle wrażliwy, który gra na strunach mej duszy niczym poeta. Raz a razem uderzał we właściwe tony, abym na resztę dnia rozpamiętywał los fikcyjnych postaci, które poznałem kilka stron wcześniej. Jeśli ktokolwiek z Was, lub waszego otoczenia wciąż uważa komiksy za medium dla dzieci, Śmiech i Śmierć powinny to zmienić. To jedno z najbardziej dojrzałych dzieł literackich z jakimi zetknąłem się w życiu. I tak, było płakane.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.