KomiksKulturaRecenzje

“Krok po kroku” – Idź i patrz [RECENZJA]

Norbert Kaczała
Kadr z pierwszego tomu "Krok po proku" (rys. Matias Bergara & Matheus Lopes)

W czasie odkrywania świata niemalże każdego medium odbiorca natrafić musi z czasem na jego niemy wariant. Okaże się, że piosenki nie będą mieć śpiewanego tekstu, filmy nie będą posiadać dialogów, a w komiksie nie będzie dymków ze zrozumiałym tekstem. To właśnie z takim formalnym eksperymentem zetkniemy się w premierowym komiksie z nowego wydawnictwa Nagle!, gdyż w Krok po kroku nie natraficie na ani jedną wypowiedź. Nie przeszkadza to jednak autorom zaprezentować jedną z najciekawszych premier na rodzimym rynku komiksowym.

Przez tajemniczy, fantastyczny świat brną krok za krokiem bezimienna dziewczynka, oraz jej równie anonimowa, gigantyczna obrończyni zakuta w potężną zbroję. Od strony formalnej, wiemy tylko tyle, jednakowo o protagonistkach, celu ich podróży, czy zamieszkiwanym przez nie świecie. Odpowiedzi na wszelakie zadane przez odbiorcę pytania mogą pojawić się na przestrzeni 180 niemych stron, jednak każda kolejna może tylko multiplikować niejasności. To jednak najciekawszy element komiksu Si Spurriera. Razem z dwójką bohaterek przemierzamy cały świat w milczeniu, zbierając szczątkowe informacje na podstawie własnych obserwacji. Sami musimy dopasować do siebie elementy układanki i pojąć jak funkcjonuje ten specyficzny świat. Napotkamy dzikie stworzenia, ludność mówiącą w niezrozumiałym języku, zetkniemy się z samozwańczymi władcami różnych krain, wciąż nie wiedząc, kim są nasze bohaterki i dokąd idą.

Kadr z pierwszego tomu “Krok po proku” (rys. Matias Bergara & Matheus Lopes)

Ta niewiedza to podstawowy motor napędowy całości, dzięki któremu każdy element możemy chłonąć odpowiednio intensywnie. Wrzucenie siłą w realia obcego i nieprzystępnego świata przypomina mi kultowego Samuraja Jacka Gendy’ego Tartakovsky’ego. Harmonijne połączenie futurystycznej technologii, magii i estetyki godnej opowieści o średniowieczu to uczta dla wzroku, gdzie nawet powierzchowne oględziny kadrów napawają radością. Od pełnych emocji zbliżeń, przez świetnie zainscenizowane sceny walki, aż po monumentalne plenery. Krok po kroku jest jak katalog turystyczny prezentujący kraj, który z jednej strony aż prosi się o wizytę, a z drugiej odstrasza od siebie. Matias Bergara i Matheus Lopes stworzyli w komiksie tętniący życiem amalgamat fantastyki jako takiej. Każdy z elementów pasuje idealnie do szerszego obrazu, nawet jeśli kilka stron wcześniej znajdowaliśmy się na zupełnie innym biegunie.

Przeczytaj również:  „Spadek" – jakości polskiego kina [RECENZJA]

Wyrazy uznania należą się też każdemu z twórców za umiejętne kreowanie ciągu przyczynowo-skutkowego. Mimo całkowitego braku przypisów, dialogów czy choćby opisu lokacji, ani przez moment odbiorca nie jest zagubiony. Postacie przemieszczają się między konkretnymi miejscami, a my nie gubimy ich tropu. W samych spojrzeniach i gestach zawierają się długie i emocjonalne rozmowy. Sceny akcji klarowne nakreślają miejsce i strony konfliktu. Możemy nie rozumieć dlaczego, ale wiemy, co się dzieje. Współpraca na linii scenarzysta-artysta w przypadku Krok po kroku musi być wzorem dla całej komiksowej branży, bowiem dawno nie widziałem tak konsekwentnie stworzonej opowieści.

Kadr z trzeciegotomu “Krok po proku” (rys. Matias Bergara & Matheus Lopes)

Krok po kroku to znacznie więcej niż udany eksperyment. To obiecujący początek działalności nowego wydawnictwa, przejmująca opowieść przygodowa, case study procesu twórczego i bardzo satysfakcjonująca lektura. Zamknięta całość, podana w eksperymentalnej formie jest idealnie skrojona pod wolny wieczór, w czasie którego chcemy przenieść się do innego świata. Gdzie z niemal dziecięca ciekawością będziemy odkrywać realia zupełnie nowe, ale przyjemnie znajome.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.