TOP 10 oczekiwanych filmów na 26. edycji MFF TAURON Nowe Horyzonty [ZESTAWIENIE]
Już dzisiaj startuje 26. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego TAURON Nowe Horyzonty! Na widzów czekają 283 filmy – nie tylko w Kinie Nowe Horyzonty i Dolnośląskim Centrum Filmowym, ale też w wielu innych, wyjątkowych lokalizacjach. W tegorocznej identyfikacji wizualnej festiwalu w centrum jest światło, a hasłem przewodnim „kino – światło po horyzont”. Taka myśl pozwala na różnorodną interpretację programu, bo oprócz blasków oraz cieni, mamy też refleksy czy rozszczepienia. Wertując festiwalowe sekcje, wybraliśmy 10 filmów, na seanse których najbardziej czekamy. W poniższym zestawieniu sprawdźcie, jakie pozycje znalazły się na naszej liście!
Jak przycinać róże, reż. Karim Aïnouz

Czy filmy utrzymane w konwencji „eat the rich” dobiły już do ściany? Co jeszcze można powiedzieć o bogatych, zepsutych elitach, znudzonych samym faktem posiadania niezwykle grubego portfela? Czy są to jeszcze produkcje fabularne? A może podciągniemy je już pod fabularyzowane dokumenty? W ostatnich latach mieliśmy również wysyp slasherów, których sztandarowym przykładem jest duologia Zabawa w pochowanego. W filmie Karima Aïnouza upatruję jednak odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania. Obraz zapowiadany jest jako „maksymalistyczna opera o rozkładzie”, co zdecydowanie podbija oczekiwania do tego, o czym opowie scenariusz Efthimisa Filippou – bliskiego współpracownika Yorgosa Lanthimosa. Apetyt zdecydowanie budzi także obsada: będącego na fali kandydata do roli nowego Jamesa Bonda „Pana Duo Lipo” Calluma Turnera zobaczymy na festiwalu również w innym filmie z różą w tytule. Tuż obok niego surfuje Elle Fanning, która obecnie przeżywa swój najlepszy i najgłośniejszy okres w karierze, a Pamela Anderson od kilku lat sukcesywnie buduje imponujące portfolio po powrocie na ekran.
Daniel Łojko
Dziennik panny służącej, reż. Radu Jude

Co tu dużo mówić, jestem prostą dziewczyną: widzę nazwisko Radu Jude i już wiem, że na ten tytuł mogę iść w ciemno. Swoją drogą, stała obecność rumuńskiego reżysera w programie Nowych Horyzontów jedynie potwierdza szalone tempo powstania kolejnych jego projektów – w końcu zaledwie rok temu dzieliłam się tu swoją ekscytacją w związku z premierą Kontinental ’25. Nie oznacza to bynajmniej, że kolejne dzieła Jude tracą na jakości. Wręcz przeciwnie – każde z nich różni się poprzedniego, szukając nowego języka do opisu dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości.
Tym razem Jude – mistrz społeczno-ekonomicznej satyry na współczesną Rumunię – wychodzi poza granice własnej ojczyzny. Akcja Dziennika panny służącej rozgrywa się bowiem w Paryżu, gdzie towarzyszymy Gianinie – rumuńskiej imigrantce, na co dzień pracującej jako służba domowa w rodzinie zamożnych, francuskich intelektualistów. Choć cała historia jest luźno inspirowana XIX-wieczną – a przy tym wielokrotnie adaptowaną – powieścią Octave’a Mirbeau, można się spodziewać, że Jude potraktuje literacki pierwowzór wyłącznie jako punkt wyjścia do stworzenia własnego, bezkompromisowo autorskiego dzieła. Napędzający akcję konflikt klasowy, narodowe napięcia i całe pokłady absurdu zapowiadają prawdziwą ucztę, podlaną sosem z czarnego humoru.
Natalia Sańko
9 świątyń w drodze do nieba, reż. Sompot Chidgasornpongse

Na Zachodzie zwykliśmy patrzeć na buddyzm w nieco orientalizującym kluczu. Co jakiś czas powraca moda na inspirowane nim techniki medytacji czy mindfulness. W rezultacie utrwaliło się u nas raczej wyobrażenie o „pokojowej filozofii” niż o rzeczywistej instytucji religijnej. Seans 9 świątyń w drodze do nieba stanowi znakomitą okazję do konfrontacji z tymi stereotypami, ponieważ twórcy kreślą precyzyjny obraz roli, jaką buddyzm odgrywa w tajskim społeczeństwie. I choć portret ten zawiera sporą dawkę subtelnej ironii, to nie osuwa się w stronę prostej krytyki. Film bowiem traktuje swoich bohaterów dużą dozą empatii, a widzów pozostawia z szeregiem pytań.
Reżyserem jest tu Sompot Chidgasornpongse, wieloletni współpracownik Apichatponga Weerasethakula – laureata Złotej Palmy, który pojawia się na Nowych Horyzontach niemal od początku istnienia festiwalu. 9 świątyń… to zarazem pierwszy tak duży projekt, przy którym autor Memorii (2021) wszedł w rolę producenta. Jego estetyczny wpływ jest wyraźnie dostrzegalny. Sompot proponuje widzom soczyste slow cinema, a przedłużone ujęcia stają się narzędziem obserwacji, pozwalającym na wydobycie z codzienności duchowych i społecznych napięć.
Arek Koziorowski
Czarna kula, reż. Javier Calvo, Javier Ambrossi

Dajcie mi wielką, widowiskową i nieoczywistą queerową historię! Szczęściarze, którym udało się zobaczyć Czarną kulę podczas pokazów na Lazurowym Wybrzeżu, nazywają nowe dzieło duetu Javier Calvo-Javier Ambrossi kinem epickim i monumentalnym. Ceniony w Hiszpanii queerowy tandem twórczy zdobył na tegorocznym festiwalu w Cannes nagrodę za reżyserię, ex aequo z Pawłem Pawlikowskim. Film składa się z trzech opowieści o trzech mężczyznach, osadzonych w trzech przestrzeniach czasowych (1932, 1937, 2017), a stawką każdej z nich jest walka o miłość. Inspirację stanowiła tragiczna historia i twórczość Federica Garcíi Lorki – czołowego głosu Pokolenia 27, którego życie brutalnie przerwał wybuch hiszpańskiej wojny domowej. Tytuł produkcji nawiązuje bezpośrednio do jego ostatniego, niedokończonego dzieła (La Bola Negra), z którego przed śmiercią poeta zdążył nakreślić zaledwie cztery strony. Na ten film czekam z wypiekami na twarzy, najbardziej z całego canneńskiego konkursu.
Jakub Nowociński
Człowiek epoki, reż. Emmanuel Marre

Są w historii tematy, do których podchodzimy niechętnie, ostrożnie, z pewnym dystansem. Niezależnie od tego, czy mówimy tu o historii Polski, Wielkiej Brytanii czy Francji. Człowiek epoki przykuwa uwagę już dwoma czynnikami. Po pierwsze – nagrodą na festiwalu w Cannes za najlepszy scenariusz. Po drugie – Swannem Arlaudem w roli głównej. W quasibiografii rodzinnej reżyser-scenarzysta Emmanuel Marre postanowił zmierzyć się z drugowojenną, ciężką historią Francji, łącząc ją z postacią swojego pradziadka. Twórca Zero Fucks Given tym razem zabiera nas do roku 1940. Henri Marre przybywa do rodzącego się pod rządami marszałka Pétaina kolaborującego z III Rzeszą Państwa Francuskiego. Niespełniony pisarz przywozi do Vichy swój rękopis Nasze ocalenie, który ma zapewnić mu miejsce w strukturach nowego, nazistowskiego porządku i uchronić kraj przed upadkiem. Reżyser przygląda się mechanizmom kolaboracji, obecnym w niej czynnika ludzkiego i tego, jaki ma ona wpływ na jednostkę. Czekamy, czekamy, czekamy.
Daniel Łojko
Widzę budynki upadające niczym błyskawice, reż. Clio Barnard

Jest takim moment w życiu, gdy zdajesz sobie sprawę, że większy komfort niż śledzenie na ekranie miłosnych i tożsamościowych rozterek licealistów, daje ci oglądanie zmagań młodych dorosłych równie zagubionych w życiu co ty sam. Nie chcemy już dłużej eskapizmu, a przedstawienia rzeczywistości taką, jaką jest naprawdę – z całą jej niepewnością, rosnącymi cenami czynszów i przyjaźniami, które przetrwały próbę czasu lub nie.
Nagrodzony przez publiczność w Cannes film Clio Barnard skupia się na losach paczki znajomych z Birmingham, wchodzących w dorosłość w cieniu kryzysu mieszkaniowego. Widzę budynki upadające niczym błyskawice czerpie przy tym z najlepszych tradycji brytyjskiego realizmu społecznego, przenosząc charakterystyczną dla tego nurtu wrażliwość obserwacyjną na grunt współczesny. Nie brzmi to może jak materiał na seans, po którym wychodzi się z uśmiechem na twarzy, ale raczej jak film, którego po prostu potrzebujemy – i może właśnie dlatego tak bardzo nie mogę się go doczekać.
Natalia Sańko
Fiord, reż. Cristian Mungiu

Zwycięski tytuł festiwalu w Cannes z miejsca staje się jednym z najbardziej wyczekiwanych i najgłośniej dyskutowanych filmów roku. Rok temu o To był zwykły przypadek mówiło się jako o filmie solidnym i udanym, ale nie rozgrzewającym serc nowohoryzontowej publiczności do czerwoności. Kolejne opinie zdawały się potwierdzać, że Złotą Palmę przyznano Panahiemu przede wszystkim za całokształt twórczości. Czy w tym roku będzie inaczej? Mam nadzieję, bo pierwsze ptaszki ćwierkają, że Fiord to dzieło więcej niż solidne i udane. Z wielką niecierpliwością czekam na nowy film Cristiana Mungiu – jednego z najważniejszych twórców rumuńskiej nowej fali, autora między innymi 4 miesięcy, 3 tygodni i 2 dni, które w 2007 roku również zdobyły Złotą Palmę. Jego najnowszy obraz zapowiada się jako kolejna misternie skonstruowana, wielowymiarowa opowieść, w której osobisty dramat splata się z szerszą refleksją nad społeczeństwem, normami i granicami ludzkiej wolności.
Jakub Nowociński
Barrio Triste, reż. Stillz

Barrio Triste było projektem, o którym im więcej wiedziałem, tym bardziej mnie intrygował. Najpierw pojawiła się informacja, że stoi za nim STILLZ – nadworny fotograf i reżyser klipów Bad Bunny’ego, inspirujący się przy swoim pełnometrażowym debiucie historiami o latach 90. w Kolumbii, opowiadanymi mu w dzieciństwie przez rodziców. Potem przeczytałem, że film wyprodukował sam EDGLRD – Harmony Korine, i przypominając sobie szaleństwa Aggro Dr1ft oraz (mniej udanego) Baby Invasion, poważnie zacząłem liczyć na premierę na Nowych Horyzontach. Gdy jednak dowiedziałem się, że za muzykę odpowiada Arca, autorka jednych z najciekawszych latynoamerykańskich płyt ostatnich kilkunastu lat, a wśród producentów pojawia się Eric Kohn, ceniony przeze mnie krytyk, niegdyś piszący dla Indiewire, wiedziałem, że nie mogę tego tytułu przegapić. Albo dostanę wielkie dzieło, albo wyjdę kręcąc głową, ale jestem przekonany, że ta ekipa nie może dostarczyć czegoś, wobec czego będę obojętny. Wszyscy, którzy pamiętają legendarny już seans Aggro Dr1ft, doskonale wiedzą, co mam na myśli.
Wiktor Małolepszy
Wszyscy zakochani nocą, reż. Yukiko Sode

Ostatnie lata w kinie przyniosły nam nieoczekiwaną liczbę adaptacji literatury, również tej najnowszej. A jako że Mieko Kawakami należy do moich ulubionych japońskich pisarek, nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła, jak na tym tle wypada ekranizacja jednej z jej najbardziej introspektywnych powieści, czyli Wszystkich zakochanych nocą.
Film Yukiko Sode miał swoją premierę na tegorocznym festiwalu w Cannes w ramach sekcji Un Certain Regard, gdzie spotkał się z ciepłym przyjęciem krytyki. Zarówno decyzja o nakręceniu go na taśmie 16 mm, jak i sam tytuł wprowadzają nas w subtelny, oniryczny klimat opowieści. Fuyuko to zamknięta w sobie korektorka, której życie upływa na monotonnej pracy w wydawnictwie i okazjonalnych spotkaniach z irytującą przyjaciółką. Wszystko zmienia się, gdy pewnej nocy, pijana, gubi torebkę, a z pomocą przychodzi jej pewien nauczyciel fizyki.
Reżyserka proponuje nam jednak coś więcej niż kolejną kliszową historię miłosną. Nocne spotkania głównych bohaterów są zaledwie wstępem do czułej opowieści o dorastaniu do własnych uczuć i niemal terapeutycznym potencjale relacji z drugim człowiekiem. Znając powieściowy pierwowzór oraz dotychczasową twórczość Sode, możemy spodziewać się również przenikliwej krytyki oczekiwań narzucanych kobietom przez japońskie społeczeństwo.
Natalia Sańko
Powiedz mi, co czujesz, reż. Łukasz Ronduda

Nowy film Łukasza Rondudy to zawsze pozycja obowiązkowa. Twórca od lat bierze na tapet kolejnych artystów, artystki i osoby artystyczne, łącząc swoje doświadczenie kuratorskie z reżyserskim. Jego twórczość nie przypomina jednak chłodnej, przekrojowej wystawy muzealnej – to raczej próba zajrzenia głębiej, poza wiszący na ścianie obraz czy wyreżyserowany performans. Tym razem padło na Patryka Różyckiego. Jego malarstwo jest niezwykle osobiste i konfesyjne, w szalenie bezpośredni sposób opowiada o traumach, lęku, bliskości oraz nierównościach społeczno-ekonomicznych. Prace układają się w historię jego życia, którą łatwo sobie wyobrazić jako film; nic zatem dziwnego, że stały się dobrą inspiracją dla reżysera. Powiedz mi, co czujesz opowiada o relacji Różyckiego z artystką wizualną Karoliną Balcer, jednak przeplata wydarzenia rzeczywiste z fabularną fikcją – przykładowo, filmowa bohaterka tworzy pracę Skup łez, choć w rzeczywistości był to projekt artystyczny Alicji Rogalskiej i Łukasza Surowca. W rolach głównych występują Jan Sałasiński i Izabella Dudziak – wspaniały duet aktorski, który wspólnie zagrał już w Moim roku relaksu i odpoczynku na deskach Teatru Dramatycznego w Warszawie. Zacieram ręce!
Jakub Nowociński
Korekta i opracowanie: Anna Czerwińska
Tekst powstał we współpracy partnerskiej z Międzynarodowym Festiwalem Filmowym TAURON Nowe Horyzonty.
