FilmyRecenzjeStreaming

“Possessor” – czyli Cronenberg w alternatywnej rzeczywistości [RECENZJA]

Maciej Kędziora
Possessor
fot. Materiały prasowe / M2 Films

Brandon Cronenberg w swoim fabularnym debiucie opowiadał o możliwości zarażenia się wirusem pobranym od gwiazdy. O chęci, by nawet w najbardziej radykalny sposób, móc zbliżyć się do percepcji świata kogoś innego. “Possessor”, jego drugi film, jest rewersem tej sytuacji – opowiada o chęci pozostania sobą, w chwili gdy nasze ciało i świadomość przejmuje ktoś zupełnie inny.

“Possessor” śledzi losy Tasyi Vos, zabójczyni na zlecenie, która przejmuje na parę dni kontrolę nad ciałami niczego nieświadomych osobników, by zabić i później wrócić do swojej świadomości. Vos w swojej roli nie może poddawać się emocjom, a pełne skupienie na zadaniu jest konieczne by utrzymać swoją istotę w obcej osobie. Jej osobiste wspomnienie, przebiegająca myśl, może skutkować zbuntowanym, a ją samą doprowadzić do wewnętrznego wstrząsu, a nawet śmierci. Stąd konieczność odcięcia się od świata zewnętrznego – konieczność, z którą Vos nie chce się pogodzić, utrzymując kontakt ze swoim synem. 

Cronenberg bazuje swój thriller na typowej konwencji. Pokazuje pierwsze, dość sprawne, choć i tak problematyczne, morderstwo – Vos, by wrócić do swojego ciała musi popełnić samobójstwo bądź uśmiercić nosiciela/nosicielkę, przy czym już w pierwszym przypadku nie może tego zrobić – a potem sceny z życia prywatnego głównej bohaterki i finalne zlecenie, stające się osią fabularną reszty opowieści. Tasya musi zabić Johna Parse’a, potentata medialnego, właściciela jednej z największych firm, a w celu dostania się do jego środowiska, przejmuje kontrolę nad jego przyszłym zięciem Colinem Tatem.

“Possessor” wykorzystuje podstawową linię narracyjną, przynależną filmom o seryjnych zabójcach, jedynie jako portal do opowiadania o rzeczach naprawdę interesujących reżysera. Brandon, podobnie jak jego David Cronenberg, tworzy opowieść transhumanistyczną – poszukując odpowiedzi na pytanie, w jakim momencie cybernetyzacji naszego życia zaczynamy tracić kontrolę nad naszym ciałem i świadomością. Tu, podobnie jak w filmografii jego ojca (od której Cronenberg się odżegnuje, ale nie sposób nie spostrzec podobnych kluczy interpretacyjnych), można zauważyć wpływ myśli Jeana Baudrillarda na jego scenariusz, w szczególności “Symulakr i symulacji”. Francuski filozof pisał w nich o kresie świata znaczeniowego wobec rozwoju nowych technologii. O zaniku istoty naszego żywota w kontekście mierzenia się z symulacją realizmu – utrzymywanych pozorach, w które wszyscy wierzymy. Cronenberg na ten kryzys patrzy z perspektywy Colina – który żyje, mimo że jego los, przejęty przez Vos, nie ma już pozornie znaczenia. 

“Possessorowi” duchowo najbliżej nie tylko do oczywistego “Videodrome”, ale przede wszystkim do innego filmu Cronenberga seniora, czyli do “eXistenZ”, który w centrum narracji stawiał pytanie: kiedy bohaterowie mówią jako oni, a kiedy językiem swoich growych (całość eXistenZ opowiada o grze VR) alter ego? Tu również będziemy zadawać sobie pytania – kiedy Colin Tate mówi swoim głosem, a kiedy przemawia przez niego Tasya Vos? Zresztą powiązanie między dwoma filmami jest również aktorskie – w “eXistenZ” Jennifer Jason Leigh wcielała się w rolę Allegry, mistrzyni growej ceremonii, w “Possessorze” jest natomiast przełożoną Vos – to ona zleca jej kolejne zabójstwa, wdraża w kolejny świat narracji. 

Possessor
fot. Materiały prasowe / M2 Films

Brandon Cronenberg “existenzowe” starcie świadomości wynosi jednak na kolejny poziom. Tu, to starcie będzie widoczne, objawiając się poprzez fizyczne bójki między inkorporującą ciało Tasyą Vos, a prawdziwym właścicielem tego ciała Colinem. Ich ucieleśnione świadomości będą toczyć między sobą boje, a finalny zwycięzca, determinować będzie dalsze powodzenie morderczego projektu, w którym uczestniczy protagonistka.

Dualizm Colina, jak i rozterki Vos nie byłyby wiarygodne – co w kontekście science-fiction jest kluczowe – gdyby nie znakomite role aktorskie. Bez przekonania aktorów o istocie świata przedstawionego, całość narracji nie ma racji bytu. Zarówno Christopher Abbott jak i Andrea Riseborough pozwalają nam wejść do świata Toronto, roku 2008 (w alternatywnej linii czasowej), wrzucając nas w sam środek akcji. Ich świadomościowe starcie jest przejmujące i emocjonalnie wygrane.

“Possessor” często bywa przyrównywany do “Black Mirror” ale to porównanie może być krzywdzące dla dzieła Cronenberga. Serial, niegdyś Channel 4, a teraz Netflixa, skupia się głównie na zamyśle futurystycznym, zwykle wokół niego napędzając narrację całości. W “Possessorze” innowacje techniczne schodzą na drugi plan – rzecz jasna możliwość przejęcia cudzego ciała narracyjną oś, ale nie za sprawą “wirtualnej” strony wizualnej. Futuryzm w “Possessorze” tkwi w tym co poza kadrem, ale to, co niezwykłe i frapujące – w przeciwieństwie do “Black Mirror” – znajduje się w jego  centrum.

Possessor
fot. Materiały prasowe / M2 Films

Strona wizualna nie potrzebuje zresztą udoskonaleń technologicznych. Jest absolutnie perfekcyjna, idealnie wykadrowana, znakomicie opowiadająca historię (niczym rewers do filmografii swojego ojca – która operowała wizualną niedoskonałością, a braki budżetowe przemieniała w swoją wartość). Właśnie w niej zresztą tkwi strach całej produkcji – perfekcyjna ostrość w pewnym momencie staje się aż przerażająca, zbyt idealna. Być może i tu Cronenberg chciał pokazać, że w perfekcyjnym świecie nie wszystko jest tak idealne jak może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Brandon Cronenberg podkreślał w wywiadach, że pomysł na “Possessora” przyszedł mu do głowy w chwili gdy ruszył w promocyjną trasę ze swoim debiutem i zauważył, że nieświadomie udaje kogoś innego, że jest własnym impostorem. Pozostaje mi mieć nadzieję, że tworząc jego drugie pełnometrażowe dzieło, nie musiał nikogo udawać. Bo niewątpliwie, w kontekście thrillerów sci-fi, stworzył jeden z najciekawszych filmów nie tylko ostatniego roku, ale i ostatnich paru lat. I jeśli tak ma przedstawiać się jego filmografia, to nie mogę doczekać się kolejnego projektu.

Ocena

8 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.