AktualnościMillennium Docs Against Gravity 2024PublicystykaZestawienia

Na jakie filmy najbardziej czekamy na stacjonarnym MDAG? | Zestawienie | Millennium Docs Against Gravity 2024

Redakcja Filmawki
plakat millennium docs against gravity
fot. plakat 21. edycji Millennium Docs Against Gravity / materiały prasowe MDAG

Kolejna, 21. już odsłona festiwalu Millennium Docs Against Gravity to coroczne święto kina dokumentalnego. Selekcja w 2024 roku to zbiór filmów różnorodnych, traktujących o relacjach międzyludzkich oraz złożoności naszej natury. „W relacji ze światem” – tak brzmi hasło tegorocznej edycji festiwalu. Tradycyjnie już wybraliśmy dla Was filmy, których seansów kinowych najbardziej nie możemy się doczekać. Druga część zestawienia o edycji online już wkrótce!


Jeszcze nie jestem tym, kim bym chciała, reż. Klára Tasovská

kadr z filmu jeszcze nie jestem tym kim bym chciała
fot. „Jeszcze nie jestem tym, kim bym chciała” / materiały prasowe MDAG

Opis fabuły Jeszcze nie jestem tym, kim bym chciała przypomina o moich ukochanych filmach zeszłorocznej edycji festiwalu Millennium Docs Against Gravity, czyli Apolonia, Apolonia oraz Całe to piękno i krew. Te feministyczne opowieści ukazywały jednoczesną zwyczajność i niezwykłość życia wyzwolonych artystek oraz ich skomplikowaną relację z otoczeniem. Na obu seansach doznałem swoistego katharsis, a luźne porównanie wysoko zawiesza poprzeczkę dokumentowi Kláry Tasovskej. Intrygująca jest forma jej filmu dokumentalnego, który składa się jedynie ze zdjęć wykonanych przez Libuše Jarcovjákovą, wybitną czeską fotografkę, dokumentującą nocne życie lat 70. i 80. XX wieku. Dzięki fotografiom doświadczymy wypełnionej hedonizmem podróży od nielegalnych klubów komunistycznej Pragi (między innymi gejowskiego baru T-Club, którego była codziennym gościem), przez nokturny Zachodniego Berlina, aż po oślepiające światłem Tokio. Artystka opowie o swojej sztuce, duszy, burzliwych związkach, cielesności i nieskończonym poszukiwaniu tożsamości. Statyczny obraz uzupełni jej głos, gdy przeczyta nam kartki swojego pamiętnika. Film zadebiutował na Berlinale, a pierwsze recenzje wskazują na poetyczność i siłę prostej formy.

Jakub Nowociński


Rave, reż. Łukasz Ronduda, Dawid Nickel

kadr z filmu rave
fot. „Rave” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Polska scena muzyki techno działa już od ponad trzydziestu lat, a kultura rave, tak popularna w latach 90. XX wieku, wciąż aktywnie funkcjonuje w nieco bardziej undergroundowym środowisku. Twórcy dokumentu Rave – Dawid Nickel i Łukasz Ronduda – przedstawiają ją zarówno w aspekcie historycznym, jak i współcześnie. Podążają bowiem z kamerą za dwójką młodych rejwerów – DJką Marysią Smolarz i tancerzem (a od niedawna również DJem) Januszem Kotlickim. Zestawiają ich z trzecim bohaterem produkcji, jednym z prekursorów łódzkiej (i krajowej) sceny techno, Marcelo Zammenhoffem, który po dziś dzień jest organizatorem największych imprez. Dokument pokazuje tę wyjątkową scenę muzyczną głównie na przykładzie łódzkiego podwórka, odwołując się jednak do historycznych wydarzeń i postaci, posiłkując się przy tym licznymi archiwalnymi nagraniami. Rave w znakomity sposób zestawia ze sobą współczesne podejście do tworzenia muzyki elektronicznej z tym bardziej klasycznym, oba reprezentowane przez znakomitych przedstawicieli dwóch różnych pokoleń. Warto przy tym nadmienić, że bohaterowie filmu zagrają na organizowanej przez Millennium Docs Against Gravity imprezie rave’owej, która odbędzie się w pierwszy piątek festiwalu (10 maja). Sama Maria Smolarz, która oczywiście wystąpi jako DJka, jest dodatkowo twarzą tegorocznego plakatu MDAG.

Bartłomiej Rusek


Agent szczęścia, reż. Arun Bhattarai, Dorottya Zurbó

kadr z filmu agent szczęścia
fot. „Agent szczęścia” / materiały prasowe MDAG

Szczęście jest emocją trudną w klasyfikacji i mam wrażenie, że równie ciężką do określenia, bo czym w końcu jest uczucie wielkiego zadowolenia, które słownikowo definiuje szczęście? Władca Bhutanu zdecydował się mimo wszystko zbadać jego poziom wśród swoich obywateli, wysyłając w teren 75 mężczyzn w roli ankieterów, uzbrojonych w listę pytań i niemal matematyczny wzór do obliczenia poziomu szczęścia. Amber, jeden z ankieterów, podczas zadawania Bhutańczykom pytań o ilość posiadanych krów, wiarę w reinkarnację czy posiadane sprzęty domowe, zaczyna kwestionować swoje szczęście. Pozornie zadowolony z życia mężczyzna, szukając miłości, której mu brakuje, określa również swój poziom szczęścia.

Przeczytaj również:  Klasyka z Filmawką: „Planeta skarbów” (2002)

Karolina Kruk


Ostatnia wyprawa, reż. Eliza Kubarska

kadr z filmu ostatnia wyprawa
fot. „Ostatnia wyprawa” / materiały prasowe MDAG

Górskie klimaty są mi szalenie bliskie tak naprawdę od zawsze. Przez ponad 10 lat swojego dziecięcego życia każde lato spędzałam w Tatrach oraz Pieninach. To tam postawiłam pierwsze kroki, tam obchodziłam urodziny. Gdy więc zobaczyłam, że w programie 21. edycji Millennium Docs Against Gravity, pojawił się film o Wandzie Rutkiewicz, PRZEPADŁAM!

Co prawda wyprawa w Himalaje dopiero przede mną, ale Wanda Rutkiewicz jawi się dla mnie jako postać tak tajemnicza, jak same wspinaczki na bezlitosne szczyty. Od lat często wracam do niej myślami sprawdzając, czy jakimś cudem odnaleziono ją po zaginięciu pod szczytem Kanczendzonga.

Eliza Kubarska w swoim dokumencie przedstawia interesujące spojrzenie na losy Rutkiewicz. Udaje się do Nepalu, by porozmawiać z tamtejszą ludnością, która nie tylko poznała himalaistkę osobiście, ale też wierzy, że Wanda wciąż żyje.

Czy w filmie dokonano przełomu? I jaka była Wanda Rutkiewicz, gdy wtapiała się w górski żywioł? W odkryciu tych odpowiedzi na pewno pomogą archiwalne nagrania dźwiękowe oraz audiowizualne, na których Polka wypowiada się we własnej osobie.

Anna Czerwińska


Uczestnik, reż. Clair Titley

kadr z filmu uczestnik
fot. „Uczestnik” / materiały prasowe MDAG

Tomoakiego Hamatsu poznałem w trakcie ogrywania 428: Shibuya Scramble, gdzie wcielał się w drugoplanową rolę karykaturalnego hochsztaplera handlującego tajemniczym napojem energetycznym. Gdy lata później zobaczyłem jego charakterystyczną twarz ozdabiającą internetowy post o japońskim, wysoce niepokojącym reality show, uznałem temat za kolejną, klasyczną próbę wyłudzania kliknięć. Odosobnienie? Podglądactwo? Życie z gazetowych kuponów? Przecież to jakaś depresyjna creepypasta. To w końcu aktor. To pewnie kadr z jakiegoś niszowego filmu.

A jednak. By odnieść sukces, Tomoaki Hamatsu przeżył na planie Susunu! Denpa Shōnen coś, co dla wielu może brzmieć jak małe piekło na ziemi. Odpowiedź na to, do jakiego stopnia dobrowolnie, pozostawiam w reżyserskich rękach Clair Titley. Oby materiały archiwalne oraz wywiady z twórcą i nieświadomym tworzywem wystarczyły do wykreowania koherentnego obrazu całej sytuacji.

Po ponad 20 latach wypadałoby, żeby ktoś wreszcie wyjaśnił, jak to się wszystko mogło stać.

Rafał Skwarek


Jak zostać Japończykiem, reż. Ema Ryan Yamazaki

kadr z filmu jak zostać japończykiem
fot. „Jak zostać Japończykiem” / materiały prasowe MDAG

Japończycy słyną ze swojej kultury, która jest wierna tradycjom i religii. Postrzega się ich jako wysoce oddanych pracy i wspólnemu dobru naród, skrywający wiele pod płaszczem enigmatyczności. Nic więc dziwnego, że Japonia tak fascynuje wielu z nas. Jak zostać Japończykiem może i nie pokaże nam, w jaki sposób możemy zdobyć japoński paszport, ale przybliży japoński system edukacji, który twórczyni filmu obserwowała przez rok. Szkoła jest bowiem tym okresem, w którym Japończycy nie zdobywają wiedzy jedynie stricte podręcznikowej, ale też kształtuje się ich poczucie wspólnoty, samodyscyplinę czy zachowanie dobrych manier. Japońska reżyserka mimo wszystko patrzy na system krytycznym okiem, bez zbędnej gloryfikacji pokazuje szkolnictwo rodzimego kraju bardziej jako fabrykę, niż miejsce zdobywania wiedzy.

Przeczytaj również:  „Nieśmiertelny Hulk" - Piekło jest w nas [FELIETON]

Karolina Kruk


Matka Vera, reż. Cécile Embleton, Alys Tomlinson

kadr z filmu matka vera
fot. „Matka Vera” / materiały prasowe MDAG

Miłośnicy fotografii mogą kojarzyć nazwisko i prace Alys Tomlinson, która w 2018 roku zwyciężyła w rozdaniu nagród Sony World Photography Award za zbiór zdjęć Ex-Voto. Na jednym z jej portretów można było ujrzeć Verę, siostrę zakonną, służącą w ośrodku dla osób zmagających się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Brytyjska artystka przeniosła się z jednego doskonałego kadru na 24 klatki na sekundę w swoim filmowym debiucie, który wyreżyserowała wraz z Cécile Embleton.

Reżyserki uczyniły ze wspomnianej wcześniej Very główną bohaterkę swojego pełnometrażowego filmu dokumentalnego. W oczach osób, którym pomaga, kobieta dostrzega dokładnie to, od czego sama uciekła (a może nadal ucieka?). Po dwudziestu latach od złożenia ślubów do jej ofiarnego życia wkrada się wewnętrzny kryzys. W drodze do wyzwolenia musi stawić czoła przeszłości i zaufać swojemu instynktowi. Zwiastun obiecuje wizualną ucztę, a organizatorzy Millennium Docs Against Gravity zapowiadają, że pełnoprawnych bohaterów filmu odnajdziemy w świetle, cieniu, dźwięku oraz ciszy. Matka Vera zdobyła już nagrody na Locarno First Look 2023 i Hot Docs Forum 2021.

Jakub Nowociński


Ibelin, reż. Benjamin Ree

kadr z filmu ibelin
fot. „Ibelin” / materiały prasowe MDAG

O Matsie Steenie nie słyszałam nigdy wcześniej. Może dlatego, że nie grałam w World of Warcraft? Filmem zainteresowałam się – nie ukrywam – przez wzgląd na jego tytuł. „Ibelin” brzmi przecież, jak imię wyciągnięte ze świata fantasy. Nie pomyliłam się!

Dokument przedstawia historię Matsa, który w wieku 25 lat zmarł na dystrofię mięśniową Duchenne’a – rzadką chorobę genetyczną powodującą zanik mięśni w ciele. Wraz z postępem choroby uciekał do świata wirtualnego, pisząc bloga oraz całymi dniami grając w World of Warcraft. W sieci mógł być kimkolwiek chciał, a z uwagi na swój stan zdrowia, z WoWa uczynił prawdziwe RPG. Benjamin Ree otrzymał za Ibelina nagrodę za najlepszą reżyserię na festiwalu w Sundance.

Rodzicom Matsa wydawało się, że ich syn nie ma wpływu na ludzkie życia, nie doświadcza przyjaźni czy zauroczenia. Wszystko zmieniło się, gdy na blogu opublikowali wpis o jego śmierci.

Co ciekawe, fragmenty filmu stanowią animowane odzwierciedlenie dzienników Ibelina – postaci wykreowanej przez Matsa. Dzięki temu widz z pewnością bardziej wczuje się w jego los oraz podejmowane decyzje. Nie wiem, jak Wy, ale dla mnie to wystarczający pretekst, by rozpocząć swoją przygodę z World of Warcraft.

Anna Czerwińska


korekta: Daniel Łojko, Anna Czerwińska

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.