AktualnościMillennium Docs Against Gravity 2024Publicystyka

Na jakie filmy najbardziej czekamy na MDAG online? | Zestawienie | Millennium Docs Against Gravity 2024

Redakcja Filmawki
plakat millennium docs against gravity
fot. plakat 21. edycji Millennium Docs Against Gravity / materiały prasowe MDAG

Zgodnie z obietnicą wracamy do Was z zestawieniem najbardziej oczekiwanych przez nas seansów w wersji online 21. edycji Millennium Docs Against Gravity. Obejrzane przez nas dotychczas filmy okazały się idealnie wpasować w motyw przewodni festiwalu – „w relacji ze światem”. Doświadczaliśmy historii pozaziemskich, sportowych, wzruszających, dramatycznych. W końcu też tych zupełnie przyziemnych, miłosnych, przyrodniczych, immersyjnych. Stacjonarna część MDAG naładowała nas niezapomnianymi przeżyciami i pobudziła apetyt na odsłonę online. Wybraliśmy tytuły, których seansów najbardziej nie możemy się doczekać.


Nie chcemy innej ziemi, reż. Basel Adra, Hamdan Ballal, Yuval Abraham, Rachel Szor

kadr z filmu nie chcemy innej ziemi
fot. „Nie chcemy innej ziemi” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Nie chcemy innej ziemi to film, który udało mi się obejrzeć w trakcie stacjonarnej edycji festiwalu, lecz na pewno sięgnę po niego jeszcze raz w wersji online. Zwycięzca Grand Prix – Nagrody Banku Millennium opowiada o mieszkańcach Masafer Yatta, którzy od lat walczą o prawo do życia na własnej ziemi. Izraelskie wojsko burzy ich domy i próbuje wyrzucić ich z wioski pod pretekstem budowy poligonu wojskowego. Wydarzenia te są upamiętniane przez Basela Adra, jednego z mieszkańców ziemi, syna palestyńskiego aktywisty, a także Yuvala Abrahama – izraelskiego dziennikarza, który sprzeciwia się działaniom swojego rządu. 

Mężczyźni nie tylko tworzą palestyńsko-izraelski kolektyw, ale też prawdziwą przyjaźń.

Na krótki moment jesteśmy w stanie zapomnieć o tym, jak wiele ich dzieli. Mają tyle samo lat, mieszkają trzynaście minut od siebie, łączy ich podobna wrażliwość. Jeden z nich jest jednak wolny, drugi nie. Basel nie może opuścić granic Zachodniego Brzegu, a izraelskie władze regularnie go zastraszają i odwiedzają dom jego rodziny. Jako aktywista ma szczególnie trudno. Masę materiałów, które trafiły do filmu, publikował wcześniej w swoich social mediach, próbując zwrócić oczy świata na swoją społeczność. To materiały bardzo surowe, nagrane z reporterskim sznytem. Ukazują cały znój rzeczywistości i krwawą batalię mieszkańców Masafer Yatta. Nie chcemy innej ziemi ogląda się z gulą gniewu i bezsilności w gardle. Z ekranu wylewa się niesprawiedliwość, której nie da się wytłumaczyć. To świadectwo wielkiego okrucieństwa i łamania praw człowieka, które odbywa się na naszych oczach. Wszystko, co chciałbym napisać o tym obrazie, wydaje mi się banalne. To film, który po prostu powinno się obejrzeć.

Jakub Nowociński


Gdy przychodzi przypływ, reż. Juan Palacios, Sofie Husum Johannesen, Kasper Lykke Schultz

kadr z filmu gdy przychodzi przypływ
fot. „Gdy przychodzi przypływ” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Duńska wysepka Mandø jest regularnie zalewana przez Morze Wattowe. Dziś na stałe mieszka na niej niespełna 30 osób. Wały przeciwpowodziowe z roku na rok są coraz mniej efektywne. W XVI wieku powódź pochłonęła wszystkich mieszkańców wyspy. Istnieje prawdopodobieństwo, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat historia może się powtórzyć.

Przeczytaj również:  Klasyka z Filmawką: „Indiana Jones i ostatnia krucjata” (1989)

W powietrzu czuć nieunikniony koniec. Tak naprawdę nie pochodzi on jednak z morza. Mandø się starzeje. Nie ma tu dzieci. Seniorzy grają w bingo nadawane przez radiostację. Czterdziestoletni Gregers w poszukiwaniu partnerki zgłasza się do programu telewizyjnego, Tinder nie wyświetla już nikogo. Wydaje się, że o rejonie zapominają też oficjele. Wyspa to dla nich rezerwat dla ptaków. Ale ptaków też przylatuje coraz mniej.

Mandø umiera w zapomnieniu. Tyle że jego mieszkańcy przecież chcą żyć. I to jak najdłużej.  Pytanie, jak długo jeszcze tu zostaną.

Rafał Skwarek


Każda mała rzecz, reż. Sally Aitken

kadr z filmu każda mała rzecz
fot. „Każda mała rzecz” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Ważą zaledwie kilka gramów, mienią się w słońcu, a ich serca są wojownicze. Tak właśnie można opisać kolibry, którymi zajmuje się Terry Masear, prowadząca od kilkunastu lat klinikę dla najmniejszych ptaków na świecie. W żadnym wypadku nie jest to zwykła klinika, ponieważ każdy trafiający do niej koliber ma nadawane imię, a jego historia tłumaczy kolejne działania opiekunki wobec ptaka. Odpowiednie ćwiczenia, karmienie czy pielęgnacja to tylko niektóre z etapów mających na celu doprowadzenie kolibrów do jak najlepszej formy. Ten właśnie proces możemy zobaczyć w filmie, od momentu trafienia ptaków pod opiekę Terry, do wypuszczenia ich na wolność. Obraz więzi Terry z kolibrami to jeden z bardziej uspokajających filmów dostępnych na tegorocznej edycji Millennium Docs Against Gravity. Przepiękne ujęcia kolibrów, kwiatów i troski Terry wobec podopiecznych napełniają radością i działają kojąco na duszę. Obiecuję, że podczas seansu nie raz się uśmiechniecie.

Karolina Kruk


JessZilla, reż. Emily Sheskin

kadr z filmu jesszilla
fot. „JessZilla” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Podczas udziału w tegorocznej edycji Millennium Docs Against Gravity złapałam się na tym, że wyjątkowo blisko mi do dokumentów o sportsmenkach. Obok Copa 71 oraz Ostatniej wyprawy zainteresował mnie film JessZilla. Obraz wyreżyserowany przez Emily Sheskin opowiada historię młodziutkiej Jesselyn Silvy – trzykrotnej mistrzyni w kategorii juniorów w boksie. Jej głównym celem jest sięgnięcie po olimpijskie złoto.

Jesselyn łączy unikatowa więź z ojcem, który samotnie wychowuje ją oraz jej brata. Idą oni wspólnie pod rękę, wzajemnie się wspierając. Pedro nie tylko ukierunkowuje córkę w boksie – jest także jej powiernikiem w trudach nastoletniego życia. Domyślić się można, że JessZilla traktuje o wadze relacji międzyludzkich, szczególnie tych z najbliższymi. W pewnym momencie na drodze Jesselyn ma stanąć przeciwnik o wiele groźniejszy niż dziewczęta, z którymi regularnie spotyka się na ringu. Nie mogę się doczekać seansu, by odkryć tożsamość wspomnianego antagonisty, ale mam przeczucie, że będzie on śmiertelnym wyzwaniem.

Przeczytaj również:  „Trzeba zabić w sobie poczucie cringe'u” rozmawiamy z Pauliną Pecio, autorką komiksów i ilustratorką

Anna Czerwińska


Menu przyjemności, reż. Frederick Wiseman

kadr z filmu menu przyjemności
fot. „Menu przyjemności” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Kiedy w wieku 19 lat wyjechałem z pracy sezonowej w Jastarni, poprzysiągłem sobie, że moja noga już nigdy nie postanie w kuchni restauracyjnej. Pomimo tego jednak jestem niezwykle ciekawy, co ugotował Frederick Wiseman w swoim najnowszym, czterogodzinnym Menu przyjemności. Amerykański mistrz instytucjonalnej obserwacji nie przestaje tworzyć i pomimo, że w momencie premiery dokumentu o kucharskiej rodzinie Troisgros miał na karku 93 lata (!!), obraz z miejsca uznano za jeden z najlepszych w jego karierze. Na tyle dobry, że słynne Cahiers du Cinéma wyróżniło go obecnością na liście najlepszych filmów 2023 roku.

Ciekawi mnie, jak ten twórca, który większość swojej kariery spędził opowiadając o instytucjach pożytku publicznego – ratuszach, bibliotekach, szpitalach, hospicjach – podszedł do tematu luksusowej, ekskluzywnej restauracji. To zagadnienie wręcz zaprasza do szukania chytrych kontrastów i zestawień, mających na celu demaskację bogaczy i ich zachcianek, uprawianą chociażby w głośnym Menu. Wiseman to jednak – z góry przepraszam – mądry facet i uważny obserwator, dlatego wydaje mi się, że w Menu przyjemności wybrał wiele mówiące szarości, zamiast polaryzującej czerni i bieli. Nie mogę się doczekać tego seansu!

Wiktor Małolepszy


James Hamilton. Fotograf Nowego Jorku, reż. D.W. Young

kadr z filmu james hamilton fotoggraf nowego jorku
fot. „James Hamilton. Fotograf Nowego Jorku” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

James Hamilton żyje i ma się dobrze. Może więc dziwić fakt, że już teraz postanowiono nakręcić o nim pochwalny kawał kina dokumentalnego. Wystarczy jednak kilka minut z najnowszym dziełem D.W. Younga, by zrozumieć, skąd taka decyzja.

Czas spędzony w obecności Hamiltona to przyjemność, a historia jego życia służy za szczegółowy, bogaty i intrygujący obraz wiecznie transformującego się Nowego Jorku. W niemal dwugodzinnej podróży po redakcjach, studia, apartamentach i schowkach towarzyszy nam sam przeuroczy bohater oraz szeroka siatka intrygujących person (m.in. Wes Anderson, Thurston Moore, Mark Jacobson),  pragnących celebrować nie tylko jego osiągnięcia, ale i osobowość. 

Dokument metodycznie zderza ze sobą spokojną, empatyczną postawę Hamiltona z jego wyjątkowym okiem fotografa; reportera zamykającego wielostronicowe śledztwa w jednym kadrze, portrecisty wyciągającego przed obiektyw prawdziwy obraz człowieka, fotosisty łamiącego reguły planu filmowego. 

James Hamilton. Fotograf Nowego Jorku to uczta dla oczu i duszy, masterclass z kontrastu, operowania fleszem i miasta, które nigdy nie śpi.

Rafał Skwarek


korekta: Bartłomiej Rusek, Anna Czerwińska

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.