FilmyKinoRecenzje

Let’s Twist Again. Recenzujemy “Niepamięć” Christosa Nikou

Maciej Kędziora
Niepamięć
Kadr z filmu "Niepamięć" / mat. prasowe

Niepamięć przyszła nagle. Bohaterowie stopniowo zapominają kim są, tracą tożsamość, imię, nazwisko, cechy charakteru. Kartki ich życiorysu stają się wyblakłe, pojawiają się plamy, z minuty na minutę coraz większe. Aris nie wie kim jest – dlaczego jedzie autobusem? dokąd zmierza? Jest jednym z wielu – trwa pandemia amnezji, a dotknięci nią pacjenci mogą wybrać: albo uczą się żyć na nowo, albo czekają na powrót świadomości, który może nigdy nie nadejść. Aris wybiera nowe życie.

W ramach terapii dostaje mieszkanie, ubrania, ale przede wszystkim dostaje konkretne zadania. Pojedyncze punkty, które musi stopniowo wypełniać, na nowo stając się człowiekiem. Znalezienie przyjaciół, wyjście do ludzi, robienie zdjęć w celu dokumentacji postępów w powrocie do normalności.

Christos Nikou traktuje Arisa i jego opowieść jako alegorię współczesnego społeczeństwa. Nie przypadkowo bowiem główny bohater (a właściwie bohaterowie, bowiem szybko dowiemy się, że wszyscy pacjenci otrzymują ten sam pakiet zadań), w ramach ponownej socjalizacji musi nauczyć się być toksycznym. Na jego liście zadań poza tymi, które uznalibyśmy za w pełni dobre i nakierowane na czynienie dobra – jak zaprzyjaźnianie się – znajdują się również te bardzo egocentryczne, skupione li tylko na rozwoju psychofizycznym pacjenta. Reżyser zdaje się więc sugerować, że w pokoleniu wiecznego samorozwoju, zapomnieliśmy o naszym otoczeniu. W dbaniu o siebie, porzuciliśmy troskę o dobry los innych.

Aris decyduje się jednak z tego konformistyczno-toksycznego środowiska wyłamać. Jego buntem – a jednocześnie momentem wracania do “starego Arisa” i przypominania o sobie jest taniec. Lecący na dyskotece utwór Chubby Checkera “Let’s Twist Again”, poza bezwarunkowym wręcz twistowym ruchem naszego ciała, jest symboliczne również pod względem tekstu. Aris może po raz pierwszy od czasu choroby zatańczyć tak, jak robił to “zeszłego lata”.

Przeczytaj również:  Film (a)muzealny. Recenzujemy nagrodzone Złotymi Lwami "Wszystkie nasze strachy"

Alain Badiou w swoim tekście “Taniec jako metafora myślenia” pisał: “Taniec jest […] nowym początkiem, ponieważ krok taneczny powinien być taki, jakby wymyślał swój własny początek. Grą, oczywiście, ponieważ taniec uwalnia ciało od wszelkiej mimiki społecznej, od wszelkiej powagi, od wszelkich konwenansów.”. Tym właśnie staje się twist Arisa – kończy być mimem “właściwych zachowań” – co sugeruje mu proces wypełniania konkretnych punktów powrotu do “normalności” – a staje się na nowo sobą. Na skutek tańca, Aris może wymyślić swój właściwy, osobisty nowy początek.

Niepamięć
Kadr z filmu “Niepamięć” / mat. prasowe

“Niepamięć” należy wpisać w powstały w ostatniej dekadzie nurt neurotycznych filmów od greckich twórców. Ich bohaterowie są skrajnie zamknięci w sobie, mierzą się z rzeczywistością, atakując ją swym milczeniem, nie potrafią znaleźć z otoczeniem nici porozumienia. Nieprzypadkowo reżyser w naszym wywiadzie wskazał jako swoją inspirację kino Charliego Kaufmana – rzeczywiście jego debiut, podobnie jak “Litość”, czy amerykańskie filmy Lanthimosa pokroju “Lobstera”, stają się translacją kaufmanowskiego stylu na język europejski. Specjalnie podkreślam “europejski”, a nie “grecki” – to co wyróżnia ten nowy, całkowicie odrębny od wcześniejszej greckiej twórczości nurt, to uniwersalizm historii. Film Nikou spokojnie można byłoby osadzić w polskich, francuskich, czy czeskich warunkach, zmieniając de facto niewiele szczegółów – nie opiera się on bowiem na społeczno-ekonomicznych kontekstach, a emocjach tożsamych dla każdego widza.

Emocje stały się tym bardziej tożsame w perspektywie ostatniego roku, roku kiedy większość z nas doświadczyła żałoby, lęku, samotności. Trzy uczucia, które wypełniały moje życie w ogromnej części czasu pandemii, znajdują odzwierciedlenie w obrazie Nikou. I choć “Niepamięć” powstała przed pandemią koronawirusa, przez ten rok gdy czekała na premierę, zaczęła jeszcze bardziej rezonować z odbiorcami. Stała się czymś więcej niż tylko alegorią społeczeństwa – stała się pierwszą emocjonalną refleksją tego czego doświadczamy.

Przeczytaj również:  Chochoł polskiej kinematografii. Recenzujemy nowe „Wesele” Wojciecha Smarzowskiego

Aris, patrzący na świat przez obiektyw kamery, pięknie sfotografowany kamerą Bartosza Świniarskiego (autora zdjęć chociażby do “60 kilo niczego” Piotra Domalewskiego), pod koniec wraca do siebie, do mieszkania w którym widzimy go na samym początku. Choć wydaje się, że forma chłodnego pryzmatu, którym greccy reżyserzy patrzą na współczesny świat, znajduje się powoli na wyczerpaniu, to “Niepamięć” może być piękną formą zwieńczenia tego rozdziału w historii światowego kina. Wyrwania się z marazmu i rozpoczęcia od nowa. Zwłaszcza, że jak pokazuje Christos Nikou, jest komu pisać nowe historie w greckiej kinematografii.

Ocena

8 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

"Litość", "Może pora z tym skończyć", "Lobster"

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.