Advertisement
AktualnościZestawienia

Najbardziej oczekiwane filmy 2025 roku. Zestawienie Redakcji Filmawki

Redakcja Filmawki
Najbardziej oczekiwane filmy 2025
Grafika autorstwa Marysi Posiadało

2024 był bardzo dobrym rokiem dla kinomanów. Zanim zaczniemy go podsumowywać w zestawieniu rocznym, a sezon oscarowy ruszy z impetem, postanowiliśmy spojrzeć w niedaleką przyszłość, do 2025. Przed nami wiele premier, na które niecierpliwie czekamy, a kilkanaście z nich postanowiliśmy wyróżnić w poniższym zestawieniu.


Sztuka pięknego życia, reż. John Crowley (polska premiera: 3 stycznia)

„Sztuka pięknego życia” / mat. prasowe Kino Świat

Sztuka pięknego życia to film, który przyciąga mnie z wielu powodów. Zaczynając od tego najbardziej błahego – ikonicznego konia z karuzeli. Tylko ja wiem, ile radości mi przyniósł. Kolejnym powodem jest Florence Pugh, od której nie mogę oderwać wzroku, odkąd zobaczyłam ją w Midsommar. W biały dzień. Zdecydowanie mam niedosyt Florence w głównych rolach, dlatego liczę, że w nowym filmie Crowleya dostała naprawdę dużo czasu ekranowego.

Odrobinę nostalgii budzi we mnie również Andrew Garfield w melodramacie, bo to właśnie w tym gatunku zobaczyłam go po raz pierwszy. I wreszcie – sam gatunek filmu. Nie wiem, czy coś mnie ominęło w kinie w ostatnich latach, ale nie potrafię przypomnieć sobie dobrego dramatu podszytego historią miłosną. Być może takie były, ale nie zapadły mi w pamięć, co tylko wzmaga mój głód przygnębiającej (i czasami zabawnej) opowieści o pięknej miłości.

Zerkając nieśmiało na zwiastuny, mam wrażenie, że ten film zaspokoi to pragnienie. Liczę też, że zgodnie z opisem dystrybutora uda mi się zaczerpnąć ze Sztuki pięknego życia choć odrobinę umiejętności cieszenia się każdą chwilą i uczynienia mojego życia choć odrobinę piękniejszym.

Karolina Kruk


Kompletnie nieznany, reż. James Mangold (premiera polska: 17 stycznia)

Kompletnie nieznany
„Kompletnie nieznany” / fragment zwiastuna

Na tę produkcję niektórzy czekali od lat – zapowiedź Kompletnie nieznanego (wtedy jeszcze zatytułowanego Going Electric) miała w końcu miejsce już w styczniu 2020. Po pierwszych zagranicznych pokazach filmu wiemy, że uzbrojony w gitarę i harmonijkę Timothée Chalamet pewnym krokiem zmierza po swoją drugą nominację do Oscara.

Aktor pieczołowicie przygotowywał się do roli Boba Dylana – jednego z największych songwriterów w historii. Kilkadziesiąt piosenek zaśpiewanych i zagranych na potrzeby ścieżki dźwiękowej, odtworzenie ikonicznego looku artysty z festiwalu w Sundance w 2003 roku czy wreszcie błogosławieństwo od samego Dylana. Dodajmy do tego podłoże fabularne, czyli przejście muzyka w erę instrumentów elektrycznych podczas legendarnego już występu na Newport Folk Festival w 1965 roku, za co przez wielu określany był jako „zdrajca folku”. Za sterami James Mangold, w obsadzie Elle Fanning, Edward Norton i Boyd Holbrook. Nic więcej nie trzeba dodawać.

Daniel Łojko


Flow, reż. Gints Zilbalodis (premiera polska: 24 stycznia)

Flow
„Flow” / mat. prasowe So Films

Gdy wielka powódź pochłania świat, kot znajduje schronienie na starej, drewnianej łodzi. Dołącza do niego nietypowa załoga: kapibara, ptak, lemur i pies. Wspólnie dryfują przez zalane krajobrazy, stawiając czoła żywiołowi i dzielącym je różnicom. Mowa o Flow – filmie animowanym w reżyserii Gintsa Zilbalodisa, łotewskiego twórcy, którego styl wizualny i rozwiązania narracyjne zdobyły uznanie międzynarodowej krytyki i przyniosły mu szereg nagród. Film zadebiutował w Cannes w sekcji „Un Certain Regard”, a na Festiwalu w Annecy otrzymał cztery nagrody, w tym Nagrodę Jury i Nagrodę Publiczności. Produkcja znalazła się na shortliście do Oscarów w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy oraz Najlepszy Pełnometrażowy Film Animowany i wiele wskazuje na to, że może być głównym rywalem Dzikiego robota (Sanders, 2024) w walce o statuetkę.

Festiwalowa premiera w Polsce odbyła się na Młodych Horyzontach, w trakcie których zdobył Nagrodę Główną Konkursu Młodych Odkryć i Nagrodę Główną Jury Młodych.

Marta Tychowska


No Other Choice, reż. Park Chan-wook (brak daty premiery)

Nowy Park Chan-wook to święto, a szczególnie gdy kręci w ojczyźnie. Autor odpowiedzialny za jedne z najlepszych gatunkowych przekładańców ostatnich lat powraca z No Other Choice, adaptacji The Ax Donalda Westlake’a. Powieść doczekała się zresztą już jednej ekranizacji, gdy w 2005 roku przeniósł ją na ekran Costa-Gavras. To też pewnego rodzaju passion project dla Koreańczyka, który planował ową adaptację już w 2009 roku, lecz przez długi czas nie mógł namówić inwestorów na jej wsparcie. Zdaje się jednak, że w obecnym kontekście społeczno-ekonomicznym, gdzie opowieści satyryzujące klasę wyższą jak American Psycho czy Parasite stają się memami, jest miejsce na odświeżenie historii Westlake’a.

No Other Choice opowiadać będzie o bezrobotnym mężczyźnie w średnim wieku, który zdesperowany, aby dostać stanowisko, staje się seryjnym mordercą. Fabuła zdaje się idealnie odpowiadać wrażliwości Parka, mistrza mieszania czarnego humoru z dramatem i sensacją. Tym bardziej, że Koreańczyk jest w doskonałej formie, co udowodniła niedawna Podejrzana, dzięki której wyjechał z Cannes z nagrodą dla najlepszego reżysera. Czekamy z niecierpliwością na ten tytuł – szczególnie, że Park sam mówi, że ma to być jego arcydzieło.

Wiktor Małolepszy


The Brutalist, reż. Brady Corbet (premiera polska: 31 stycznia)

kadr z filmu the brutalist
„The Brutalist” / materiały prasowe American Film Festival

Monumentalny, epicki, arcydzieło, hołd dla kina znad Dunaju, ogromny rozmach. To słowa namiętnie powtarzające się w opiniach krytyków, którzy najnowszemu filmowi Brady’ego Corbeta (Vox Lux) nie szczędzą najwyższych not. Film śledzi losy węgierskiego architekta. László Toth i jego żona Erzsébet emigrują z Europy do Ameryki, gdzie mężczyzna otrzymuje wyjątkowo intratne zlecenie. Ruszamy w podróż przez jego życie – od wojennej traumy przez polityczne prześladowania, aż po desperacką imigrację i chęć spełnienia amerykańskiego snu.

Obraz trwa trzy i pół godziny, a w środku wmontowano 15-minutową przerwę. W roli głównej Adrien Brody, który wspina się ponoć na wyżyny aktorstwa. Wszystko wskazuje na to, że czeka nas wielkie kino. Mam nadzieję, że hype nie zabije mi przyjemności z tego filmu. Recenzję The Brutalist przeczytacie tutaj.

Jakub Nowociński


Nosferatu, reż. Robert Eggers (premiera polska: 21 lutego)

Nosferatu
„Nosferatu” / fragment zwiastuna

Dopiero co była mowa o kolejnej reinterpretacji klasyki XIX-wiecznego horroru, a tu kolejny mądrala próbuje wymyślić koło na nowo? Kolejna wariacja na temat wariacji na temat historii hrabiego Draculi nie jest z pozoru nikomu niezbędna do szczęścia. Poza jedną osobą, jednemu z najzdolniejszych współczesnych reżyserów kina grozy Robertowi Eggersowi. Mając na swoim koncie dwa wybitne i jeden dobry film, zdążył utwierdzić mnie w przekonaniu, że mogę zawierzyć mu absolutnie każdą opowieść, choćbym znał ją już na pamięć. A Nosferatu  niemal dosłownie mogę recytować bez patrzenia w ekran!

Entuzjasta historii, podchodzący do przedstawianych realiów z ogromnym pietyzmem i dokładnością, zamierza przefiltrować historię Hrabiego Orloka przez własną wrażliwość. Dzięki wsparciu wspaniałych aktorów (Nicholas Hoult, Bill Skarsgård, Willem Dafoe, Lily Rose-Depp), cudownej oprawy wizualnej i kolosalnemu szacunkowi do materiału źródłowego, Eggers zamierza dać nam prawdziwy passion project.

9-letni wówczas Eggers nazwał ucharakteryzowanego Maksa Schreka w kostiumie wampira „najfajniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek” widział. I jeśli ten sam chłopiec byłby z tego filmu dumny, ja również będę. Nawet jeśli moje pragnienie krwi zostanie zaspokojone dopiero DWA MIESIĄCE po światowej premierze Nosferatu. Zupełnie jakbyśmy żyli w odciętym od świata zamku, gdzieś w Transylwanii.

Norbert Kaczała


Mother Mary, reż. David Lowery (brak daty premiery)

David Lowery to dla mnie przede wszystkim świetny Zielony Rycerz i jeszcze świetniejsze Ghost Story. Zamierzam zatem puścić w niepamięć zeszłoroczne disneyowskie Piotruś Pan i Wendy i uwierzyć reżyserowi, że jego najnowsze dzieło będzie odtrutką na stres związany z produkcją dla korpo-giganta.

Mother Mary opowie o burzliwym związku piosenkarki pop (Anne Hathaway) z projektantką mody (Michaela Coel). W asystentkę jednej z bohaterek wcieli się Hunter Shafer, a gwiazdorską obsadę dopełni FKA Twigs. Co ciekawe, Lowery twierdzi, że zamierzał stworzyć obraz bardzo kameralny, w którym dwie bohaterki siadają przed sobą i zanurzają się w emocjonalnej rozmowie, ale scenariusz rozrastał się i rozrastał, aż do rozmiarów epickiego dzieła. „Dziwny, dziwny film” – tajemniczo mówi o nim sam twórca, a jego realizację opisuje jako doświadczenie niezwykłe i transformatywne. Oryginalne piosenki do filmu stworzą Charli XCX i Jack Antonoff. Lowery, ale sobie zmontowałeś ekipę!

Jakub Nowociński


Emilia Pérez, reż. Jacques Audiard (premiera polska: 28 lutego)

Emilia Perez
„Emilia Perez” / mat. prasowe Gutek Film

Jeśli w waszych kinach są grane przedpremierowe pokazy Emilii Pérez, to nie wahajcie się i jak najszybciej kupujcie bilety! Po premierze i tak będziecie mieli ochotę obejrzeć ten film jeszcze raz. Najnowszy obraz Jacquesa Audiarda podbija serca widzów, wciągając w świat przepełniony hipnotyzującymi barwami i rytmicznymi piosenkami. Jak ognia strzeżcie się przed zwiastunami oraz wszelkiego rodzaju spoilerami! Najlepiej o tym filmie nie wiedzieć absolutnie nic, ale mogę zdradzić, że dla fanów musicali będzie to niezła gratka…

Emilia Pérez jest powiewem świeżości, którego brakowało we współczesnym kinie. Audiard sprawnie balansuje na granicy absurdu i szaleństwa, dzięki czemu udało mu się stworzyć ponadczasowe, kampowe dzieło, do którego widz będzie chciał nieustannie powracać. Seans zapewnia nie tylko niesamowite doznania wizualne, lecz również emocjonalne. Z niecierpliwością czekam na polską premierę i Emilio-Pérezową gorączkę, która dopadnie również kinomanów znad Wisły. Recenzję filmu przeczytacie tutaj.

Marysia Posiadało


Queer, reż. Luca Guadagnino (premiera polska: 21 marca)

Queer
„Queer” / mat. prasowe Gutek Film

Kto zna mnie choć trochę, dobrze wie, na który film najbardziej zacieram rączki w tym roku. Żyjemy w cudownych czasach, gdy Luca Guadagnino może pochwalić się niezwykłą płodnością artystyczną. Mniej niż rok po ostatnim Challengers przyjdzie nam zobaczyć Queer – a to i tak CZTERY miesiące po światowej premierze. Gutku, dlaczego mi to robisz?

Queer opowie historię amerykańskiego outsidera w Meksyku lat 50. XX wieku. Grany przez Daniela Craiga (!) Lee zmaga się z uzależnieniem od narkotyków i obsesyjną fascynacją przypadkowo napotkanym młodym mężczyzną – Eugene’em, w którego wcielił się Drew Starkey, dołączając tym samym do słynnego klubu Luca’s boys (obok Chalameta, O’Connora czy Faista). Nie mogę doczekać się duetu Craig-Starkey. Czekam na nieoczywistość relacji, którą zawsze zapewnia nam Luca. Przede wszystkim przebieram nogami na sensualność, którą zawsze odnajduję w jego filmach. To reżyser, który nie tylko posiada zmysł do portretowania intymności w wyjątkowy sposób, ale także do pokazywania świata poprzez wszystkie zmysły. Sprawia, że w kinie dzieje się prawdziwa magia – odbieram je nie tylko wzrokiem, słuchem i emocjami, lecz także dotykiem, smakiem i zapachem.

Jakub Nowociński


Frankenstein, reż. Guillermo del Toro (brak daty premiery)

Ile razy można przerabiać absolutną klasykę licząc, że publika nie będzie mieć dość? Odpowiedź brzmi: stale, dopóki ma się coś w jej temacie do powiedzenia. A jeśli jest ktoś, kogo należy słuchać w kwestii kanonu literatury i filmu grozy, to bez wątpienia jest to Guillermo del Toro. Nadchodząca adaptacja rewolucyjnej powieści Mary Shelley od pierwszych ogłoszeń przykuła uwagę kinomanów, bowiem trudno we współczesnym mainstreamie znaleźć kogoś z tak wielką miłością do gatunku. Baśniowość historii współczesnego Prometeusza połączona z naturalizmem i wszechobecną grozą, czynią z powieści Shelley idealny materiał dla meksykańskiego reżysera. Aż dziw, że zabrał się za ten film dopiero teraz.

Poza nazwiskiem samego del Toro, ogromne wrażenie robi obsada, gdzie pierwsze skrzypce zagrają Jacob Elordi (jako Monstrum) oraz Oscar Isaac (jego twórca). Partnerować im będą między innymi Mia Goth, Lars Mikkelsen, Charles Dance, David Bradley, czy Christoph Waltz, więc o talent aktorski i wszechobecną atmosferę nadciągającego niebezpieczeństwa nie należy się martwić.

Gdyby jednak piekło zamarzło i del Toro nie oddał powieści należytego szacunku, bez wątpienia będziemy mogli chociaż nacieszyć oczy pięknymi widokami XIX wiecznych miast i miasteczek, oraz patrzeć na cudownie ubraną obsadę w akompaniamencie pięknej muzyki. Choć mało prawdopodobne, żeby Guillermo nie tchnął w tę historię życia. Nie przepraszam za ten żart.

Norbert Kaczała


Mickey 17, reż. Joon-ho Bong (premiera światowa: 18 kwietnia)

Mickey 17
„Mickey 17” / mat. prasowe Warner Bros. Enterteinment Polska

Robert Pattinson już dawno przestał być „tym typem ze Zmierzchu, któremu udało się odkleić łatkę”. Brytyjczyk obecnie znany jest z tego, że tworzy kreacje dziwne, ekscentryczne i pracuje z ciekawymi reżyserami. Tytułowy Mickey 17 to siedemnasta wersja Mickey’ego Barnesa – wymienialnego pracownika podczas misji kolonizacyjnej, który delegowany jest do najniebezpieczniejszych zadań, często kończących się śmiercią.

Nie ma się jednak czego obawiać, bo po każdym zgonie ciało głównego bohatera jest reprodukowane i zawiera część wspomnień poprzedników (czy może przodków?). Nie ma obecnie w kinie nic lepszego niż Robert Pattinson, używający najdziwniejszych akcentów i modulacji głosów. Kojarzycie w ogóle, jak on brzmi normalnie? Film wyreżyserował twórca Parasite Bong Joon-ho, a na ekranie pojawią się też Naomi Ackie, Steven Yeun, Toni Collette i Mark Ruffalo.

Daniel Łojko


Mission: Impossible – The Final Reckoning, reż. Christopher McQuarrie (premiera światowa: 23 maja)

Mission: Impossible – The Final Reckoning
„Mission: Impossible – The Final Reckoning” / fragment zwiastuna

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Po 29 latach ratowania świata, Ethan Hunt po raz ostatni (taa, jasne!) podejmie się misji niemożliwej, kontynuując walkę z tajemniczym Gabrielem i zbuntowaną sztuczną inteligencją.

Wcielający się w głównego bohatera Tom Cruise niejednokrotnie pokazywał nam w ostatnich latach, że nie ma dla niego – nomen omen – niemożliwych do wykonania wyczynów kaskaderskich. Skąd tym razem będzie zwisał, skakał i zbiegał? Cóż tym razem ugotował Christopher McQuarrie? Czy grande finale będzie godnym pożegnaniem serii? Tego dowiemy się 23 maja.

Daniel Łojko


Sentimental Value, reż. Joachim Trier (brak daty premiery)

Joachim Trier. Tutaj mógłbym zakończyć notkę. Ale napiszę jeszcze, że prawa do dystrybucji Sentimental Value wykupił NEON, który od lat zgarnia Złotą Palmę w Cannes. Najnowszy film naczelnego norweskiego pesymisty zapewne zadebiutuje właśnie na Lazurowym Wybrzeżu, więc kto wie…?

Główną rolę w filmie ponownie zagra ulubienica Triera, wspaniała Renate Reinsve, której Najgorszy człowiek na świecie przyniósł światową sławę i uznanie. Tym razem wcieli się ona w Norę, aktorkę, która wraz z młodszą siostrą (Inga Ibsdotter Lilleaas) próbuje poradzić sobie z żałobą po matce, gdy w jej życiu zjawia się nieobecny dotychczas ojciec (Stellan Skarsgård) – reżyser filmowy. Rodzic nie tylko nagle powraca, ale oferuje też córce główną rolę w swoim kolejnym filmie. Obsadę dopełnia Elle Faning, która prawdopodobnie wcieli się w kochankę filmowego ojca. Pewne rzeczy się nie zmieniają: scenariusz napisali Trier i Eskil Vogt – duet nierozłączny od Reprise: od początku raz jeszcze, którym obydwaj debiutowali. Akcja filmu będzie miała miejsce w Oslo. Nic, tylko zacierać rączki.

Jakub Nowociński


28 lat później, reż. Danny Boyle (premiera światowa: 20 czerwca)

28 lat później
„28 lat później” / fragment zwiastuna

Po latach obecności w piekle developmentu, Danny Boyle i Alex Garland nareszcie będą mogli dopisać w swoich CV kolejny film o umarlakach. 28 dni później wraz z serią Resident Evil wskrzesiło zombiaki i było jednocześnie jednym z pierwszych kroków, które w swojej filmowej karierze poczynił Cillian Murphy, dziś zdobywca Oscara.

Sequel z 2007 roku nie cieszył się może tak dużym sukcesem, jednak od lat zastanawialiśmy się, co działo się 28 miesięcy po wybuchu pandemii wirusa gniewu. Miesiące zamieniły się w lata, a wirus ewoluował. W co i w jaki sposób? O tym zapewne przekonamy się wkrótce, a towarzyszyć nam będą Jodie Comer, Aaron Taylor-Johnson i Ralph Fiennes.

Daniel Łojko


The Fantastic Four: First Steps, reż. Matt Shakman (premiera: 25 lipca)

Wiecie że mniej więcej co 10 lat dostajemy nową filmową inkarnację Fantastycznej Czwórki? A czy wiecie, że jeszcze nigdy nie dostaliśmy żadnej dobrej? No to może do czterech razy sztuka? Matt Shakman (reżyser serialu WandaVision) już wkrótce wprowadzi do MCU Pierwszą Rodzinę Marvela, która zapewne okaże się próbą ostatniej szansy. Nadzieje są jednak całkiem spore. Film opisywany jako retro-futurystyczna, inspirowana estetyką lat 60. wizja świata, może okazać się wyczekiwanym od dawna powiewem świeżości w uniwersum Marvela. Nieudana wyprawa w kosmos, mutujący astronauci, kosmita w wielkim hełmie na głowie, latające samochody… Jeśli klimat obecny w pierwszych zapowiedziach zostanie utrzymany w gotowym produkcie, może uda się otrzymać przede wszystkim nieco kampową opowieść fantastycznonaukową, zamiast kolejnego identycznego blockbustera o ratowaniu świata przed zagładą.

Przeczytaj również:  „Martwe zło: Ogień” – Dużo dymu, mało ognia [RECENZJA]

Jednak nawet sceptyków lub osoby niezainteresowane oryginalnymi komiksami czy wszelką superbohaterszczyzną do seansu może zachęcić rewelacyjna obsada. W rolach głównych pojawią wszakże Pedro Pascal (Reed Richards), Vanessa Kirby (Susan Storm), Joseph Quinna (Johnny Storm) i Ebon Moss-Bachrach (Ben Grimm), więc o ile scenariusz pozwoli, możemy liczyć na udane popisy aktorskie. Od lat uniwersum Marvela nie ma sobą zbyt wiele do zaoferowania, więc pierwsze kroki mogą być jego ostatnią nadzieją…

Norbert Kaczała


Wake Up Dead Man: A Knives Out Mystery, reź Rian Johnson (brak daty premiery)

Knives out
„Glass Onion” / mat. prasowe Netflix

Pierwsza część serii Na Noże była jednym z największych zaskoczeń 2019 roku – zwłaszcza dla tych, którzy po premierze Ostatniego Jedi postawili krzyżyk na Rianie Johnsonie i jego twórczości. Jednak amerykański reżyser uwielbia stąpać po cienkim lodzie i często lawirować pomiędzy dziełem wybitnym, a budzącym kontrowersje. Glass Onion z 2022 roku miał być pewniakiem. Ten sam zamysł, ponownie gwiazdorska obsada i Daniel Craig w roli głównej. Coś jednak nie wyszło i nawet te elementy nie potrafiły zatuszować prawdziwej zbrodni – słabego scenariusza.

O trzeciej odsłonie serii jak na razie wciąż niewiele wiadomo. Craig oczywiście powróci jako detektyw Benoit Blanc, a obok niego – jak na serię przystało – plejada gwiazd: Josh Brolin, Jeremy Renner, Cailee Spaeny, Kerry Washington, Mila Kunis, Glenn Close a także Andrew Scott i Josh O’Connor. Zaintrygowani? Jeśli lubicie zagadki, to dobrze trafiliście, bo jedną z nich do teraz jest konkretna data premiery.

Krzysztof Kurdziej


Superman, reż. James Gunn (premiera światowa: 11 lipca)

Czy jest ktoś, kto nie zna postaci Supermana? Pewnie nawet wasi rodzice wiedzą o Kal-Elu, ostatnim ocalałym z planety Krypton, który trafił pod opiekę kochającego małżeństwa Kentów i dzięki swoim niezwykłym zdolnościom został najpopularniejszym bohaterem na świecie. Ale z biegiem lat Superman został potraktowany przez odbiorców dość powierzchownie jako skrajny nudziarz i harcerzyk który potrafi wszystko, przez co nie ma szans na jakieś realne konfrontacje z zagrożeniem. Większość prób nadania mu „realizmu” w postaci większej powagi i ogólnego nihilzmu (patrz: Zack Snyder) spaliły na panewce, a wierna publika straciła już nadzieję na wiarygodne oddanie postaci Clarka Kenta.

Na szczęście za nowego filmowego Supermana bierze się James Gunn, który już nieraz udowodnił, że jest w stanie wydobyć nieprzebrane pokłady humanizmu nawet z najdziwniejszych postaci komiskowych na świecie. Epoka Mrocznych Rycerzy już minęła, a w świecie faktycznie targanym nihilizmem i złem, potrzebujemy odrobiny nadziei. Poczucia, że bycie dobrym człowiekiem popłaca. Że mały gest pomocy jest w stanie uratować świat. I żeby zostać bohaterem, nie trzeba wyłącznie lać kogoś po gębie czy strzelać laserami z oczu. Jeśli ktoś ma przywrócić mi nadzieję na to, że będzie dobrze (nie tylko z kinem rozrywkowym), to będą to Superman i James Gunn. Obaj potrafią czynić niezwykłe rzeczy.

Norbert Kaczała


The Bride!, reż. Maggie Gyllenhaal (światowa premiera: 26 września)

The Bride!
„The Bride!” / fragment zwiastuna

Po swojej debiutanckiej Córce, Maggie Gyllenhaal ponownie siada za kamerą, tym razem na tapet biorąc Narzeczoną Frankensteina z 1935 roku. I chociaż aktorka-reżyserka planuje ponownie wziąć dobrze znaną historię i wywrócić ją tematycznym szwem na wierzch, na tym podobieństwa do debiutu się kończą. Zamiast klasycznej w swojej formie i narracji przypowieści obiecywane nam jest musicalowe szaleństwo spod znaku monster movie.

Za rozbuchaną formą ma iść też treść; materia filmowa oryginału wraz z całym łańcuszkiem nawiązań i ciężarem interpretacji ciągnących się od powieści Shelley do współczesności, dają reżyserce olbrzymie pole do popisu i zabawy. Na razie nie wiadomo wiele więcej – ale za dobry omen można brać zaangażowanie znanych i lubianych nazwisk (aktorsko: Cruz, Bale i Buckley, muzycznie: Greenwood). Co więcej, mimo burzliwej historii produkcji, film jest już gotowy, a jego premiera niedawno została przesunięta o miesiąc – co znaczy, że nie musimy bać się dalszych obsuw, jak to zwykle dzieje się z premierami zaplanowanymi na drugą połowę roku. Dla wszystkich fanów gotyckiej grozy lub współczesnych brechtiańskich wynaturzeń jest to pozycja obowiązkowa.

Łukasz Al-Darawsheh


Zwierzogród 2, reż. Jared Bush i Byron Howard (polska premiera: 28 listopada)

„Zwierzogród” / fragment zwiastuna

Czy jest coś innego, co może uratować tonącą wytwórnię Disneya, jeśli nie kontynuacje jej dotychczasowych hitów? Ostatnie dwa lata pokazują, że nie. Nowe animacje mierzą się z pustymi salami kinowymi, a sequele zgarniają miliardowe sumy. Całe szczęście, tegoroczne W głowie się nie mieści 2 udowodniło, że da się połączyć przyjemne z pożytecznym – będąc świadomym skokiem na kasę, wciąż trzymać się solidnie napisanej, jakościowej opowieści. I wszystko wskazuje na to, że Zwierzogród 2 ma szansę powtórzyć ten sukces.

Nie sposób określić, jak wielki potencjał kryje się w krętych uliczkach Zwierzogrodu. Film z 2016 roku z miejsca stał się ogromnym hitem i zarobił na świecie ponad miliard dolarów. Do tego Oscar, Złoty Glob i cała masa pozytywnych recenzji. Oczekiwania są więc ogromne – zarówno te nasze, jak i studia. Czy Judy Hopps i Nick Bajer podołają kolejnej zagadce kryminalnej? Z pewnością! Czy Disney podoła z kontynuacją? Miejmy nadzieję.

Krzysztof Kurdziej


Koordynacja: Jakub Nowociński

Korekta: Jakub Nowociński i Anna Czerwińska

+ pozostałe teksty

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.