Advertisement

Najlepsze filmy 2022 roku. Ranking Filmawki

Redakcja Filmawki
Titane - Festiwal Nowe Horyzonty 2021
fot. Kadr z "Titane" / Nowe Horyzonty

Zestawienia, zestawienia… i wreszcie przyszedł czas na nas. Najlepsze filmy roku, co ważne – wyciągnięte ze średniej ocen osób głosujących, wybrane spośród premier w zgodzie z rodzimą dystrybucją (Kino + VOD). Top złożony z różnych form i narracji, pokazujący względnie szeroki horyzont tegorocznego pejzażu światowej kinematografii.


10. (ex aequo) Titane, reż. Julia Ducournau


fot. Kadr z “Titane” / Nowe Horyzonty

O dziele nagrodzonym w roku 2021 Złotą Palmą w Cannes napisano już wiele. W końcu od czasu pierwszego pokazu w Palais de Festival wszyscy wiedzieli, że mamy do czynienia z rewolucją, objawieniem, wymykaniem się filmowym normom. I – co względnie rzadko się zdarza – atmosfera festiwalu przeniosła się także na dystrybucję kinową. Titane polaryzowało, szokowało, czasem odrzucało, ale równie wielu, zachwycało. Pierwszy mastershot, w którym samochodowy taniec akompaniowany “Doing It to Death” zespołu The Kills zawładnął moją wyobraźnią, spowodował, że dzieło Ducournau powraca do mnie w pojedynczych kadrach, formuje wyobrażenie o współczesnym arthousie. Jest też wielkim odkryciem aktorskim. Wybitna kreacja Vincenta Londona, który tworzy jedną z najwrażliwszych, najbardziej czułych, ale i najbardziej zagubionych postaci ojcowskich w kinie europejskim od lat.

Tak jak w Mięsie reżyserka objawiła swój tematyczny radykalizm, dla którego wymyśla na nowo formę kina, tak w Titane pokazała, że poza rewolucyjnością jest też wielki, nieporównywalny z żadnym innym spojrzeniem, talent.

(Maciej Kędziora)

Filmawka objęła premierę Titane swoim patronatem medialnym.

Titane możecie zobaczyć na m.in.: Nowe Horyzonty VOD, Moje eKino, Premiery Canal+.


10. (ex aequo) NIE!, reż. Jordan Peele


fot. Kadr z filmu “NIE!”, mat. promocyjne Multikino

Jordan Peele to z całą pewnością jedno z najbardziej intrygujących nazwisk spośród przedstawicieli współczesnego kina grozy. Po znakomicie przyjętych Uciekaj! oraz To my w 2022 r. premierę miał trzeci obraz Peele’a zatytułowany Nie!. Mimo że amerykański reżyser przyzwyczaił odbiorców do pewnej schematyczności w swoich dwóch pierwszych filmach, opierając przedstawione historie na fundamencie wykluczenia oraz wciąż mającego miejsce wyobcowania osób ciemnoskórych, w Nie! układ jest nieco inny. Peele co prawda na początku akcentuje, że ranczo prowadzone przez rodzinę Haywoodów jest biznesem tylko i wyłącznie czarnoskórych hodowców, ale tym razem twórca wyraźnie poszerza swoje horyzonty. Nie! to przesmaczna mieszanka horroru, westernu oraz sci-fi. Motyw obcych, kosmitów, przybyszów z kosmosu został w ostatnich latach trochę zapomniany. Ukazywany w kinie wielokrotnie w przeróżny sposób przez niektórych odbierany jest już jako kicz. Peele nadaje jednak latającemu spodkowi tak zadziorny charakter, że od ekranu nie można oderwać oczu. Grozę i napięcie w Nie! dodatkowo podsycają kalifornijskie, pustynne krajobrazy. To wszystko w połączeniu jeszcze z fantastycznym występem Keke Palmer tworzy obraz jak na Jordana Peele’a nietypowy i zaskakujący.

Słyszałam, że z tym filmem fani reżysera mają relację love lub hate – nic pomiędzy. Dla mnie jest to zdecydowanie wielkie love.

(Anna Czerwińska)

NIE! może zobaczyć na m.in.: Chili, iTunes, Premiery Canal+.


9. Pięć diabłów, reż. Léa Mysius


fot. Materiały prasowe Nowe Horyzonty

Pisanie o Pięciu diabłach, zwłaszcza w kontekście najlepszych filmów roku to prawdziwa przyjemność. Film Mysius stał się bowiem objawieniem, którego wyczekujemy, ale którego się nie spodziewamy. Nie będę ukrywał; idąc na pokaz jej drugiego, po Avie, filmu, nie spodziewałem się rewelacji. Liczyłem na coś solidnego, dobrze napisanego (w końcu mowa o scenarzystce m.in. Paryża. 13. dzielnicy). Dostałem dzieło spełnione, wybitne.

Dzieło, które nie boi się zmysłowości. Mysius poświęca swoją fabułę zapachowi. To on jest nośnikiem wspomnień między córką a matką (znakomita rola Adèle Exarchopoulos), pozwala ustalić tożsamość losów rodziny, genealogię konfliktu między rodzicami a siostrą ojca. Jej zabieg, dość ryzykowany, w pełni się opłaca. Dzięki maestrii narracji podświadomie czujemy opisywane przez bohaterki zapachy, wierząc w całą historię. A także się wzruszamy, choćby na przepięknej scenie karaoke, wraz z mistrzowskim powrotem do Bonnie Tyler i jej „Total Eclipse of a Heart”. Jeśli chcę, by arthouse czymś mnie zaskakiwał, to właśnie talentem pokroju Mysius. Łączeniem rozrywki z artyzmem. Przy dodatku wielkiego poruszenia.

(Maciej Kędziora)

Pięć diabłów możecie zobaczyć na platformie Nowe Horyzonty VOD.


8. Shiva Baby, reż. Emma Seligman


Shiva Baby
Kadr z filmu “Shiva Baby” / American Film Festival

W 2018 roku Emma Seligman jeździ po festiwalach filmowych z krótkim metrażem o studentce, która na pogrzebie wpada na swojego sponsora. Osiem minut nie pozwoliło jej na pociągnięcie za wszystkie sznurki. Choć widz czuje niezręczność sytuacji, to objawia się mu zaledwie w przebłyskach. Scenach, które trafiły do pełnometrażowej wersji filmu Shiva Baby. Debiut Emmy Seligman jest zadziorny, przemyślany, idealny w swojej konstrukcji… Ale to też film, który zostawia Ci w głowie kilka scen i myśli przewodnich, ale nie całą fabułę. Na pogrzebie jak to na rodzinnej imprezie. Dzieje się tak dużo, że zapamiętanie wszystkiego graniczy z cudem. Ja do Shiva Baby wróciłam już dwa razy. I wciąż zachwycam się tym, ile incydentów Seligman wpisała do swojego scenariusza.

(Maja Głogowska)

Shiva Baby obejrzycie na platformie HBO Max.


7. Drive My Car, reż.  Ryūsuke Hamaguchi


Drive My Car - Festiwal Nowe Horyzonty 2021
fot. kadr z filmu “Drive My Car” / Nowe Horyzonty

Zdradzony reżyser teatralny, spektakl na wiele języków, czerwony 1987 Saab 900 Turbo, codzienne, długie jazdy do hotelu i z powrotem przy akompaniamencie scenariusza recytowanego głosem zmarłej żony.

Po wielu miesiącach seans Drive My Car funkcjonuje w mojej głowie bardziej jako wrażenie niż wspomnienie. Cały film jest dla mnie pięknym, poetyckim odbiciem postawy głównego bohatera – niemalże stoickiego, smutnego spokoju w obliczu rozdzierających uczuć. 

Tegoroczny zwycięzca Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny to typ kina, po którym stoi się wzdłuż pociągowych torów i zastanawia, czy to już czas wyruszyć gdzieś przed siebie. Japońskie pejzaże przecinane odczytywanymi fragmentami „Wujaszka Wanii” Czechowa koją, będąc jednocześnie pełne emocji. Film roztacza wizję potrzeby pogodzenia się z naturą rzeczy, ale i pobudza wyobraźnię. Nie taką, która umieszcza nas na tronie nieznanych, abstrakcyjnych krain, ale taką, która sadza nas na ławeczce w lasach Hiroshimy z dziewiętnastowieczną sztuką w ręku.

Scenariusz łączy motywy zawarte w kilku opowiadaniach Harukiego Murakamiego i znacząco je rozwija, tworząc intrygujący mariaż adaptacji dzieł literackich, zaś zdjęcia Hidetoshiego Shinomiyi to wzór kinematograficznej harmonii. Jednak finalnie nie sposób mi mówić o Drive My Car bez wyróżnienia fenomenalnej, niemej roli Yoo-rim Park. Występ odgrywanej przez nią w „Wujaszku Wanii” bohaterki to jedno z największych osiągnięć aktorskich tego roku, które zagubiło się gdzieś zarówno w festiwalowych kuluarach, jak i internetowych dyskusjach. A dzieło Hamaguchiego warto zobaczyć, choćby tylko po to, by poczuć katharsis płynące właśnie z tej sceny.

(Rafał Skwarek)

Przeczytaj również:  Z miłości do Fleetwood Mac – kilka słów o Christine McVie

Drive My Car zobaczycie na m.in. HBO Max, Nowe Horyzonty VOD, Premiery Canal +, Moje eKino.


6. Paryż. 13. dzielnica, reż. Jacques Audiard


“Paryż, 13. dzielnica”, mat. prasowe

Czy w 2022 roku wciąż dało się w niemalże poetycki, a jednocześnie dość oryginalny sposób opowiadać o uczuciach? W swoim nowym filmie Jacques Audiard udowadnia, że zdecydowanie tak. Potwierdza tym samym, że nikt nie robi tego tak pięknie, jak Francuzi. Aby tego dokonać, przenosi nas do Les Olympiades – zabudowanego wieżowcami obszaru, znajdującego się w tytułowej trzynastej dzielnicy Paryża. Film opowiada nam o czterech osobach, których losy się przeplatają. Naszych bohaterów łączą (a jednocześnie dzielą) zarówno uczucia, jak i prosta fizyczność, często jednak nieidące ze sobą w parze.

Film Audiarda skłania do głębszych refleksji, sprawnie przeplatając wątki i jednocześnie pokazując, jak bardzo przyciągają się przeciwieństwa – przedstawieni bohaterowie pochodzą bowiem z zupełnie innych środowisk, a o ich spotkaniach ze sobą często decyduje czysty przypadek. Artystyczny charakter produkcji, której scenariusz (oparty na podstawie komiksu Adriana Tomine) Audiard pisał wraz z Léą Mysius i Céline Sciammą, podkreślony zostaje również przez czarno-biały obraz, a całość tak idealnie ze sobą współgra, że z pewnością trafi do tej bardziej wrażliwej części widowni. Ostatecznie, Paryż, 13. dzielnica jest czymś więcej niż tylko kolejnym filmem – to prawdziwe studium uczuć i emocji, związanych z kontaktami międzyludzkimi.

(Bartek Rusek)

Filmawka objęła premierę Paryża, 13. dzielnicy swoim patronatem medialnym.

Paryż, 13. dzielnicę zobaczyć można na m.in. HBO Max, Nowe Horyzonty VOD, Premiery Canal +, Moje eKino.


5. Fabelmanowie, reż. Steven Spielberg


fot. materiały prasowe Monolith

W życiu wielkich reżyserów czasem przychodzi taki moment, że odwracają kamerę i kierują jej obiektyw w swoją stronę. W ostatnich latach mieliśmy Romę, Bardo, Ból i blask, Rękę Boga, teraz natomiast swoją historię opowiedział być może najbardziej znany żyjący reżyser. Człowiek, którego nazwisko stało się wręcz synonimem kina – Steven Spielberg. Fabelmanowie to pozycja wyjątkowa nie tylko dlatego, że jest jego najbardziej osobistym dziełem, ale też przez to, że pełni rolę mapy pokazującej położenie źródeł natchnienia Amerykanina. W amatorskich filmach Sammy’ego ujawnia się pragnienie kontroli – coś, czego nie miał w życiu rodzinnym. Gdy oglądamy scenę przewijania taśmy, na której chłopak nakrywa matkę na romansie, w oczach dorastającego reżysera odkrywamy świadomość mocy filmu.

O wielkości Spielberga świadczy jednak to, że nie stworzył bezrefleksyjnej laurki dla kina. W Fabelmanach wielokrotnie pokazuje niebezpieczne strony tej sztuki, dostarczając nam przykładów osób zranionych przez amatorskie filmy Sammy’ego. Wraz z uświadomieniem o moralnej odpowiedzialności reżyserskiego rzemiosła, zwiększa się również jego zrozumienie dla niełatwej sytuacji swoich rodziców. Być może najpiękniejszym elementem autobiografii Spielberga jest więc to, że kino w jego rękach staje się tym, co Robert Ebert nazwał „maszyną generującą empatię”. Jego najbardziej osobiste dzieło to pokaz niełatwej, ale dojrzałej miłości do matki, ojca, sióstr i kina.

(Wiktor Małolepszy)

Fabelmanów zobaczycie w kinach.


4. Inni ludzie, reż. Aleksandra Terpińska


Inni ludzie
fot. Kadr z filmu “Inni ludzie” / mat. prasowe

Proza Doroty Masłowskiej lubi się adaptować. W 2009 roku na dużym ekranie mogliśmy oglądać Wojnę polsko-ruską. Teatralne deski powitały Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku, Paw królowej, Bowiego w Warszawie, Między nami dobrze jest i wreszcie Innych ludzi. Choć w teatrze rapujący 32-latek z warszawskich blokowisk zadziałał, to na ekranie łatwo mógłby zatrzymać się na barierze zażenowania. Tym bardziej że w roku premiery filmu jego pierwowzór skończył już cztery lata. Pisanie, że w tym czasie zmieniło się wszystko, może wydać się trywializmem. Mimo wszystko czuję, że patrząc na filmową wersję warto to zauważyć i docenić. Bo debiutancka produkcja Aleksandry Terpińskiej nie daje poczuć widzowi na ciele niemiłych ciarek tożsamych z zażenowaniem. To film, który ma pomysł na siebie. Przebodźcowuje, bawi się swoją formułą. Przede wszystkim rymem i rytmem, które stają się leitmotivami produkcji. Po pierwszej lekturze Innych ludzi Masłowskiej byłam zachwycona tym, jak sprytnie operuje językiem i bawi się z widzem. Na ekranie wybrzmiewa to jeszcze lepiej.

Przeczytaj również:  Z miłości do Fleetwood Mac – kilka słów o Christine McVie

(Maja Głogowska)

Innych ludzi zobaczyć można na platformie Player.


3. Film balkonowy, reż. Paweł Łoziński


fot. materiały prasowe Against Gravity

Ostatnio wraz z przyjaciółką zastanawialiśmy się, czy język filmu się wyczerpał i forma kina skazana jest na powtórzenia. Powiedziałem wówczas, że wierzę, że źródło, z którego powinni czerpać twórcy leży w innych formach wizualnych – chociażby na YouTube. Film balkonowy w zasadzie wcale wiele się nie różni od eksperymentów społecznych, które możemy na tej platformie odnaleźć. To też być może jeden z najskromniejszych filmów, jakie widziałem. Gość stoi z kamerą i zagaduje przechodzących pod jego balkonem ludzi. Do niczego ich nie zmusza, nie manipuluje, by pozostali w kadrze. Jedynie uprzejmie zachęca do rozmowy, do podzielenia się tym, co leży im na duszy. Dokument Pawła Łozińskiego to dla mnie przede wszystkim arcydzieło prostoty. Dowód, że przy minimalnych nakładach finansowych da się nie tylko opowiedzieć zajmującą historię, ale też zrobić to w atrakcyjny filmowo sposób.

W ciągu stu minut widz jest świadkiem nie tylko zmian w życiach sąsiadów reżysera, ale też upływającego czasu. „Lato kończy się, kasztany gniją, pada śnieg” śpiewał kiedyś Artur Rojek i dokładnie to nienachalnie dzieje się na ekranie. Komuś urodzi się dziecko i radośnie obwieści to na ekranie. Ktoś umrze, o czym dowiemy się, zauważając tej osoby nieobecność. Co jednak najbardziej imponujące, ze swojego balkonu Łozińskiemu nie tylko udaje się stworzyć uniwersalną opowieść o ludzkiej egzystencji, ale też wielowątkowy portret rozdartej Polski. Być może największy-najmniejszy film, jaki wyszedł w 2022 roku.

(Wiktor Małolepszy)

Film balkonowy można zobaczyć na platformie HBO Max.


2. Mała mama, reż. Céline Sciamma


Mała mama
fot. kadr z filmu “Mała mama” / Nowe Horyzonty

Po zapisaniu się na firmamencie kina światowego Portretem kobiety w ogniu Céline Sciamma stworzyła film mały i kameralny. O ile warunki takiej realizacji wymusiły czynniki pandemiczne, o tyle efekt okazał się niezwykle pomyślny dla filmografii Francuzki. Udało jej się wrócić do tropów inicjacyjnych ze swojej wczesnej twórczości (Lilie wodne, Tomboy), ale też nadbudować to wszystko cudowną, baśniową poświatą. Mała mama okazała się wielkim filmem, gdzie to, co dziecięce spotyka to, co dorosłe, a ośmioletnia Nelly i jej ośmioletnia mama Marion odkrywają w sobie najlepsze przyjaciółki.

Tym, co czyni dzieło Sciammy tak wyjątkowym, jest chyba prostota, wykorzystanie zdolności dziecięcych bohaterek do zadawania pytań i odkrywania świata. Świetnie widać to w świecie przedstawionym – w osnutym jesienną aurą domku tuż przy lesie, gdzie ongiś dorastała Marion i gdzie teraz żegna się ze swoją mamą, babcią Nelly. Wespół z nimi poznajemy tę zawieszoną w czasie i przestrzeni rzeczywistość. Smutek odejścia płynnie przechodzi tu w czułość i zrozumienie, żeby w kulminacji mógł wybrzmieć nostalgiczno-futurystyczny utwór „La Musique du Futur od Mon Cœur”, muzyka przyszłości w przeszłości.

(Kamil Walczak)

Filmawka objęła premierę Małej mamy swoim patronatem medialnym.

Małą mamę zobaczycie na m.in. Premiery Canal+, Nowe Horyzonty VOD, Moje eKino.


1. Najgorszy człowiek na świecie, reż. Joachim Trier


fot. kadr z filmu “Najgorszy człowiek na świecie” / M2 Films

Nie ma nic gorszego, od bycia drugoplanową osobą w swoim własnym życiu. Tak właśnie czuję się główna bohaterka Najgorszego człowieka na świecie Joachima Triera, której oczami przyjdzie nam obserwować 12 rozdziałów jej powoli zmieniającej się przyszłości. W tym skromnym realizacyjnie “slice of life” norweski reżyser kondensuje wszystkie ulotne, ale i kluczowe modyfikacje, jakim poddajemy swoje życiorysy. Nie oceniając nikogo ze swoich bohaterów, Trier kreśli portret zbiorowy całego pokolenia, którego najgorszym grzechem jest niewiedza. Nie wobec świata, ale przede wszystkim wobec samych siebie. Pozwala im się gubić, mylić, niszczyć i budować, aby pokazać, jak podobni do siebie jesteśmy bez względu na kraj pochodzenia czy miejsce, w którym się wychowujemy. Julie (rewelacyjna debiutantka Renate Reinsve) miota się w filmie między kolejnymi fascynacjami i ciągłymi wyrzutami sumienia, przez zbyt powierzchowne ich traktowanie. Efektem kuli śnieżnej impulsywne zmiany eskalują do kluczowych decyzji, których konsekwencji nie da się czasem uniknąć. W trakcie poszukiwań samej siebie podejmie tutaj szereg decyzji, które nawet z bezpiecznej perspektywy kinowego fotela ciężko będzie nam moralnie ocenić. Nie odnajdziemy tutaj podziału na protagonistów i czarne charaktery tej historii, bowiem nie tak wygląda nasza codzienność. Słusznie nagrodzony w Cannes komediodramat to miniatura życia każdego z widzów, w których, choć gramy pierwsze skrzypce, to nie zawsze finiszujemy z zamierzoną gracją. W głównej bohaterce i postaciach drugiego planu odnajdziemy siebie i swoje problemy, nawet jeśli usilnie będziemy sobie wmawiać, że nigdy nie czuliśmy się jak najgorszy człowiek na świecie.

(Norbert Kaczała)

Filmawka objęła premierę Najgorszego człowieka na świecie swoim patronatem medialnym.

Najgorszego człowieka na świecie zobaczycie na m.in. HBO Max, Rakuten, Polsat Box Go.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.