Advertisement
Recenzje

“Odnajdę Cię” – kolejny nudny polski thriller – Recenzja

Maciej Kędziora

O polskim kinie gatunkowym można powiedzieć niewiele dobrego. Od paru lat każda próba wykreowania wciągającej intrygi, nabudowania napięcia i zaangażowania widza spala na panewce – czy to przez słabą grę aktorską, czy też jeszcze gorszy i pełen dziur lub błędów logicznych scenariusz. Niestety nowa produkcja Beaty Dzianowicz nic w tej sprawie nie zmieni – tytuł Odnajdę Cię jest jedynie groźbą skierowaną w stronę widza, bo owe dzieło będzie nas prześladować przez dłuższy okres. Ta recenzja to moja próba uwolnienia się od rzuconej na mnie klątwy polskiego thrillera.

Kadr z filmu “Odnajdę Cię”

Fabułę całego filmu postaram się zamknąć w dwóch zdaniach, więcej nie trzeba. Lenka, córka doświadczonej policjantki Justy (Ewa Kaim) zostaje uprowadzona przez morderczego “Bacię”, weterana wojny w Afganistanie, próbującego zlikwidować wszystkich swoich wojskowych kompanów. By ją uratować nasza bohaterka musi złamać prawo i pomóc przestępcy w dorwaniu świadka koronnego – Grzegorza Szutry (Piotr Stramowski). Tylko ten wątek będzie miał ręce i nogi, bo większość zaczętych relacji – czy to romans między “Daro” (Michał Żurwaski), przełożonym protagonistki i nią samą – czy wątek opieki nad dzieckiem, nie będzie wspomniany dłużej niż przez dwie ekranowe minuty.

Zobacz również: “Holiday” – recenzja

Scenariusz jest bardzo naiwny – wierzy, że widz będzie zaangażowany w opowieść poprowadzoną całkowicie po macoszemu. Każdy zwrot akcji całkowicie nas nie obchodzi bo jesteśmy nijak związani z postaciami. Nie wiemy o nich prawie nic, większość niczym w piosence Bajmu “pojawia się i znika”, a ich zachowania – szczególnie naszej Justy – są momentami całkowicie pozbawione logiki. Jako przykład podam 30 sekundową sekwencję, w której to Ewa Kaim idzie przez miasto i by podkreślić frustrację swojej bohaterki uderza pięścią o każdy napotkany słup. Ów czas ekranowy można było wykorzystać chociażby na dialog pokazujący inną stronę bohaterów, bo większość z nich jest jednowymiarowa i zupełnie jak cała produkcja – nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Kadr z filmu “Odnajdę Cię”

Na ekranie najlepiej wypada Piotr Stramowski, który wykorzystuje wszystkie swoje aktorskie walory. Tworzy bardzo charyzmatyczną postać i może nawet by nam na nim zależało, gdybyśmy Grzegorza – postać kluczową dla całej fabuły – widzieli przez więcej niż cztery ekranowe minuty. Duży plus również dla Michała Żurawskiego, który stara się jak może, by dodać swojemu bohaterowi jakiejś głębi, przez co często łapałem się na tym, że czekałem by “Daro” pojawił się znowu na ekranie. Po raz kolejny moją uwagę przykuł Mirosław Haniszewski, który mimo że tym razem wystąpił w roli bardziej komediowej niż w “Jestem Mordercą”, to wniósł do filmu powiew świeżości.

Zobacz również: “Pierwsza noc oczyszczenia” – Recenzja

Niestety, mimo bycia oddanym fanem jej talentu, całkowicie nie podobała mi się gra Ewy Kaim. Za dużo było w niej frustracji, operowania tymi samymi chwytami przez cały czas trwania, a za mało dramaturgii – nawet jak na kino sensacyjne. Bardzo dobrze, że w rodzimych produkcjach role główne bazują na silnych i odważnych kobietach, problem w tym, że nijak nie można się z tą postacią zidentyfikować. Tak samo Dariusz Chojnacki nie poradził sobie ze stworzeniem wiarygodnego czarnego charakteru, szczególnie, że jego postać z założenia miała powody by działać tak a nie inaczej, a tego w jego kreacji nie zauważyłem.

Zobacz również: „Krzysiu, gdzie jesteś?” – Recenzja

Oczywiście bez wątpienia Odnajdę Cię byłoby lepszym filmem, gdyby trwało co najmniej dwie i pól zamiast niecałych półtorej godziny. Nie wiem czy wynika to z tego, że Beata Dzianowicz miała na nakręcenie go mniej czasu niż Justa na uratowanie swej córki, czy też z nieporadności wynikającej z fabularnego debiutu, ale jak na kino sensacyjne brakuje tu emocji i ciekawej historii.

Strona techniczna przypomina typową telewizyjną produkcję, a końcowy więzienny kadr, zamiast podkreślać dramaturgię sceny był dla mnie po prostu groteskowy. Muszę jednak przyznać, że największym plusem była dla mnie dość przyjemna muzyka skomponowana przez Mateusza Goliego.

Kadr z flmu “Odnajdę Cię”

Dysproporcja między kinem sensacyjnym a dramatami w naszej kinematografii jest przerażająca. W momencie kiedy wydawało się, że Jestem Mordercą to kamień milowy, otrzymujemy okropne Czuwaj i minimalnie lepsze Odnajdę Cię. A szkoda, bo patrząc na rodzime kryminały od Miłoszewskiego do Bondy, w naszym kraju drzemie potencjał na opowiedzenie przesiąkniętej szaroburym klimatem historii. Niestety jedyne czym jest przesiąknięte “Odnajdę cię” to smog śląskich kominów kopalnianych.


Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.