Wywiady

Jak patrzymy na bliskość? Rozmowa z Angelo Tijssensem o filmie “Blisko”

Maciej Kędziora
"Blisko", mat. prasowe (Nowe Horyzonty)

W kinach można oglądać “Blisko”, nagrodzony w Cannes i nominowany do Oscara film Lukasa Dhonta. Dzięki Stowarzyszeniu Nowe Horyzonty mogliśmy porozmawiać z jego współscenarzystą, Angelo Tijssensem.

Maciej Kędziora: Na początku muszę Ci podziękować – “Blisko” stało się dla mnie bardzo ważnym filmem, dotknęło mnie osobiście. Jak wyglądał proces przygotowań do powstania narracji, zwłaszcza w kontekście opowiadania o emocjach młodych bohaterów? Czy z Lukasem Dhontem bazowaliście wyłącznie na własnych obserwacjach, czy był to bardziej pogłębiony proces? 

Angelo Tijssens: Proces składał się z dwóch ważnych części. Na początku zadawaliśmy sobie wiele pytań. Jako że byliśmy w wieku naszych bohaterów, mogliśmy korzystać z naszych doświadczeń, z tego co wtedy czuliśmy. Rozmawialiśmy też z rodzicami czy dziećmi o ich doświadczeniach.  Drugą częścią naszej pracy było przygotowanie naukowe. Istnieje znakomita książka Niobe Way (Deep Secrets: Boys’ Friendships and the Crisis of Connection – przyp. MK), amerykańskiej badaczki, która rozmawiała za 150 chłopcami w wieku 12-13 lat o ich przyjaźniach. Zauważyła, że opowiadają o nich jak opowiadaliby o miłości, używając bardzo szerokiego zasobu słownictwa by określić tę relację. Po pewnym czasie, gdy mieli 15-16 lat, rozmawiała z nimi ponownie. Zauważyła, że ich język, którym opisują relacje bardzo się zmienił. Znacznie mniej było w nim bliskości, intymności. Połączenie tych dwóch procesów – naszych obserwacji i badań, stało się punktem wyjścia dla Blisko

“Blisko” jest dla mnie opowieścią o wpływie szkoły na nas jako osoby. O tym jak często różnorodność bywa w niej zatracana, o funkcjonujących w niej schematach konieczności dopasowywania się do oczekiwań. Czy pisząc scenariusz chcieliście także zawrzeć w nim własne przemyślenia na temat roli szkoły w życiu? 

Oczywiście, kiedy masz 13 lat szkoła jest dla ciebie mikrokosmosem. Tam spędzasz większość swojego czasu. Ale nie chcę winić tylko szkoły, która jest tylko częścią społeczeństwa, częścią tego jak patrzymy na przyjaźń, jak patrzymy na bliskość, jak patrzymy na chłopców. Jak definiujemy to kim są mężczyźni. Tego zjawiska nie wymyśliły szkoły i szkoły nie będą w stanie zmienić tego samodzielnie. Proces będzie musiał być znacznie większy. W tym sensie Blisko jest filmem politycznym. W jego rdzeniu leży myśl, że zmuszamy chłopców, mężczyzn do konkretnych typów zachowania, przez co w ich relacjach nie może być bliskości. Bliskości spotykającej się z wyzwiskami. Zdarza się to w autobusach, w rodzinach, nie tylko w szkole – wszystko bierze się z tego, jak patrzymy na to jako społeczeństwo.

Przeczytaj również:  Trochę zbyt piano – „Pianoforte” [RECENZJA]

Myślisz, że jest to też skutek konserwatywnego spojrzenia…

To coś więcej niż konserwatyzm a progresywność. Dlatego nie opowiadamy o konserwatywnych rodzicach. Nawet gdy ludzie są wspierający, wciąż są tylko małymi wysepkami w czymś znacznie większym. Powodem dla, którego chcieliśmy opowiedzieć o bliskości dwóch chłopaków, był wizerunek proponowany przez popkulturę, filmy czy teledyski. Gdy widzimy dwóch mężczyzn blisko siebie to albo walczą ze sobą, albo pojawia się kontekst seksualny. Dorastałem bez możliwości zobaczenia na ekranie bliskości dwóch chłopców będących przyjaciółmi. A jeśli nie dostrzeżesz tego, wydaje ci się, że nie możesz taki być. Stajesz się historiami, które opowiadasz albo które ci opowiedziano. 

“Blisko”, mat. prasowe dystrybucja Nowe Horyzonty

Myślę, że o tym braku bliskości, możliwości także porozmawiania o własnych emocjach opowiada inny film nominowany w tym roku do Oscara, “Duchy Inisherin” Martina McDonagh. 

Dobrze jest czuć, że nie jesteś jedynym, który próbuje podjąć ten temat, który próbuje znaleźć sposób, przestrzeń by porozmawiać o czymś, o czym nie mówiliśmy przez bardzo długi czas. 

 Imponującą częścią “Blisko” i Waszego scenariusze jest sposób napisania dwóch głównych ról. Udało wam się uniknąć nadmiernego poetyzowania postaci Léo i Rémiego, co nie jest częste w przypadku ról dziecięcych w kinie artystycznym. Jak pracowaliście nad ich dialogami? 

Większość kwestii wymyślili oni sami. Lukas traktuje swoją obsadę jako współautorów scenariusza. To oni wiedzą najlepiej w jaki sposób mówią, jakich słów trzynastolatkowie, a my wiemy co chcemy by wydarzyło się w konkretnej scenie, jaka ma być struktura filmu. Ufamy im, chcemy by współtworzyli ten ostatni etap pisania. To bardzo ważny proces. 

 Byłeś zaskoczony jakimś pomysłem, zmianą, którą zaproponowali? 

Przeczytaj również:  „Dobrzy nieznajomi” – Banał goni banał [RECENZJA]

 Do sceny, gdy obaj leżą w łóżku, napisałem, muszę przyznać przepiękną, opowieść o wpadaniu do czarnej dziury, którą opowiada Léo. Eden, w trakcie prób, stwierdził, że “Nigdy by tego nie powiedział”. Wymyślił więc własną historię, która była zdecydowanie lepsza niż cokolwiek na co sam bym wpadł.  Taka jest moja rola. Dostarczać im środków by opowiadali własną historię, a nie kazać im po prostu wykonywać coś co napisaliśmy. 

Dziewczyna i Blisko, dwa filmy które współtworzyłeś z Lukasem, opowiadają o akceptacji, dotykają bardzo ważnych tematów. Czy planujesz w przypadku kolejnych projektów rozwijać tematykę cielesności, bliskości? 

 Wraz z Lukasem sądzimy, że odpowiedź na pytanie: “W jaki sposób pokazujesz siebie?” jest tą najbardziej intymną. Od wieków już opowieści mówią o tym w jaki sposób pokazujesz siebie światu, jak chcesz by inni na ciebie patrzyli. O tym czy jesteś żądny władzy, czy chcesz się zmienić by móc być z kimś na kim ci zależy. Wydaje mi się, że opisuje to 85 procent narracji literackich. Obaj patrzymy na kino jako, dosłownie, sztukę ruchomych ciał. 

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.