Advertisement
#ZostańWDomuPublicystykaZestawienia

#ZostańWDomu | 5 najciekawszych programów rozrywkowych, które znajdziecie na Netflixie

Maciej Kędziora
fot. Materiały promocyjne "Rhythm + Flow"

Jeśli medium telewizji prześciga w czymś jeszcze serwisy streamingowe pokroju Netflixa i HBO GO to na pewno są to programy rozrywkowe i reality shows. A przynajmniej w tym przeświadczeniu żyłem do początku tego roku, kiedy to zgłębiając bibliotekę Netflixa w poszukiwaniu nieodkrytych przeze mnie seriali, natrafiałem na wielką ofertę programów muzycznych, modowych, gastronomicznych, bazujących na oryginalnych (i nie tak oryginalnych) formułach. Ta lista to dopiero wierzchołek góry lodowej i na potrzeby oryginalności, oraz pokazywania “nowych” dzieł domowej rozrywki, pominąłem klasyka, jakim niewątpliwie jest RuPaul’s Drag Race, którego oczywiście gorąco polecam i namawiam do jak najszybszego nadrobienia!


1. Zumbo. Just Desserts (2 sezony)


fot. Materiały promocyjne “Zumbo. Just Desserts”

Adriano Zumbo to postać szerzej u nas nie znana (z pewnymi zakochanymi w deserach fanatykami), ale w Australii i Ameryce Północnej uchodzi za boga słodyczy, ciast i czekolad. Jeśli uważacie, że hiperbolizuje poczekajcie na pierwsze wyzwanie Zumbo, w którym konstruuje magiczne dania, bawiąc się jedzeniową formą i czarując składnikami i zdrowymi barwnikami.

Format show przypomina dobrze znanego Masterchefa. W każdym odcinku 12/10 (w zależności od sezonu) najlepszych desernatów/deserantek amatorów musi stworzyć dwa arcydzieła w randze słodyczy; jedno według własnej inwencji, jedno mające na celu jak najlepsze odtworzenie ciasta głównego jurora, pana Zumbo.

A wszystko to w anturażu pięknej i olśniewającej fabryki czekolady, która wygląda dosłownie jak z bajki. I tak też odbiera się ten program; jak czarujący i aż niewiarygodny wgląd w możliwości ludzkiej wyobraźni jeśli chodzi o obróbkę cukru i podniesienie poziomu endorfin.

W szczególności polecam drugi sezon, głównie ze względu na świetnych i bardzo charakterystycznych uczestników, na czele z Simonem, robotnikiem i ojcem dwójki dzieci, oraz Catherine, która mimo młodego wieku pokazuje, że do poziomu mistrzowskiego da się zbliżyć niezależnie od tego, ile ma się lat.


2. Queer Eye (4 sezony)


fot. materiały promocyjne programu “Queer Eye”

Queer Eye u podstaw nie różni się niczym od programów typu makeover – ot uczestnicy rozmawiają z prowadzącymi, którzy próbują uczynić ich życie lepszym. Czy to przez zmianę garderoby, fryzury, zarostu, czy też przystosowanie do pewnych aspektów codziennego życia (jak chociażby jedzenia w drogich restauracjach).

Przeczytaj również:  "Ratched", czyli niepotrzebne żerowanie na klasyku [RECENZJA]

Tym, co czyni Queer Eye wyjątkowym, są jednak prowadzący, nazywani Fab Five. Od mojego ukochanego Tana France’a (o którym jeszcze na tej liście usłyszycie), zajmującego się garderobą bohaterów, przez Antoniego Porowski, którego porady na temat win przechowuję w sercu, aż do Karamo Browna i jego niesamowitego poczucia humoru. Wszyscy powodują, że w typowe, schematyczne reality show, tchnięte jest queerowe życie i niepodrabialny blask.

Jeśli szukacie porządnego programu w stylu feel good, a nie macie czasu na pełnoprawny film, Queer Eye jest dla was.


3. Rhythm + Flow (1 sezon)


fot. Materiały promocyjne “Rhythm + Flow”

Patrząc nostalgicznie na moje przygody z telewizją, najlepiej wspominam wszystkie programy o tematyce muzycznej. Od X Factora do The Voice wykonywanie znanych piosenek przez nieznanych, czarujących swoimi coverami wokalistów, zawsze było czymś bardzo ekscytującym, do czego zresztą lubię wracać przeglądając Youtube’a.

Dlatego tak bardzo ucieszyłem się odkrywając Rhythm + Flow, pierwszy muzyczny talent show Netflixa, który bazuje na rapie. 16 początkujących muzyków, wywodzących się z różnych stanów i stworzonych przez różne historie. konkuruje ze sobą nawzajem własnymi utworami, w różnych, typowych dla nurtu hip-hopowego rywalizacjach; bitwach, samplach, cypherach.

By zadbać o jak najwyższy poziom rozrywki, Netflix umożliwił im współpracę z największymi producentami amerykańskiej sceny muzycznej; tymi, którzy tworzą bity dla Kendricka Lamara, Jaya – Z czy Kanye Westa. Dodatkowo selekcję przeprowadza trójka znakomitych jurorów: spokojny i wrachowany TI, obrażająca wszystkich Cardi B i stoicki Chance The Rapper.

Najważniejsze jednak, że wykonawcy mają tak zręczny zmysł muzyczny, że ich (znakomicie zainscenizowane wizualnie) utwory prowokują nas do tańczenia przed ekranem. Jedyny wielki zarzut do Netflixa czemu pojedyncze piosenki nie są dostępne na Spotify?

Przeczytaj również:  "Czarny Młot" - początek i koniec wszystkich superbohaterów [RECENZJA]

4. Next in Fashion (1 sezon)


fot. Materiały promocyjne “Next in fashion”

O tym, że Tan France pojawi się jeszcze w tym zestawieniu już wspominałem i to ponownie w roli współprowadzącego. Tym razem jednak nie ułatwia i nie poprawia ludziom życia, a wraz z Alexą Chung ocenia i niszczy życie doświadczonym, acz poszukującym sławy, projektantom mody. No może nie niszczy, ale z lekka ich wyszydza.

Prowadzący robią to jednak w tak zabawny sposób, że trudno czynić im jakiekolwiek wyrzuty. Szczególnie, że humor danego odcinka dostosowują do tematyki designerskiej od wojskowej do formalnej, gdy siedzą ubrani w marynarki i lakierki.

Nieprzypadkowe są również skojarzenia z Project Runway, które na pewno było inspiracją dla netflixowego programu. A skoro od dawna już nie możemy uświadczyć tego programu w tak dobrze jakościowo przygotowanej oprawie, zaglądajcie czym prędzej na Netflixa, by zachwycać się pięknymi i nowoczesnymi projektami.


5. Circle (1 sezon, dwie wersje – amerykańska i brazylijska)


fot. materiały promocyjne “Circle US”

Na koniec program, o którym będę pisał więcej, bo jest znakomitą analizą zjawisk social-mediowych w relacjach międzyludzkich (choć, co trzeba przyznać, czasem aż zbyt publicystyczny).

Punkt wyjścia Circle jest prosty. Siedmiu uczestników wchodzi do zamkniętych pokoi, gdzie mają oni za zadanie wykreować własny profil internetowy i za jego pośrednictwem nawiązywać relacje z innymi osobami. Problem w tym, że nie każdy jest tym za kogo sie podaje bazują oni na zdjęciach innych osób, czy też są otwarcie catfishem.

To program fascynujący, z frapującymi zwrotami akcji i niewymownym cringem, który jedynie dodaje ekscytacji do seansu.


Oczywiście to nie wszystkie programy, które warto obejrzeć jest ich znacznie więcej i na pewno będę je nadrabiał, by za jakiś czas jeszcze raz wrócić do reality shows na Netflixie. Ale dajcie znać co poza tą piątką powinienem nadrobić?

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.