Advertisement
FilmyKinoRecenzje

„Mała Amelia” – Uświadom to sobie [RECENZJA]

Norbert Kaczała
Mała Amelia
fot. „Mała Amelia” / materiały prasowe So Films

W trakcie swojej oscarowej przemowy w 2023 roku Guillermo del Toro wypowiedział bardzo znaczące słowa: „Animacja to kino. To nie tylko gatunek dla dzieci”. I choć czytelnikom tego portalu nie trzeba o tym fakcie przypominać, twórcy filmów animowanych cyklicznie udowadniają, jak uniwersalne jest to medium. Nawet jeśli głównym bohaterem filmu jest dopiero odkrywające świat dziecko, filozofia stojąca za opowieścią potrafi przyćmić swoją dojrzałością niejeden dramat. I takim właśnie filmem jest Mała Amelia, która nie bez powodu zgarnęła właśnie nominację do Nagrody Akademii. 

Tytułowa bohaterka urodziła się w Japonii. Jej pochodzący z Belgii rodzice próbują właśnie zaaklimatyzować siebie oraz dwójkę rodzeństwa Amelii w zupełnie nowym środowisku. Cały ten proces oraz odkrywanie niesamowitego świata wokół ich domu będziemy poznawać ciekawskimi oczami dwulatki, dla której nawet najprostsze czynności urosną do rangi najważniejszych wydarzeń w historii Wszechświata. Trudno się dziwić, skoro przyjmujemy tutaj perspektywę Boga. Mała Amelia, której narracja prowadzi nas przez pierwszy akt filmu, mówi o sobie w trzeciej osobie, właśnie jako o stwórcy, pozwalającemu wszystkiemu wokół dopiero zaistnieć w czasie rzeczywistym. Skoro to ona widzi świat, ciężko się przecież spierać z jej perspektywą, prawda? Uwrażliwionych na wszelkie herezje uspokajamy jednak, Amelka zorientuje się w końcu, że jest tylko dzieckiem, a świat można poznawać w zupełnie innym aspekcie. I ten różnorodny proces to główna siła napędowa całego filmu. Metafizyczne dywagacje o ludzkiej naturze stykają się tutaj z organoleptycznym zachwytem nad przyrodą i jej dobrodziejstwami. Groza i dramat historii ustępują sile rodzinnych więzi, a chłód płynący z wykluczenia równoważy ciepło serc najbliższych. Samo życie.

Mała Amelia
fot. „Mała Amelia” / materiały prasowe So Films

Mała Amelia to film umiejętnie wykorzystujący fabularne umiejscowienie w czasie i przestrzeni. Nie ma tutaj mowy o naiwnej estetyzacji Japonii z perspektywy rodziny gaijinów, bo w zamian dostajemy realny wgląd w duchowość, historię i kulturę regionu. To film silnie czerpiący z kontekstu historycznego i ukazujący go w bardzo dojrzały sposób, który nawet dla najmłodszego odbiorcy powinien wydać się czytelny. Pojawienie się w życiu  głównej bohaterki nianipochodzącej z Japonii pozwala jej skonfrontować perspektywę wychowania w „europejskim” domu z tym, co czeka za jego progiem. To opowieść o dorastaniu, niestroniąca od niezwykle trudnych tematów, mogąca stanowić przyczynek do dłuższej rozmowy między rodzicem, a zabranym na seans młodym człowiekiem. Kryje się w tym piękna ironia, że do refleksji nad życiem skłania nas ktoś, kto dopiero je rozpoczyna. 

Ciężko samemu nie popaść w refleksyjny zachwyt, gdy przed naszymi oczami rozpościera się tak przepiękny krajobraz. Oprawa wizualna Małej Amelii to osobny impuls do rozważań nad pięknem nie tylko świata, ale też i materii filmowej. Przywodząca na myśl impresjonistyczne obrazy stylizacja uwypukla ulotność dziecięcych obserwacji świata, który przecież zmienia się w mgnieniu oka. Spowity w ciepłe i stonowane barwy dom, kontrastuje z eksplozją kolorów lasu, ogrodu czy stawu z karpiami koi. Melancholijne i spowite w błękity sceny rodzinnych tragedii pięknie uzupełniają słoneczne sceny na plaży, gdzie więzi zostają zacieśnione. Praktycznie każdą klatkę filmu możemy potraktować jako osobne dzieło sztuki, w którym aż kipi od życia.

Mała Amelia
fot. „Mała Amelia” / materiały prasowe So Films

W telegraficznym skrócie, Małą Amelię najprościej nazwać piękną. To poruszający film, prezentujący najjaśniejsze blaski i jedne z najciemniejszych cieni życia, w którym powinien odnaleźć się widz w każdym wieku. Najmłodsi poczują się zrozumieni w swojej żarliwej ciekawości świata, a dorośli z uśmiechem zadumają się nad tym, jak zmieniły się ich problemy. W niecałych 75 minutach Maïlys Vallade i Liane-Cho Han Jin Kuang uchwycili wręcz kwintesencję dorastania, świadomości czy życia. Ty też jesteś Amelią, ty też jesteś bogiem. Tylko wyobraź to sobie.

Korekta: Michalina Nowak

+ pozostałe teksty

Absolwent łódzkiego filmoznawstwa, entuzjasta kina wszystkich wysokości, regularny czytelnik historii obrazkowych, cierpiący na stały niedobór książek, aspirujacy AFoL.

Ocena

8 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.