Advertisement
Recenzje

“Jestem taka piękna!” – Recenzja

Maciej Kędziora
Kadr z filmu "Jestem Taka Piękna"

Jest parę rzeczy, które lubię w byciu recenzentem. Pierwszy plus – mogę chodzić na pokazy prasowe, mieć szanse zobaczyć i ocenić jakąś produkcję wcześniej, by Tobie, mój czytelniku, oszczędzić bólu, albo wręcz przeciwnie, zachęcić do obejrzenia filmu, po który mógłbyś nie sięgnąć. Drugą zaletą jest możliwość krytyki filmów słabych – takich jak chociażby Strażnicy Cnoty – szczególnie nędznych i nieudanych komedii, cofających nasze społeczeństwo o paręnaście lat w rozwoju. I po obejrzeniu trailera do Jestem taka piękna! już zacierałem ręce, przygotowując wszystkie najbardziej wyszukane i tak samo cięte porównania co do poziomu filmu Abby Kohn i Marca Silversteina. Problem w tym, że mocno się rozczarowałem, bo nowa komedia z Amy Schumer ma w sobie coś zaskakująco przyjemnego.

Kadr z filmu “Jestem Taka Piękna”

Jestem taka piękna! to opowieść o Renee Barett (Amy Schumer), pracującej w piwnicy na obrzeżach Chinatown kobiecie, która całkowicie nie wierzy w swoją wartość. Zrzuca wszystko na swój wygląd, uważa, że nie ma szans u żadnego faceta, czuje się wiecznie pomijana, zapominana, a jedyne, co koi jej ból, to wieczorne piwo z przyjaciółkami. Wszystko jednak zmienia się, gdy pewnego dnia spada podczas szalonych ćwiczeń z roweru treningowego i uderza się w głowę. Kiedy odzyskuje przytomność, zaczyna uważać się za najpiękniejszą kobietę na świecie.

Sam punkt wyjścia pokazuje nam, że produkcja Kohn nie jest typową, współczesną komedią, a bardziej bajką dla dorosłych. Bodajże Ignacy Krasicki powtarzał, że bajki są odbiciem rzeczywistości, a morał jest od tego, by tę rzeczywistość zmienić. W przypadku naszego filmu, chcemy zmienić percepcję ludzi na piękność. Czym jest piękność w obecnych czasach? Sięgnijmy na szybko po badania Davida Peretta i Iana Pentona-Voaka z uniwersytetu w St. Andrews. “Ideał kobiety dla mężczyzny: Duże oczy, delikatna broda i zmysłowe usta są dla mężczyzn symbolami kobiecego piękna. W wyborze partnerki mężczyźni kierują się także cechami związanymi z płodnością. Podobno takie atrybuty kobiecości jak duży biust są dla mężczyzny obietnicą silnego, dobrze odżywionego potomstwa.”. Ową piękność symbolizuje w tej produkcji Emily Ratajkowski, którą spokojnie można nazwać Afrodytą naszych czasów. Problem w tym, że również Emily (grająca tak naprawdę tutaj siebie) mierzy się z problemami podobnymi do naszej głównej bohaterki – mężczyźni ją rzucają, ona sama ma zaniżoną samoocenę i jest w wiecznej pogoni za ideałem.

Przeczytaj również:  "Titane", czyli rodzina jest najważniejsza. Recenzja zwycięzcy Złotej Palmy
Kadr z filmu “Jestem Taka Piękna”

Zaskakująco niewymuszenie ciepły i satysfakcjonujący jest finał całej historii, gdzie każdy z naszych bohaterów uświadamia sobie, że jednak jest coś wart. Od Renee, będącej na końcu wzorem pewności siebie (końcowego monolog spokojnie miałby 100 milionów wyświetleń na Ted Talks), przez jej partnera Ethana, który uświadamia sobie, że nie musi być chodzącym testosteronem, by dawać satysfakcję swojej partnerce, aż wreszcie do Avery LeClaire, szefowej Barett, odkrywającej, że wszystko nie musi opierać się na pozorach (zobaczycie – zrozumiecie!).

Z Amy Schumer nigdy specjalnie się nie lubiliśmy. Ba, przez większość czasu uważałem ją za najbardziej zacofaną stand-uperkę, która ciągnie za sobą w dół całą kobiecą scenę komediową, na czele z wybitną Tiną Fey czy Samanthą Bee. W tym przypadku jednak udało jej się perfekcyjnie oddać swoją postać, choć było to o tyle proste, że wiele problemów Renee, szczególnie z samooceną, były lwią częścią okresu dojrzewania u Schumer. Bardzo dobrze jako comic relief sprawuje się tutaj Michelle Williams, wcielająca się w rolę LeClaire z piskliwością głosu, przywodzącą na myśl wykon Edyty Górniak podczas Mundialu w 2002 r. Zaskakująco dobrze na ekranie prezentuje się również Ratajkowski, choć chyba możemy to tłumaczyć typologią postaci, będącą tak naprawdę filmową wersją słynnej modelki. Nie gorzej wypada męska strona, a w szczególności Rory Scovel w roli pogubionego życiowo i wiecznie niepewnego Ethana.

Główną wadą Jestem taka piękna jest bez wątpliwości schematyczność i typowy podział na trzy akty, dzięki któremu możemy już na początku przewidzieć zakończenie i opowiedzieć historię do końca, bo choć są tutaj minimalne odejścia od typowej rom-komowej rutyny, to nadal jest to kolejna cześć uniwersum, które Mike Featherstone w “Antropologii w świecie konsumpcyjnym” nazwał jednym wielkim “wehikułem przyjemności”. Dodatkowo – jak na komercyjny gatunek przystało – mamy tutaj masę product placementu, a muzyka sprowadza się do playlisty Radia Zet, na czele z Meghan Trainor i jej “Me Too“, co tylko podkreśla prostotę całego filmu.

Przeczytaj również:  Dawaj dalej, trwaj dalej. Recenzujemy "C'mon C'mon"
Kadr z filmu “Jestem Taka Piękna”

Dużym problemem jest sama strona komediowa, bo o ile jestem całkowicie za morałem historii, to humor prezentowany na ekranie momentami sprowadzał się do niechlubnych czasów tanich sitcomów, w trakcie których typowy George przed ekranem zachwycał się miss mokrego podkoszulka, a punchlinem żartów były piersi i mokre ciała kobiece. Ale spokojnie takich żartów jest tutaj tak najmniej, a dystrybutorzy wszystko co najgorsze zamieścili już w zwiastunie.

Zobacz również: “Iniemamocni 2” – Recenzja

Abstrahując jednak od wad czy też przymykając oko na ocenę widniejącą pod tym tekstem, zachęcam was, żebyście na to poszli, a właściwie poszły. Muszę zaznaczyć, że nie będzie to seans wybitny. Prawdopodobnie zapomnicie o nim następnego dnia. Ale jest cień szansy, że gdy będziecie przeglądać się w lustrze, nie pomyślicie o swojej wadze, problemach, niedoskonałościach, bliznach, a przez myśl przejdzie wam jedno, pozornie zwykłe, a jak ważne dla was samych zdanie – Jestem taka piękna!. Ja mogę ci powiedzieć, że jesteś, tylko musisz gdzieś głęboko w sercu w to uwierzyć. Więc przymknij oko na moje uwagi, na naiwność i spróbuj uwierzyć. Renee uwierzyła i jej bajka nadal trwa. A kiedy uzyskasz pewność siebie, twoja bajka może się zacząć i stać się opowieścią na miarę Never ending story.


Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.