Publicystyka

FilmoTony #03 – BlackKklansman, czyli This is America

Maciej Kędziora

W tym roku pojawiły się dwa bardzo ważne dla Afroamerykanów dzieła. Na początku marca piosenka, która z miejsca stała się hitem, czyli “This is America” Childisha Gambino, a nie tak długo później w ramach festiwalu w Cannes Spike Lee zaprezentował swoją czarną (nomen omen) komedię “BlacKkKlansman”, która w polskiej dystrybucji dostała bardzo dosłowny przedrostek “Czarne Bractwo”. A co, jeśli powiedziałbym wam, że obydwa z pozoru niezależne twory wzajemnie się uzupełniają? Dlatego też w dzisiejszych Filmotonach zabiorę was do krainy mlekiem i rasizmem płynącej. Bo niestety – to jest Ameryka.

Kadr z filmu “BlackKlansman”

Uwaga, tekst zawiera spoilery dotyczące filmu “Czarne Bractwo. BlackKklansman”

Yeah, yeah, yeah, yeah, yeah
Yeah, yeah, yeah, go, go away

Jednym z najbardziej ikonicznych kadrów tego roku w świecie okołofilmowym zostanie najpewniej Donald Glover strzelający w głowę przywiązanego mężczyzny. Podobnym strzałem w twarz widza rozpoczyna Spike Lee, od początku przyciągając uwagę widza. Monolog Aleca Baldwina (choć chciałoby się już powiedzieć Donalda Trumpa), jest “chlubnym” manifestem wszystkich wierzących w białą supremację i oddających się niecnym czynom pod “Narodziny Narodu” David W. Griffitha. Co z tego, że Dr Kennebrew Beauregard jąka się i jest wiecznie sfrustrowany, skoro jego głównym pragnieniem jest przywrócenie Ameryce miana wielkiej. A przecież pragnienie wielkości, zgodnie z ideą makiawelizmu, usprawiedliwia wszystko.

Zobacz również: Ostatni odcinek Filmotonów

Get your money, Black man (Black man)
Get your money, Black man (Black man)

By zmienić sytuację, z jaką mierzy się grupa, czasem potrzeba jednego odważnego. Sam Spike w swojej karierze nieraz odwoływał się do tej zasady – czy to w postaci człowieka-legendy Malcolma X, czy też Bleeka Gilliama (w obydwu rolach Denzel Washington). Teraz osobą, która bierze swój los we własne ręce, jest pierwszy czarnoskóry detektyw w Colorado Springs, Ron Stallworth (symptomatycznie w tę rolę wciela się syn Denzela – John David Washington). Ron, który przez większość czasu spędzonego w LAPD musiał zmierzyć się z rasizmem, wyzwiskami, wylewanymi na niego słownymi fekaliami, jest jednym z najbardziej sumiennych pracowników komisariatu. W przeciwieństwie do większości, postanowił on zmienić swoją sytuację czynami, a nie słowami. Dlatego też chwycił i wykonał zmieniające swoje życie telefon. Telefon, przez który musiał stać się białym człowiekiem.

Przeczytaj również:  5 rzeczy, dzięki którym "Proxima" skradła moje serce
Kadr z filmu “Blackklansman”

This a celly (ha)
That’s a tool (yeah)
On my Kodak (woo, Black)

Podczas infiltrowania Ku Klux Klanu, nie może liczyć na wielkie wsparcie miejscowego komisarza, dla którego ludzie tworzący płonące krzyże nie są problemem. Ot – margines społeczny, zwykłe, jurne chłopaki. Posiadają broń (2. Poprawka Konstytucji!), bo przecież polowania to kluczowy element życia w Colorado. Zdarzają im się pobicia, ale kto z nas czasem nie przesadzi z alkoholem. Ron poza gorzną organizacją, musi zmierzyć się z jednym z największych problemów wszechświata – zamordyzmem ideologicznym. A Lee na to wszystko patrzy i nie ocenia, tylko z powątpiewaniem kiwa głową. Po cóż zadawać przecież pytanie retoryczne: co by było, gdybym to ja miał pistolet w ręku?

Zobacz również: Recenzję filmu “BlackKklansman”

Girl, you got me dancin’ (girl, you got me dancin’)
Dance and shake the frame (yeah)

Ważnym elementem życia Rona jest również jego partnerka, Patrice Dumas, członkini młodzieżowych Czarnych Panter. Niczym Rosa Parks w latach 50-tych, to ona przewodniczy ruchowi oporu, to ona będzie stała na mównicy w celu uzyskania równych praw i poszanowania godności ich ludzi. Co jednak najważniejsze, będzie musiała się nauczyć bronić samej siebie, bo niestety w ówczesnym (jak i współczesnym) świecie, ludzie sprzeciwiający się statusowi quo muszą liczyć się z zagrożeniem. A w przeciwieństwie do tego, co sugeruje kadr z filmu Spike’a, życie to nie film blaxploitation i nie każdy z nas może stać się Pam Gerier i chwycić za broń. Szczególnie gdy jest odwrócony do napastnika plecami, a w ręce trzyma zwykły telefon.

They gonna find you like “blocka” (blaow)

Kiedy jednak zdaje się, że Ron wraz ze swoim partnerem Filipem Zimmermanem (w tej roli świetny Adam Driver) mają wszystkie najważniejsze postacie Ku Klux Klanu na muszce, Spike Lee niszczy nas mentalnie, pokazując – “My nie mamy tak łatwo”. Oczywiście od początku gra w zabawę głównie z białym widzem. Większość będzie się uroczo zaśmiewać, kiedy to z ust Washingtona będą lecieć wyzwiska natury rasistowskiej. Inni przyklasną scenom z Adamem Driverem, zmuszonym do bluźnierstwa przeciw swej religii. Niezależnie jednak, czy owe żarty trafiają w nasze poczucie humoru, trzymamy kciuki za powodzenie całej, dość nieprawdopodobnej akcji. Gdy wydaje się, że wszystko pójdzie po myśli, Spike Lee policzkuje nas i ponownie mówi – “My nie mamy tak łatwo”. W ten sposób nasz główny bohater znajduje się sekundy od śmierci. Od śmierci z rąk nie Klanu, a policji. Z rąk ludzi, którzy mieli go chronić. Z rąk kolegów z biurka. I to nie dlatego, że coś zrobił. Dlatego, że po prostu żyje.

Przeczytaj również:  Kędziora: Sztuka kochania, czyli drugi sezon "Sex Education"

Zobacz również: Recenzję filmu “Jak pies z kotem:”

Police be trippin’ now (woo)
Yeah, this is America (woo, ayy)

W tym momencie Spike otwiera oczy niedowiarkom, pokazując sekwencję aktów policyjnych napaści. Dla wielu interesujących się napięciami rasowymi w Stanach, widok brutalnie tłumionych protestów będzie po prostu smutną teraźniejszością. Jeśli jednak choć jedna osoba po obejrzeniu jego nowej produkcji, zrozumiała swoje błędy popełniane w relacjach z różnymi mniejszościami, a może nawet zdecydowała się dołączyć do pewnych struktur, to “BlacKkKlansman” spełni swoje zadanie.

Kadr z filmu “BlackKklansman”

This is America (woo, ayy)

Spike Lee jest Ronem Stallworthem. Przez całe swoje życie stoi pośrodku, niczym Mookie z “Rób co trzeba”, od którego zaczynał swoją wielką karierę. Dla jednych jest nieobiektywny, pokazując historie przez zakrzywione zwierciadło. Dla drugich zdradza swoich braci i siostry, niewystarczająco wspierając ich postulaty. On jednak trwa, bo jak sam zapowiedział w 1988 roku, “I just “Do the Right Thing”.”. Co ważniejsze, nawet teraz robi to, co trzeba, w stylu, który wydawało się, że zatracił. Ale gdy trzeba opowiedzieć o tym co naprawdę ważne, w momencie gdy historia może zatoczyć koło, on stoi na posterunku, będąc pierwszym oficerem kinowego #BlackLivesMatter i módlmy się, by trwał na nim jak najdłużej.

Bo This is America, a my potrzebujemy ludzi wyjątkowych, czy to w Atlancie, czy na Brooklynie.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.