Advertisement
Nowe HoryzontyNowe Horyzonty 2022

8 najbardziej oczekiwanych seansów 22. edycji festiwalu Nowe Horyzonty

Redakcja Filmawki
Baby Broker, mat. prasowe

271 filmów – o łącznym czasie trwania 24 965 minut znalazło się w programie 22. edycji Nowych Horyzontów. Przez kolejne dni będziemy szukać dla Was najlepszych tytułów, odkrywać dorobek artystów mniej znanych. Dziś zapraszamy do zapoznania się z selekcją filmów na które szczególnie czekamy. 


1. Baby Broker

Baby Broker, mat. prasowe

Na Nowe Horyzonty jeździ się dla odjechanych seansów oraz filmów, które człowieka emocjonalnie sponiewierają – to wiadomo. Ale ja dobrze pamiętam, jak rok temu po seansie Vortexu Gaspara Noe bardzo potrzebowałem, żeby ktoś mnie przytulił. Na szczęście nie musiałem czekać długo, bo już kolejny seans był takim kojącym objęciem. Głosem, który tak cicho, jak upadające jesienne liście, wyszeptał mi na ucho, że wszystko się ułoży. Była to Mała mama Celine Sciammy. Czuję, że w tym roku takim filmem stanie się dla mnie Baby Broker Hirokazu Kore-edy. Owszem, jest to twórca mający w swojej talii również obrazy przepełnione smutkiem, jak wybitne Maborosi, czy pozostawiający poczucie niesprawiedliwości Dziecięcy świat, ale jego najnowsza produkcja wygląda na cudowny feelgoodowy crowdpleaser. Zresztą wystarczy samo zobaczenie twarzy Songa Kang-ho, aby zapewnić mi eskapizm. Po prostu nie wyobrażam sobie, żebym wyszedł niezadowolony z seansu filmu, przy którym palce maczał ten duet!.


2. Historjá– szwy dla Laponii

Historjá – szwy dla Laponii, mat. prasowe

Szwy dla Laponii Lud Saamów i jego problemy są wciąż tematem kojarzonym w Polsce głównie przez wtajemniczonych – lud ten znany jest u nas pod rasistowskim i nielubianym przez nich określeniem “Lapończycy”. Już z samego tego powodu warto przyjrzeć się dokumentowi Thomasa Jacksona, który z wiernością i dokładnością opowiada o kulturze Saamów. Punktem wyjścia jest dla niego twórczość Britty Markatt-Labby, której tekstylne dzieła głęboko zakorzenione są w tradycji jej ludu. Historjá to jednak więcej niż dokument o artystce. Jackson, jakby imitując Markatt-Labbę, splata w swoim dziele przewodnik po saamskiej mitologii, historii i melancholijną opowieść o kulturze, która stoi na skraju przepaści przez postępujące zmiany klimatyczne. Zapis z Sápmi, wzbogacony przez hipnotyczne, senne ujęcia mroźnej, nordyckiej przyrody, szczególnie urzecze tych, którzy chcą poczuć się jak podczas chłodnych białych nocy. W obfitym programie Nowych Horyzontów, Historjá być może nie zwraca od razu na siebie uwagi, lecz moim zdaniem jest to jeden z najciekawszych dokumentów, jakie można obejrzeć na festiwalu we Wrocławiu.

Przeczytaj również:  Raport z Gdyni #4

3. Nie zgubiliśmy drogi 

Nie zgubiliśmy drogi, mat. prasowe

Anka i Wilhelm Sasnalowie to prawdopodobnie najbardziej nowohoryzontowy duet tworzący w naszym kraju. To także duet kluczowy dla nurtu “Kina-sztuki” (należy zwrócić uwagę zwłaszcza na Hubę). Nie powinno więc dziwić, że ich kolejny film – pokazywany wcześniej w tym roku w Berlinie – trafił do festiwalowego konkursu. Tym razem na potrzeby ekranu zaadaptowali “Do cieplejszych krajów”, w głównych rolach obsadzili Agnieszkę Żulewska (którą na NH można także zobaczyć na ekranie w Cichej Ziemi) i Andrzeja Konopkę, a jako najważniejsza tematykę obrali kwestię wyobcowania w społeczeństwie. I choć ich sztuka bywa trudna, wymagająca, to jednak idealnie komponuje się z atmosferą Wrocławskiego festiwalu. Bo każda wyprawa na poszukiwanie polskiego arthouse’u powinna zaczynać się właśnie od Sasnalów


4. Pięć diabłów

Pięć diabłów, mat. prasowe

Choć Lèa Mysius nakręciła dotychczas tylko jeden film – Avę – jej dokonania scenariuszowe pozwalają wierzyć, że Pięć Diabłów to nie tylko intrygująco zapowiadająca się produkcją ale także dzieło, którego po prostu nie można przeoczyć na tegorocznych Nowych Horyzontach. W końcu to ona odpowiedzialna była za Paryż. 13. Dzielnicę, pisała też dla Claire Denis. Gdy do tego dołączymy festiwalowy opis filmu, obiecujący miks fantasy, thrillera i dramatu (co we Francji udaje się znakomicie, choćby w kinie Bertranda Mandico), a także równoległe światy (może w końcu pokocham multiwersum) należy podsumować się prostą ale jakże szczerą krytyczną formuła: Nie mogę się doczekać!

Przeczytaj również:  Sami przeciw wszystkim. Podsumowujemy konkurs główny 47. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych

5. Flux Gourmet

Flux Gourmet, mat. prasowe

Najnowszy film Petera Stricklanda. To powinno wystarczyć jako uzasadnienie wyboru. W końcu Strickland (obok Dupieux) to mistrz kategorii “nocne szaleństwo”, łączacy unikalne wizje (In Fabric) z gatunkowym wyczuciem (Barberian Sound Studio). Dodatkowo to reżyser, który – przynajmniej dotychczas – nie nakręcił złego filmu, przez całą karierę w sposób unikalny poruszając się między kiczem a strachem, pastiszem a komedią. Nie inaczej, a przynajmniej żywię taka nadzieję, będzie w tym roku, prywatnie licząc na zachwyt pokroju Duke of Burgundy albo rolą Toby’ego Jonesa w Barberian.

8. Prześwietlenie

Prześwietlenie, mat. prasowe

Cristian Mungiu, jeden z koryfeuszy rumuńskiej nowej fali, powraca ze swoim czwartym pełnym metrażem R.M.N. (pol. Prześwietlenie) to historia Matthiasa, emigranta, który wraca z Niemiec do swojej rodzinnej miejscowości w Transylwanii. Tam, w okołoswiatecznej atmosferze, chce złapać kontakt z synem. W tle oczywiście konflikt matrymonialny, finansowy i przede wszystkim kulturowy. Nie brakuje powrotów do rozliczeniowo-systemowych narracji z jego Egzaminu (2016) – a więc też długich, ale nie przegadanych dialogów, które potrafią wydobyć lęki, fobie i frustracje społeczne. I co najlepsze – kino rumuńskie bywa często zwierciadłem naszego polskiego poletka. Nie mogę doczekać się kolejnych przygnębiających (ale też pocieszających) reakcji w rodzaju: „O, to jak u nas”.

Tegoroczna edycja festiwalu Nowe Horyzonty odbywa się pod naszym patronatem. 

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.