PIĘĆ SMAKÓWPięć Smaków 2023Pięć Smaków w DomuZestawienia

Filmy na Pięć Smaków online, których nie można przegapić [ZESTAWIENIE]

Redakcja Filmawki

Choć edycja stacjonarna tegorocznego festiwalu Pięć Smaków została już zakończona, na festiwalowej platformie aż do 3 grudnia dostępne są liczne produkcje, które zdecydowanie warto obejrzeć. Spośród nich nasi redaktorzy wybrali siedem, które ich zdaniem szczególnie zasługują na seans. Zapraszamy do lektury naszych rekomendacji!


Amiko, reż. Yusuke Morii (2022)

„Amiko”, materiały prasowe Pięć Smaków

Amiko, tytułowa bohaterka filmu Yusuke Moriiego, jest absolutnie wyjątkową dziewczynką. Żyje w swoim magicznym, dziecięcym świecie, który interpretuje na własny sposób. Nie robi nic złego, ale ludzie postrzegają ją jako odludka. Niekiedy irytuje też widza, ponieważ bywa niecierpliwą złośnicą. W trakcie seansu nie musimy jej jednak rozumieć; wystarczy, że damy jej przestrzeń na bycie dokładnie taką, jaką jest oraz na radzenie sobie ze swoimi problemami w sposób, który jest jej najbliższy. I tak, możemy pozwolić jej spokojnie poleżeć na chłodnej, kuchennej posadzce, porzucać w sufit pomarańczami, wycisnąć na podłogę miąższ z kukurydzy czy wybrać się w muzyczną podróż z wyimaginowanymi duchami. W końcu nic dziwnego, że musi uciekać w świat wyobraźni, gdy jej rzeczywistość nieprzerwanie przecinają mniejsze lub większe tragedie.

Historia dziewczynki zachwyca doznaniami dźwiękowymi, barwnością i pięknem Hiroszimy oraz wspaniałą pracą operatorską Hiroshi Iwanagiego. Wcielająca się w nią Kana Osawa jest prawdziwą kulą energii, a każda przestrzeń, którą wypełnia, wydaje się być zbyt mała. Amiko to seans, wywołujący całą paletę emocji. Od dziecięcej wesołości, przez nostalgię przed czymś nieuchwytnym, aż po głęboki smutek i złość nad niesprawiedliwością świata. Zawiesza on bowiem wyrok nad każdym, kto w jakiś sposób wykracza poza przyjęte normy. „Dlaczego jestem dziwna? Powiedz mi, chcę wiedzieć” – pyta bezbronne dziecko, wgapiając się w ekran wielkimi, błagalnymi oczami, a nam rozdziera się serce. (Jakub Nowociński)


Niech płonie, reż. Bui Thac Chuyen (2022)

„Niech płonie”, materiały prasowe Pięć Smaków

Będący wietnamskim kandydatem do Oscara, film Bui Thac Chuyena jest pod wieloma względami produkcją wyjątkową. Reżyser przenosi widza do małej wioski, znajdującej się w delcie Mekongu, w której obserwujemy przepełnione rutyną życie trzech kobiet, znajdujących się w mocno patriarchalnym środowisku. W efekcie, choć w filmie odgrywają one główne role, w samym życiu znajdują się na drugim planie, zajmując się głównie domem i dziećmi. Przepiękne kadry widoczne w Niech płonie potęgują przedstawiony w nim marazm codziennego, monotonnego życia w wiosce, stanowiąc znakomite tło dla ukazanych w filmie słabości, smutków i rozterek bohaterów.

Choć produkcja bez wątpienia jest bardzo statyczna, rzuceni w niej jesteśmy w gąszcz wydarzeń, mających miejsce w wiosce na przestrzeni lat, kiedy to dzieje się akcja filmu. Oprócz wspomnianych emocji, obserwujemy więc także ludzką bezsilność wobec żywiołów (a jednocześnie fascynację nimi), od których mieszkańcy są w pewnym stopniu zależni. I choć pozornie Niech płonie opowiada o trzech bohaterkach, w praktyce film skupia się na przekroju życia w wiosce i szarej codzienności zależnej od natury, której mieszkańcy mimo wszelkich prób nie są w stanie ujarzmić. (Bartłomiej Rusek)

Przeczytaj również:  Trochę zbyt piano – „Pianoforte” [RECENZJA]

Napij się ze mną, reż. King Hu (1966)

„Napij się ze mną”, materiały prasowe Pięć Smaków

Tegoroczna edycja AFF Pięć Smaków daje dużą szansę zapoznania się filmografią mistrza i klasyka kina wuxia – Kingiem Hu. Lubicie Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka lub Dom latających sztyletów i chcecie zobaczyć, jak kręcono tego typu filmy w przeszłości? A może wolicie zamiast klasyki zapoznać się z tym gatunkiem? W obu przypadkach nie ma lepszego pomysłu niż sięgnięcie po filmy chińskiego reżysera. W końcu Napij się ze mną to jedna z jego pierwszych produkcji, a zarazem pierwsza z gatunku wuxia, która zapisała się złotymi zgłoskami w historii.

Z jednej strony to pięknie nakręcone i świetnie poprowadzone kino akcji pełne sekwencji. Aż do dzisiaj potrafią one zaskoczyć oryginalnością i dają mnóstwo rozrywki. Z drugiej strony jest to natomiast produkcja, w której King Hu przełamał schematy gatunku. Pokazał on prawdziwie niezależną i twardą wojowniczkę, chcącą odbić porwanego brata. Złota Jaskółka grana przez Pei-pei Cheng jest z krwi i kości bohaterką kina akcji, doskonale odnajdującą się w scenach pojedynków o różnorakiej choreografii i nie ustępującą nikomu na ekranie. A jeśli nazwisko tej aktorki coś Wam mówi, to tak, lata później zagrała we wspomnianym wyżej Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku. (Jakub Trochimowicz)


Millennium Mambo, reż. Hou Hsiao-Hsien (2001)

„Millennium Mambo”, materiały prasowe Pięć Smaków

Kultowy klasyk tajwańskiego Hou Hsiao Hsiena to film idealnie hopperowski. Tak samo bowiem jak Edward Hopper w swoich obrazach, reżyser idealnie odwzorowuje moment „pomiędzy” jako chwilę stagnacji, mniej lub bardziej wymuszonego stanu przejściowego tuż po jakimś zdarzeniu lub na chwilę przed nim. Choć Millenium Mambo odwołuje się do kultury klubowej z przełomu wieków, mało uświadczymy tutaj scen z imprez. Reżyser skupił się na pokazywaniu życia bohaterów tuż po powrocie nad ranem do domu albo z późnego rana czy nawet wczesnego popołudnia po ciężkim po imprezowym śnie. Określenie „pomiędzy” dobrze też uchwyca życiowy moment, w jakim znalazła się główna bohaterka Vicky – zawieszona, bez sensownej pracy, w toksycznym związku, na przemian wyprowadzająca się i wprowadzająca do przemocowego chłopaka. I może jest to najbardziej adekwatne przedstawienie przełomu mileniów. Obrazuje ono kac po XX wieku i zbieranie sił przed nieznanym nowym karnawałem, obietnicę którego niósł w sobie te dwadzieścia lat XXI w. (Irena Kołtun)


Jesienna Sonata, reż. Mabel Cheung (1987)

„Jesienna sonata”, materiały prasowe Pięć Smaków

Film Mabel Cheung dość niefortunnie dzieli polski tytuł z o wiele bardziej znaną Jesienną sonatą Ingmara Bergmana, więc internetowe treści o nim mogą być trochę „zakopane”. Szkoda, bo jest to warty uwagi obraz o niewątpliwym uroku, utkany z doświadczenia migracyjnego, sentymentalnych ujęć Nowego Jorku i tradycji nieco kiczowatych romantycznych komedii.

Przeczytaj również:  W mroku antologii – Detektyw: Kraina nocy [RECENZJA]

Ktoś, kto nie gustuje jednak tego typu filmach, nie powinien z góry spisywać Jesiennej sonaty na straty. Melodramatyczne aspekty odsłaniane są tu bowiem w sposób raczej naturalny i w miarę subtelny. Główne skrzypce gra tu bowiem wspaniała gra dwójki wiodących aktorów, a także słodko-gorzka opowieść o solidarności na emigracji; choć bohaterowie niejednokrotnie się sprzeczają i podejmują nieodpowiedzialne decyzje, zawsze chcą dla swojej społeczności jak najlepiej. Mimo że Cheung czasami nazbyt stara się wyciskać łzy widzów, to wynagradza to pięknymi ujęciami spowitego jesiennymi liśćmi miasta i wiarą w przebłyski ludzkiej dobroci. Ten seans jest jak gorąca herbata w deszczowy dzień. (Kamil Dormanowski)


Spoczywaj w spokoju, reż. Lijo Jose Pellissery (2018)

Kadr z filmu „Spoczywaj w pokoju”

Niezaprzeczalną zaletą Festiwalu Pięć Smaków jest możliwość obcowania z kulturami niezwykle nam odległymi, o obyczajach nierzadko ciężkich do zrozumienia. Zaskakująco jednak największą siłą indyjskiego Spoczywaj w pokoju jest to, jak bardzo zrozumiały jest ten film w polskim kręgu kulturowym. Nagła śmierć nestora jednej z rodzin zamieszkujących małą wioskę rybacką rozpoczyna chaotyczny proces przygotowań do pogrzebu. I choć od posługującej się językiem malajam społeczności dzielą nas tysiące kilometrów, wszystko mogłoby się dziać w sąsiedniej gminie. Katolicki ksiądz ze wzgardą trzyma władzę nad parafianami, sąsiedzi plotkują o przyczynie zgonu, po kątach chowany jest samogon, na wszystko brakuje pieniędzy (podbieranych przez małą politykę), a alkoholizm głowy rodziny okazuje się tylko jednym z jej sekretów. Dzieło Lijo Jose Pellissery’ego wzbogaca styl narracji, do którego przyzwyczaiło nas obyczajowe, szare kino Europy Centralnej i Wschodniej o intrygujące realia, obrzędy, zwyczaje i przesądy stanu Kerala. Na ten pogrzeb nie wypada nie przyjść. (Rafał Skwarek)


Autobiografia, reż. Makbul Mubarak (2022)

„Autobiografia”, materiały prasowe Pięć Smaków

Choć tytuł filmu sugerowałby opowieść o życiu autora, to reżyser Makbul Mubarak przekonuje, że najważniejsze było dla niego stworzenie „autobiografii” samej Indonezji. Akcja toczy się we współczesności, niespełna dwie dekady po upadku rządu militarnej junty. Młody Rakib zostaje pomocnikiem emerytowanego generała, rozpoczynającego kampanię wyborczą w niewielkiej miejscowości. Rodzina chłopaka od lat jest wierna wojskowemu – nic więc dziwnego, że ten traktuje swojego asystenta jak własnego syna. Mimo że pozornie obserwujemy jedynie przebieg kampanii, to najważniejsza akcja toczy się gdzieś pomiędzy dwójką bohaterów.

Nieprzepracowana przeszłość nie została ukazana na ekranie bezpośrednio. Reżyser tropi jednak jej widma, które wciąż oddziałują na całe społeczeństwo. Autobiografia to przede wszystkim refleksja o współczesności kraju, który wciąż czeka na rozliczenie swojej historii. W postawach młodego i starszego pokolenia uwidaczniają się kontrasty, lecz reżyser nie oferuje łatwych i jednoznacznych wniosków. Cały film został nakręcony w przygaszonych barwach oraz przemyślanych kadrach, za które odpowiadał polski operator Wojciech Staroń. (Arek Koziorowski)


korekta: Anna Czerwińska

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.