Advertisement
AktualnościMillennium Docs Against Gravity 2026PublicystykaZestawienia

Na jakie filmy najbardziej czekamy na 23. MDAG? Edycja online | Zestawienie | Millennium Docs Against Gravity 2026

Redakcja Filmawki
23. edycja Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity
23. edycja Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity

Projektory zgasły już na salach kinowych, które przez minione dziesięć dni maja zbierały w kinach całej Polski miłośników kina dokumentalnego. Wiele wyprzedanych seansów, kolejki do kas, polaryzujące seanse na przeróżne tematy, niezliczone spotkania z twórcami – tak w ogromnym skrócie podsumować można stacjonarne wydanie tegorocznej edycji Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity. Dzisiaj wkraczamy w odsłonę online, by w domowych zaciszach kontynuować rozpoczęte poszukiwania. W poniższym zestawieniu sprawdzicie, jakie tytuły na pewno włączymy na naszych srebrnych ekranach!


Syn uzdrowiciela, reż. Ventura Durall

syn uzdrowiciela
fot. „Syn uzdrowiciela” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Nauka i duchowość to dwa światy, które często niełatwo połączyć w spójną całość. Dobrze wie o tym Mathurin „Mathu” Malby, który ani myśli iść w ślady swojego ojca – znanego uzdrowiciela i szamana otoczonego wianuszkiem wiernych wyznawców. Podążający drogą pragmatyzmu i nauki mężczyzna musi jednak zagłębić się w historię potężnego przywódcy duchowego, konfrontując się z rzekomo uzdrowioną przezeń kobietą. Zderzą się tutaj dwie wersje rzeczywistości, traumy wychyną na światło dzienne, a uzdrowiciel może okazać się kimś więcej niż hochsztaplerem. 

Ventura Durall bez cienia osądu prezentuje konwergencję dwóch, pozornie skrajnie różnych światopoglądów, a wraz z nią wrażliwy i intymny portret rodziny dotkniętej stratą. Bez względu na obraną przez widzą perspektywę, Syn uzdrowiciela ma pokazywać, w jaki sposób można odnaleźć spokój i harmonię. Nie uciekając się do banalnych frazesów o wysłuchaniu drugiej strony, Durall zaciera granicę między duchowością na nauką. Między wiarą a faktem. Między dokumentem a wspaniale napisanym dramatem.

Norbert Kaczała


Wyznania pieprzyka, reż. Mo Tan

wyznania pieprzyka millennium
fot. „Wyznania pieprzyka” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Jeśli widzieliście zeszłoroczne Listy z wilczej Arjuna Talwara, z pewnością znana jest wam postać przypadkowo spotkanej przyjaciółki ze studiów – chińskiej emigrantki, która zaangażowała się w projekt w roli dźwiękowczyni. Ta przyjaciółka to nie kto inny jak Mo Tan, która rok później powraca z własnym pełnometrażowym debiutem dokumentalnym o prawdopodobnie najbardziej czarującym tytule, jaki zobaczycie w tegorocznej selekcji festiwalu. W Wyznaniach pieprzyka wszystko zaczyna się od tytułowego znamienia, które staje się źródłem obsesji rodziców głównej bohaterki. Jeśli wizja tego, że po siedmiu latach od ostatniego pobytu w ojczyźnie, głównym tematem po powrocie byłoby nie to, jak wam się w życiu wiedzie, a raczej „co ty masz na twarzy”, to czuję, że macie duże szanse odnaleźć w filmie Mo Tan wiele dla siebie. Jednak oprócz skomplikowanej dynamiki relacji rodzinnych, reżyserka porusza w swoim debiucie także szereg innych tematów – od tradycji, wobec której czujemy brak przynależności, po chorobę, relację z własnym ciałem i konfrontację z wizją śmierci, która z czegoś, co nigdy nas nie dotyczyło, staje się czymś zaskakująco bliskim i realnym.

Natalia Sańko


Sygnalista, reż. Marc Bauder

sygnalista
fot. „Sygnalista” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Mocną stroną Millennium Docs Against Gravity i w ogóle festiwali filmów dokumentalnych są dokumenty polityczne – bo nie ma lepszego medium do zabrania głosu. Dlatego na online’ową inkarnację festiwalu ostrzę sobie zęby przede wszystkim na produkcje polityczne. Na jeden z najmocniejszych seansów zapowiada się Sygnalista. Osoby, które właściwie wypełniają swoim życiem ideał obywatelskiej odwagi cywilnej, są jednocześnie – pomimo ochrony prawnej – ludźmi najbardziej narażonymi na działania odwetowe, z zabójstwem włącznie. Reżyser przedstawia historie sygnalistów z różnych krajów, a w każdej z nich trudno znaleźć otuchę i poczucie sprawiedliwości. Są to jednocześnie bowiem historie systemowego nacisku i dyskryminacji. Światełkiem w tunelu są postaci wspierające bohaterów – przedstawiciele fundacji i organizacji społecznych, urzędnicy, dziennikarze. Odwaga nie powinna być trzymana pod korcem, a walka o sprawiedliwość nie jest walką jednostkową. To jest ten rodzaj kina, który naprawdę zmienia świat.

Irena Kołtun


Mariinka, reż. Pieter-Jan de Pue

mariinka
fot. „Mariinka” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Belgijski reżyser Pieter-Jan de Pue przedstawia wojnę poprzez splecione losy kilku postaci: młodej bokserki, która zostaje ratowniczką medyczną, kobiety przemycającej towary przez linię frontu oraz rozdzielonych konfliktem braci. Brzmi to niemal jak współczesna grecka tragedia rozgrywana pośród ruin wschodniej Ukrainy. Z opisu wyłania się film o powolnym zanikaniu miejsca – miasta, które istnieje już głównie w pamięci.

Zdjęcia promocyjne wskazują na refleksyjny, poetycki klimat, a przy tym po prostu zachwycają wizualnie. Mam jednak nadzieję, że Mariinka nie zatrzyma się na poziomie estetyzacji tragedii, lecz naprawdę wsłucha się w ludzi, o których opowiada. Jeśli de Pue uda się zachować równowagę między epickim i estetycznym wymiarem opowieści a humanistyczną bliskością postaci, film może okazać się jednym z najmocniejszych tytułów tegorocznego Millennium Docs Against Gravity.

Jakub Nowociński


Krokodyl, reż. The Critics, Pietra Brettkelly

krokodyl
fot. „Krokodyl” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Bez względu na to co próbuje nam pokazać box office, podstawą tworzenia filmów nie jest wielki budżet, znana marka i popularna obsada aktorska. Chodzi o pasję, bez względu na ograniczenia finansowe, logistyczne i techniczne. W Nigerii powstaje filmowy kolektyw The Critics, zrzeszający nastoletnich kinomaniaków, pragnących tworzyć własne filmy, właśnie dzięki temu czynnikowi. Za pomocą ogólnodostępnych materiałów budują scenografię i rekwizyty, aby pokazać światu swoje filmy science fiction. 

Razem z nigeryjską grupą filmową, dokument tworzy Pietra Brettkelly, przyglądająca się sylwetkom młodych twórców, szukająca źródła ich miłości do kina. Fani Once Upon a Time in Uganda o powstaniu Wakaliwood poczują się jak w domu, obserwując, jak na naszych oczach powstają kolejni artyści. Krokodyl to laurka do pasji twórczej, kina i młodzieńczego zachwytu ruchomym obrazem. Opowieści filmowców o filmowcach to wspaniały, samonapędzający się mechanizm, który jak optymistycznie zakładam, zainspiruje kolejne pokolenie do chwycenia za kamerę.

Norbert Kaczała


Lis i różowy księżyc, reż. Mehrdad Oskouei, Soraya Akhlaghi

Lis i różowy księżyc
fot. „Lis i różowy księżyc” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Choć po kino dokumentalne sięgam stosunkowo rzadko i najczęściej właśnie podczas festiwali, gdybym miała wskazać swój ulubiony podgatunek, byłyby to inspirujące historie silnych kobiet, które – jak głosi tytuł jednej z festiwalowych sekcji – dosłownie „zmieniają świat”. W tym kontekście Lis i różowy księżyc okazuje się opowieścią wyjątkowo osobistą i wielowymiarową.

Występująca w podwójnej roli – reżyserki i głównej bohaterki – Soraya Akhlaghi, jest młodą irańską artystką, która w wieku szesnastu lat zostaje wydana za mąż. W ciągu pięciu lat spędzonych w przemocowym związku jedynym źródłem wytchnienia staje się dla niej sztuka: ilustracja, rzeźba oraz skrawki codzienności rejestrowane kamerą telefonu. Kolażowa forma sprawia, że film wykracza poza konwencjonalne ramy narracyjne i formalne, a powracające motywy lisów i księżyców układają się w symboliczną opowieść o pragnieniu ucieczki, wolności i samostanowienia. Lis i różowy księżyc to bez dwóch zdań jedna z moich najbardziej wyczekiwanych pozycji  tegorocznego MDAG-u, stąd tym bardziej cieszy mnie, że można go zobaczyć również w wersji online.

Natalia Sańko


Co ukrywa Elon Musk?, reż. Andreas Pichler

co ukrywa elon musk
fot. „Co ukrywa Elon Musk?” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Jeden rodzaj dokumentów politycznych stawia w centrum uwagi osoby, które robią cichą i niedocenianą robotę na rzecz dobra nas wszystkich i całego społeczeństwa. Drugi rodzaj tego nurtu filmowego obnażają machinacje ludzi, którzy są zupełnym przeciwieństwem bohaterów z dokumentów pierwszego typu. Nie trzeba za bardzo wysilać się intelektualne, by stwierdzić, do jakiego rodzaju należy film o Elonie Musku. Wielką zaletą filmu, zwłaszcza w dobie szybkich osądów i czarnobiałych konfliktów, jest tytaniczna praca, jaką wykonali twórcy, by udokumentować jedno – tylko jedno! – z absolutnie skandalicznych działań miliardera, jakim było wypuszczenie autonomicznych Tesli do testów na żywym organizmie swoich nieświadomych klientów. Efekt łatwo przewidzieć – wysoka wypadkowość, z ofiarami śmiertelnymi włącznie. Jedno, tylko jedno pole działalności Muska, ale w rękach twórców działa jako wskaźnik degeneracji jednego z najpotężniejszych ludzi na świecie i systemu, który go stworzył.

Irena Kołtun


Pomiędzy woskiem a złotem, reż. Ruth Beckermann

pomiędzy woskiem a złotem millennium
fot. „Pomiędzy woskiem a złotem” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Pobyt austriackiej reżyserki Ruth Beckermann w hotelu Hilton w Addis Abebie staje się punktem wyjścia do wielowarstwowej refleksji nad imperialną przeszłością Etiopii i jej współczesnością. Istotnym elementem filmu jest krytyczne spojrzenie na Cesarza Ryszarda Kapuścińskiego – książkę, która przez lata uchodziła za klasyczny reportaż o upadku Haile Selassie, jednak z czasem zaczęła być szeroko krytykowana. Zarzuca się jej łączenie faktów z literacką fikcją, brak weryfikacji źródeł oraz budowanie uproszczonego, orientalizującego obrazu Etiopii. W efekcie tekst czytany jest dziś nie tylko jako świadectwo epoki, ale też przykład tego, jak Zachód konstruował narracje o Afryce – często filtrując je przez własne wyobrażenia, egzotyzację i potrzebę spójnej, dramatycznej historii.

Tytuł filmu odnosi się do etiopskiego konceptu „sämm enna wärq” – „wosku i złota”. Na powierzchni wypowiedź ma jedno znaczenie (wosk), ale jej prawdziwy sens ukryty jest głębiej, w warstwie złota. Na Pomiędzy woskiem i złotem można czekać przede wszystkim dlatego, że Beckermann wydaje się nie tyle „opowiadać o Etiopii”, ile uwidaczniać same mechanizmy opowiadania. Zderza literacką narrację z żywym doświadczeniem miejsca, które przez lata było opisywane z zewnątrz, i próbuje sprawdzić, co zostaje, gdy te różne sposoby mówienia o rzeczywistości się zderzą. Pojawia się tu jednak pytanie, czy autorka – jako kolejna zachodnia obserwatorka – nie powieli tych samych mechanizmów, które wcześniej poddaje krytyce.

Jakub Nowociński


Roberto Rossellini – życie bez scenariusza, reż. Ilaria de Laurentiis, Raffaele Brunetti, Andrea Paolo Massara

Robert Rossellini – życie bez scenariusza
fot. „Robert Rossellini – życie bez scenariusza” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Chyba nie ma lepszego materiału do pogłębiania edukacji filmowej, niż sam film. Twórcy Roberto Rossellini – życie bez scenariusza wybrali pomijany moment jego twórczości – moment stagnacji i kryzysu po rozpadzie małżeństwa i artystycznej współpracy z Ingrid Bergman. Rosselini tracił powoli nie tylko renomę i znaczenie, ale przede wszystkim twórczą energię. Niespodziewane zlecenie i zmiana otoczenia wywraca artystyczne życie do góry nogami i sprawia, że reżyser na nowo odkrywa w sobie kreatywną werwę. Clou takich filmów są bogate materiały archiwalne i możliwość posłuchania, jak sam Rossellini opowiada o tym etapie swojego życia. Takie okazje są na wagę złota – w przyszłym roku minie pięćdziesiąt lat od śmierci klasyka włoskiego realizmu, nurtu, który także powoli okrywa mgła zapomnienia; przypominanie i powroty do tych niepokojów są tyleż cenne, co kinofilsko satysfakcjonujące.

Irena Kołtun


Moje wszystkie głosy, reż. Maasja Ooms

moje wszystkie głosy
fot. „Moje wszystkie głosy” / materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

Dla mnie to najbardziej intrygujący opis filmu tegorocznej edycji festiwalu. Holenderska reżyserka Maasja Ooms przygląda się w swoim filmie zjawisku, które dotyczy nawet jednej na dziesięć osób – słyszenia głosów. W centrum opowieści znajduje się pięć osób żyjących z tym doświadczeniem: od tych, którzy słyszą jeden głos, po tych, u których wewnętrzny chór rozrasta się do kilkunastu postaci. Film zbudowany jest wokół serii rozmów prowadzonych przez psychiatrę – procesu terapeutycznego opartego na akceptacji doświadczenia. Z opisu wyłania się obraz podejścia, które próbuje nie tyle uciszyć głosy, ile zrozumieć ich źródło i znaczenie. 

Moje wszystkie głosy zapowiada się jako fascynujący portret grupowy – zarówno ludzi, jak i ich wewnętrznych towarzyszy – który przesuwa granice tego, jak można opowiadać o zdrowiu psychicznym. To film, który zamiast egzotyzować i negować „inność”, zdaje się zapraszać do środka niezwykle złożonego świata ludzkiego umysłu; pytać, gdzie właściwie przebiega granica między doświadczeniem a jego interpretacją.

Jakub Nowociński


Korekta i opracowanie: Anna Czerwińska


Tekst powstał we współpracy partnerskiej z Festiwalem Filmowym Millennium Docs Against Gravity.

+ pozostałe teksty

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.