Advertisement
AktualnościZestawienia

Samuel L. Jackson – 5 ról z okazji 75. urodzin [ZESTAWIENIE]

Redakcja Filmawki
Kolaż: Norbert Kaczała

Samuel L. Jackson to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najzdolniejszych aktorów w Hollywood. Jego charakterystyczny głos ozdabiał nie tylko uniwersum superbohaterów i pewną odległą galaktykę, ale także produkcje Spike’a Lee czy Quentina Tarantino. Znany ze swego nietuzinkowego poczucia humoru, energicznego charakteru i pewnego przekleństwa, którego spokojnie mógłby używać w ramach werbalnej wizytówki. Największy podziw budzi natomiast fakt, że od ponad dwudziestu lat jego aparycja jest niezbitym dowodem na to, że całkowite zatrzymanie upływu czasu jest jak najbardziej możliwe. Trudno więc uwierzyć, że kończy on właśnie 75 lat. W 2022 roku odebrał statuetkę honorowego Oscara za całokształt twórczości, jednak nie była ona zakończeniem jej kariery. Wręcz przeciwnie aktor zdecydowanie nie zamierza zwalniać tempa i z pewnością jeszcze niejednokrotnie będzie miał okazję nas zaskoczyć.

Z okazji 75 urodzin L. Jacksona postanowiliśmy przypomnieć sobie kilka jego ról, które najbardziej zapadły nam w pamięć – tych mniej, lub bardziej oczywistych.


1. Ptolemeusz Grey – Ostatnie dni Ptolemeusza Greya (2022)

Kadr z serialu „Ostatnie dni Ptolemeusza Greya”

W ostatnich latach Samuel L. Jackson kojarzy się głównie z rolą Nicka Fury’ego w filmach i serialach Marvela. Na szczęście amerykański aktor okazjonalnie zagra w również produkcjach, w których może pokazać pełnię swojego talentu. Jedną z nich był serial Apple TV+ pt. Ostatnie dni Ptolemeusza Greya, który powstał na podstawie książki pod tym samym tytułem. Jackson wciela się w nim tytułowego Greya, staruszka, który zmaga się z coraz częstszymi zanikami pamięci i może liczyć jedynie na pomoc jednego z krewnych. Rola ta jest jedną z najlepszych w całym dorobku 75-latka.

W ostatnim czasie mieliśmy wstrząsającego Ojca z oscarową rola Anthony’ego Hopkinsa, opowiającego o chorobie Alzheimera. W serialu Apple bohater otrzymuje szansę na zyskanie pełnej świadomości na kilka dni, żeby móc pozałatwiać najważniejsze sprawy. Jednakże w wielu scenach, gdy Ptolemeusz ma problem z pamięcią, przeszłość nagle miesza się z teraźniejszością i to wszystko Samuel L. Jackson ogrywa z przerażającą naturalnością, tworząc obraz bohatera zagubionego we własnych wspomnieniach. Jednocześnie jest to opowieść o małej patchworkowej rodzinie, wsparciu, przemijaniu i godzeniu się z tym, co było. Dajcie Ostatnim dniom Ptolemeusza Greya szansę. To tylko sześć odcinków aktorskiego popisu Samuela L. Jacksona. Z zakończeniem, które długo pozostaje pod powiekami.

Jakub Trochimowicz

2. Eliah Price – Niezniszczalny (2000)

Kadr z filmu „Niezniszczalny”

Obecnie Samuel L. Jackson kojarzy nam się niemal jednoznacznie z niegryzącym się w język motherf*ckerem, któremu niestraszny żaden oponent. Jednakże jedną z jego ciekawszych ról stanowi całkowita przeciwwaga tego stereotypowego emploi. W Niezniszczalnym M. Nighta Shyamalana Jackson wciela się w rolę Elijah Price’a – sprzedawcę komiksów superbohaterskich cierpiącego na rzadką chorobę kości. Upojony wizją niesamowitych przygód ludzi o supermocach w kolorowych kostiumach, zapragnął aby kiedyś samemu stanąć przed obliczem realnego superherosa. Tym kimś ma być obdarzony nadludzką wytrzymałością David Dunn (Bruce Willis), dla którego Elijah zostanie mentorem, ale z czasem także arcywrogiem.

Przeczytaj również:  „Kod zła” – Kłamstwo ma krótkie nogi [RECENZJA]

To rola oparta na pastiszu najbardziej znanych i charakterystycznych villainów z wszelakich mediów o superbohaterach. Diabelnie inteligentny, lecz uwięziony w wadliwym ciele człowiek nie spocznie póki nie ułoży rzeczywistości według własnej zachcianki. Jackson idealnie balansuje na granicy godnej współczucia beznadziei Elijah oraz przepastnej czerni jego złowieszczego charakteru. To jeden z tych złoczyńców, którego choć chce się znienawidzić, nie do końca można. Jackson jest jednym z najjaśniejszych elementów całego filmu, który jak przystało na dzieło Shyamalana, nie ma wiele wspólnego z subtelnością czy niuansem. W rękach innego reżysera, rola mogłaby stać się genialna. Tu jest wyłącznie bardzo dobra.

Norbert Kaczała

3. Stephen – Django (2012)

Kadr z filmu „Django”

Wszyscy doskonale wiemy, że musiała pojawić się w tym zestawieniu chociaż jedna rola L. Jacksona z filmów Quentina Tarantino. Aktor jest jego regularnym współpracownikiem i wystąpił w aż sześciu filmach – od Pulp Fiction zaczynając, przez krótki epizod narratora w Bękartach Wojny, po ostatnią do tej pory Nienawistną Ósemkę. Dlaczego padło na rolę Stephena, zaufanego niewolnika Calvina Candie z Django? O genialności tej roli wypowiadał się nawet sam L. Jackson, twierdząc że jest ona według niego najbardziej diaboliczną kreacją w jego karierze i najlepszą jak do tej pory szansą na Oscara.

Już od pierwszych scen z udziałem Stephena doskonale wiemy, z jakim charakterem mamy do czynienia. Stary i zgorzkniały, poruszający się o lasce. Mimo, że sam jest niewolnikiem, wyraża swoje oburzenie na widok Django jeżdżącego konno i sam chętnie znęca się nad innymi niewolnikami. Wizerunek na pierwszy rzut oka słabego, marudzącego starca to oczywiście zmyłka. Wykazuje się on nie tylko sprytem i inteligencją, ale także świetnymi zdolnościami manipulowania – a przy tym wszystkim wciąż jest niesamowicie lojalny wobec swojego pana. Mistrzowska w tym robota Jacksona, ponieważ ukazuje potrafiącego zawalczyć o siebie mężczyznę, mimo niewolniczego kamuflażu. To także jedna z najlepszych jego ról pod względem gry głosem; scena, gdy zrozpaczony wykrzykuje imię Calvina, na długo zostaje w pamięci widza.

Krzysztof Kurdziej

4. Ray Arnold – Park Jurajski (1993)

Kadr z filmu „Park Jurajski”

Samuel L. Jackson jeszcze sprzed epoki twardziela i fontanny memów w jednym, walczący z dinozaurami z zacisza kanciapy na Isla Nublar to klasyczny przykład motywu „Zaraz, on w tym grał?”. Ray, główny inżynier Parku Jurajskiego, łączy w sobie klasyczne motywy i wariacje na ich temat. Jedyny czarny aktor ze znaczącą rolą? Jak najbardziej, ale ginie jako przedostatni. Geek wiecznie klepiący w klawisze i trzymający papierosa w zębach? Zdecydowanie, ale nie trawi jeszcze bardziej stereotypowego Nedry’ego i nie ma problemów z komunikacją. Niby przez klasyfikację PG-13 nie klnie jak szewc, jak na Jacksona przystało, ale dzięki emfazie i GODDAMN HACKER CRAP wszystko brzmi tak, jak powinno. Aktor dołączył do obsady z powodu chęci bycia pożartym na ekranie przez dinozaura, ale huragan na Hawajach uniemożliwił nagranie sceny – może to i lepiej, bo konia z rzędem temu, kto pierwszy raz oglądając Park Jurajski nie dostał miniataku serca na widok sceny z ręką.

Przeczytaj również:  „Mowa wspólna” – o zacieraniu granic absurdem | Recenzja | Nowe Horyzonty 2024
Piotr Ponewczyński

5. Neville Flynn – Węże w samolocie (2006)

Kadr z filmu „Węże w samolocie”

Rok 2004 chyli się ku końcowi. Samuel L. Jackson ma już na koncie występy w filmach Tarantino, Scorsese, Spielberga, Lucasa, P.T. Andersona, Schumachera, Kaufmana, Spike’a Lee i innych nazwisk poważanych w hollywoodzkiej branży. Nagle, przed jego oczami ląduje scenariusz Węży w samolocie (2006) z propozycją zagrania głównej roli. Aktor nie czyta ani linijki; sam tytuł wystarczy, by rozbawiony konceptem momentalnie potwierdził obecność na planie.

Jeszcze na długo przed premierą obraz Davida R. Ellisa, reżysera znanego dotychczas co najwyżej z drugiej części Oszukać przeznaczenie (2003) i skrojonego od linijki akcyjniaka Komórka (2005) z Chrisem Evansem i Kim Basinger, stał się dziwnej natury fenomenem. Internet pękał w szwach od stron zrzeszających entuzjastów projektu, mnożyły się fanowskie klipy i zwiastuny, a wielbiciele Jacksona snuli spekulacje nad tym, co zobaczą w finalnej wersji dzieła. Dość wspomnieć, że Węże w samolocie zostały ochrzczone wówczas dumnym mianem „najlepszego filmu, który jeszcze nie powstał”. Ta niespodziewana publiczna gorączka przyspieszyła rzecz jasna bicie serc producentów, którzy gwałtownie przycisnęli pedał gazu w pracach nad realizacją, dostrzegając szansę na złoty interes. Nawet kiedy wszystko wydawało się już gotowe, na ekipę spadł wymóg dokręcenia przynajmniej kilku scen o zwiększonym ładunku efekciarskiego gore i pastiszowych one-linerów, by pomóc widowisku w spełnić oczekiwania podekscytowanych internautów.

I choć ostateczny kształt Węży… pozostawia wiele do życzenia, kreacja Samuela L. Jacksona bezsprzecznie osiągnęła rangę kultowej. W jego interpretacji Neville Flynn, agent FBI mający przetransportować z Hawajów do Los Angeles świadka morderstwa zeznającego przeciwko mafii, to połączenie genialnego detektywa, człowieka od zadań specjalnych, nadpobudliwego awanturnika, wulgarnego stryja, tresera dzikich zwierząt, a także popkulturowego mesjasza ze spluwą w jednej ręce i paralizatorem w drugiej. Sprawnie balansujący na styku sprzecznych tonacji, wiążący osobistą charyzmę z nieco karykaturalną ekspresją aktor idealnie wpisuje się w model protagonisty kina sensacyjnego – zwłaszcza tego, które najlepiej czuje się w obdrapanym krążku DVD lub późnowieczornej ramówce TV Puls. Wypowiadane z charakterystyczną emfazą słowa Enough is enough! I have had it with these mother*ucking snakes on this mother*ucking plane!, podobnie jak widok Jacksona rażącego prądem tabuny rozwścieczonych boa, złotymi zgłoskami zapisały się w historii filmu.

Wiktor Szymurski
Korekta: Wiktor Małolepszy

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.