Advertisement
AktualnościPublicystykaZestawienia

Polscy reżyserzy i reżyserki wybrali dla nas swoje ulubione produkcje dekady

Redakcja Filmawki
fot. Kolaż z materiałów prasowych (Twin Peaks, Toni Erdmann, Roma)

Na Filmawce coraz częściej i odważniej staramy się wprowadzać do krajowego dyskursu filmowego głos naszych rodzimych twórców. Kolejny rok i kolejne podsumowania za granicą pozwoliły nam poznać, jakie filmy z mijającej dekady najbardziej spodobały się wielu znanym nazwiskom z branży.

W Polsce takich podsumowań brakuje, co pewnie wynika częściowo z intensywnego grafiku twórców. Udało nam się jednak poprosić i zebrać odpowiedzi od dwunastu reżyserek i reżyserów, którzy swoje wybory krótko usprawiedliwili. Zapraszamy do lektury, a twórcom dziękujemy za poświęcony czas. Lista ułożona jest alfabetycznie.


  • Piotr Adamski: “Projekt Floryda” (reż. Sean Baker)
źródło: polish shorts / materiały dystrybutora

Ciężko jest wybrać jeden film z całej dekady, ale skoro trzeba, to niech będzie to The Florida Project. Pamietam, że seans ciągnął się jak różowa guma balonowa, żadnego mystery, ani zwrotów, że tak powiem mało kina w kinie i słoneczna nuda. Jednak, gdy seans się skończył, kupiłem drugi bilet i poszedłem jeszcze raz. I nie potrafię wytłumaczyć dlaczego.

Piotr Adamski jest reżyserem takich produkcji jak Eastern czy Otwarcie.

  • Barbara Białowąs: “Elena” (reż. Andriej Zwiagincew)
źródło: Radio Opole
źródło: Radio Opole / materiały dystrybutora

Moim ulubionym filmem dekady jest film Elena Adrieja Zwiagincewa. Jest to film, do którego bardzo często wracam myślami. Gdy myślę o konstrukcji filmu czy scen przywołuję sobie w pamięci ten film jako inspirację najwyższego kunsztu reżyserkiego. Zachwycił mnie niezwykle wiarygodną psychologiczną konstrukcją postaci. Zwiagincew pokazuje tu typy ludzkie i ich zachowania. Potrafi znaleźć te małe detaliki w zachowaniu jednostki, które tak wspaniale budują cały film. Każdy z nas może dostrzec w postaciach cechy swoich znajomych czy bliskich.

Reżyser sprawnie posługuje się archetypami ludzkimi i dzięki temu pokazuje nieuchronność powtarzających się historii naszych życiorysów. Mimo tego, że ten film jest mocno egzystencjalny i filozoficzny to nie jest oderwany od rzeczywistości, wręcz mamy wrażenie uczestniczenia w prawdziwym nurcie życia. Bezlitośnie punktuje małostkowość człowieka, która nas tak okrutnie ogranicza i blokuję. Jednocześnie podziwiam tutaj minimalistyczną inscenizację, statyczną kamerę, która odpowiednio ustawiona opisuje wszystko co ważne.

Barbara Białowąs jest reżyserką takich produkcji jak Big Love czy 365 dni.

  • Ewa Bukowska: “Kafarnaum” (reż. Nadine Labaki)
źródło: Viva / materiały dystrybutora

 Ten film czyni Nadin najlepszym obecnie reżyserem-kobietą na świecie.  Nadin po Kafarnaum należy do czołówki światowych twórców kina, a nawet jest jej najjaśniejszym światłem. Widzi to, czego nikt inny nie widzi i potrafi o tym opowiadać. Piękna kobieta, piękny człowiek – wielki film.

Ewa Bukowska jest reżyserką takich produkcji jak Powrót czy 53 wojny.

  • Piotr Dylewski: “Toni Erdmann” (reż. Maren Ade)
źródło: polish shorts / materiały dystrybutora

Starszy samotny mężczyzna robiący sobie z wszystkiego w życiu żarty i jego córka, która w korporacyjnym świecie zatraciła siebie. Fabula Toniego Erdmanna nie brzmi rewelacyjnie, ale pozory mylą. Moim zdaniem to film komplety, wypełniony absurdalnym humorem, dobrymi zwrotami akcji i genialnym aktorstwem.

Piotr Dylewski jest reżyserem takich produkcji jak Konstruktor czy Zgniłe uszy.

  • Łukasz Grzegorzek:Toni Erdmann” (reż. Maren Ade)
źródło: materiały dystrybutora

Portret współczesnego Europejczyka. Szczery, czuły, dowcipny, wzruszający, czarujący, gorzki, melancholijny, mądry film. Za trzydzieści lat pewnie wciąż będzie wzbudzał we mnie wiele emocji, gdy będę go oglądać już nie z perspektywy dziecka, tylko rodzica. Mam nadzieję, że równie przypałowego co Toni Erdmann.

Łukasz Grzegorzek jest reżyserem takich produkcji jak Kamper czy Córka trenera.

  • Małgorzata Imielska: “Ptaki śpiewają w Kigali” (reż. Krzysztof Krauze, Joanna Kos-Krauze)
źródło: Warszawski Miedzynarodowy Festiwal Filmowy / materiały dystrybutora

Za mądrości,

Ogromną

Błyskotliwość

Bolesną celność w opisie świata

Uwielbiam ten film.

Małgorzata Imielska jest reżyserką m.in. filmu Wszystko dla mojej matki.

  • Bogna Kowalczyk: “Blackfish” (reż. Gabriela Cowperthwaite) oraz “My life as a Turkey” (reż. Joe Hutto)
źródło: materiały własne reżyserki

Nie da się wybrać najlepszego filmu całej dekady. Próba dokonania czegoś takiego wynika, moim zdaniem, z fantazji o tym, że świat jest ułożony w sposób zrozumiały i jest w nim jakąś jasna hierarchia. Trudno porównać filmy europejskie – np. skandynawskie, wysokobudżetowe, dokumentalne, najbardziej wpływowe czy te osiągające największe wyniki box office. Postanowiłam więc dać do tej listy produkcje bardzo dobre, ale mało znane.

Te dwa filmy to dokumenty i oba są naprawdę niesamowite. Opowiadają – jeden bardziej reportażowo, a drugi bliżej człowieka i bardziej emocjonalny – o zwierzętach i ich relacji z ludźmi. Wprowadzają one człowieka w emocjonalność zwierząt które są wbrew pozorom inteligentniejsze od nas – ludzi.

Bogna Kowalczyk jest reżyserką takich produkcji jak After all czy Klimat i wanilia.

  • Bartosz Kruhlik: “Roma” (reż. Alfonso Cuaròn)
źródło: Polityka / materiały dystrybutora

Dla mnie filmem dekady jest Roma Cuaróna. To jeden z tych tytułów, które są ‘wieczne’, których ładunek uniwersalnej prawdy o człowieku i sposób jej realizacji jest tak potężny, że film w moim odczuciu nigdy się nie zestarzeje. A przy okazji Roma to niedościgniony filmowy warsztat. Jest to też niezwykle silny i głośny krzyk kina autorskiego. Cuarón nie tylko napisał i wyreżyserował, ale też nakręcił i zmontował swój film. W czasach gdy do głosu coraz mocniej dochodzą wielkie produkcyjne koncerny, autor wywalczył dla siebie przestrzeń żeby stworzyć swoje opus magnum. To w końcu film który niczego nie żąda od widza. Który w żaden sposób nie bierze widza za zakładnika. Nie czaruje go ferią efektów specjalnych, nie szantażuje najbardziej znanymi nazwiskami. Jest cichy i skromny. Ma twarz głównej bohaterki – nieprofesjonalnej aktorki, naturszczyka. A jednak autor zderza w swoim dziele rzeczy skrajne. Znajduje metodę, żeby w tej samej opowieści w sposób organiczny opowiedzieć o dramacie jednostki wpisując ją w szerszy, historyczny kontekst. Amplituda filmowych środków użytych w filmie, zderzanie delikatnych, poetyckich kadrów z ludzkim dramatem, sprawia że historia świdruje w widzu od środka i nie pozwala sobie zapomnieć. 

Ostatnim filmem który podziałał na mnie tak mocno pod kątem czysto ludzkiej struny był chyba Pianista Polańskiego. Jeśli miałbym wymienić jeszcze tytuły które potargały mnie w ostatnim dziesięcioleciu to chyba Życie Adeli – Rozdział 1 i 2 Kechiche’a, Miłość Hanekego i Wkraczając w pustkę Noego.

Bartosz Kruhlik jest reżyserem takich produkcji jak Adaptacja czy Supernova.

  • Jan P. Matuszyński: “Breaking Bad” (Twórca: Vince Gilligan) oraz “Twin Peaks” (reż. David Lynch)
źródło: Polityka / materiały dystrybutora

Kino, a może bardziej dramaturgia filmowa, na szczęście ma się dobrze. Widać to po minionej dekadzie. Wiele filmów zostało ze mną, bo są dobre, wybitne, szczególne i ważne dla mnie z wielu powodów. Nie klasyfikuję, ani nie układam według żadnego kryterium, bo filmy wielkie, te co zostają w sercu, są bezkonkurencyjne. Bo jak mamy wybrać między np Miłością Michaela Hanekego i Grand Budapest Hotel Wesa Andersona? Te dwa na pewno będę długo miał jeszcze z tyłu głowy. Poza tym Nić widmo Paula Thomasa Andersona i również jego Mistrz, Birdman Innaritu, Arrival Denisa Villeneuve’a, Mad Max – Fury Road George’a Millera… na pewno filmy Martina Scorsese – Milczenie i The Irishman. Ten drugi szczególnie, bo byłem chwilę na planie. Oprócz tego Social Network to ważny film, Do szpiku kości, gdzie debiutowała Jennifer Lawrence, a który to film zobaczyłem na pierwszej edycji American Film Festival we Wrocławiu. The Act of Killing Oppenheimera to film, którego się nie da zapomnieć. Lewiatan i Niemiłość Zwiagincewa – oba, choć różne, to świetne. Było też kilka filmów, które teoretycznie można uznać za potencjalnie bardziej komercyjne, do szerszego widza, którego nie zawsze zresztą znalazł – Blade Runner 2049 i Sicario czyli znowu Villeneuve i to dwa razy. Świetne są wszystkie części nowej trylogii o Planecie Małp. Każda część inna i każda o czymś ważnym. Był jeszcze film, którego u nas w kinach z przyczyn niezrozumiałych nie zobaczyliśmy – Wdowy Steve’a McQueena. Kathleen Bigelow dała nam Zero Dark Thirty (po polsku o ile pamiętam Wróg nr 1). Nowy Tarantino czyli Once Upon a time in… Hollywood też świetny i wcale nie za długi (podobnie jak Irishman nie jest za długi).

Natomiast przez tę dekadę kino poniosło niewątpliwie jedną ogromną porażkę, bo przegrało na wielu polach z coraz lepszymi serialami. Tu można wymienić wiele tytułów. Mnie na pewno poruszyły Mindhunter, Wielkie kłamstewka (pierwszy sezon, bo drugi to odgrzewany kotlet), Fargo (pierwszy i drugi sezon), Czarnobyl (oprócz ostatniego odcinka, który położył ten serial niestety) czy genialni Pozostawieni. Na koniec – wyjątkowe miejsce w moim sercu mają dwa seriale, które pod względem dramaturgicznym są największym osiągnięciem tej dekady czyli Breaking Bad oraz trzeci sezon Twin Peaks. To dwa dzieła wyjątkowe, pełne, autorskie i absolutnie niepowtarzalne. To kawał kina i to bez znaczenia, że to format o pochodzeniu telewizyjnym.

Jan P. Matuszyński jest reżyserem takich produkcji jak Wataha czy Ostatnia rodzina.

  • Kuba Mikurda: “Under the Skin” (reż. Jonathan Glazer) oraz “Twin Peaks” (reż. David Lynch)
źródło: materiały własne reżysera / materiały dystrybutora

Mam proste kryterium – o których filmach, które widziałem, śniłem jeszcze na długo po seansie? I to nie przygodnie, na zasadzie gościnnych występów, ale intensywnie i z pewnym mozołem, jakby sen starał się dokończyć jakąś pracę, jakby starał się coś domknąć, przetrawić, oswoić. Filmy, sceny, obrazy, które fermentują gdzieś na pograniczu świadomości, które obrastają senną masą, warstwa po warstwie, tak, że już nie pamiętam co obejrzałem a co się dośniło. W ostatniej dekadzie miałem dwa takie filmy – Under the Skin Jonathana Glazera i nową serię Twin Peaks, którą traktuję jak jeden wielogodzinny film.

Jakub Mikurda jest reżyserem filmu Love Express. Zaginięcie Waleriana Borowczyka.

  • Alek Pietrzak: “Wyścig” (reż. Ron Howard)
źródło: materiały własne reżysera / materiały dystrybutora

Żeby wybrać film dekady musiałem trochę poszperać w głowie, bo jakoś się nad tym nie zastanawiałem z własnej woli. Z pomocą przyszedł Filmweb i pytanie komu dałem te dziesiątki w ostatnich dziesięciu latach – czyli miano arcydzieł jak to tam się zwie. Jest tam: Joker, Green Book, Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, Manchester by the Sea, W głowie się nie mieści, Sicario, Dzikie Historie, Wyścig, Ona, Django, Nietykalni, Rozstanie oraz Incepcja. Czyli filmów 13, filmy różne. Wszystkie wpłynęły mocno na mnie, a ich największym wspólnym mianownikiem jest to, że ilość emocji czy zachwytów (są wśród nich m.in. zachwyty aktorskie, scenariuszowe, realizacyjne), które przeżyłem z tymi filmami pchnęło mnie do wystawienia im tych dych. Jednak zwycięzcą i filmem z którym przeżyłem najwięcej, który najczęściej oglądałem w ostatniej dekadzie, który mnie inspiruje, a przy tym jest jednym z mniej docenianych filmów z tej grupy to RUSH czyli Wyścig Rona Howarda. Jest tam wszystko czego od filmu oczekuje. Świetna historia, zdjęcia, inscenizacja i gra aktorska, ale przede wszystkim to, że za każdym razem jak oglądam ten film to śmieje się, płaczę, podziwiam, kibicuje i przeżywam emocje razem z bohaterami tego filmu. Ja im kibicuje mimo wszystko, że wiem jaki będzie wynik oglądając to ósmy raz. Jeden bohater bez drugiego nie istnieje, jeden drugiego potrzebuje, a każdy wyścig może być ostatnim wyścigiem. To są właśnie relacje, to jest właśnie stawka, to są właśnie emocje. Esencja kina.

Aleksander Pietrzak jest reżyserem takich produkcji jak Ja i mój tata czy Juliusz.

  • Jagoda Szelc: “Nasz czas” (reż. Carlos Reygadas)
źródło: materiały dystrybutora

Mam problem z ocenieniem tak długiego okresu. Za bardzo się zmieniłam, żeby móc powiedzieć co było i nadal jest. Najbardziej cenię jednak Nasz czas Reygadasa. W tym roku miałam przyjemność też być na spotkaniu z nim. Powiedział “ludzie to nie postacie” i dokładnie to jest najlepsze w tym filmie. Jest to film dojmująco smutny, ale nie ściemnia i nie mizdrzy się.

Jagoda Szelc jest reżyserką takich produkcji jak Wieża. Jasny dzień czy Monument.

Zapraszamy też do sprawdzenia innych naszych zestawień.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.