Advertisement
FestiwaleFilmyNowe HoryzontyNowe Horyzonty 2022Recenzje

„IO” – Pechowy los | Recenzja | Nowe Horyzonty 2022

Maciej Kędziora
fot. "Io" / Aneta i Filip Gębscy, mat. prasowe Nowe Horyzonty

Czy będąc człowiekiem da się nakręcić film pozbawiony ludzkiej perspektywy? Takie zadanie stawia przed sobą Jerzy Skolimowski, patrząc na Europę – i zatruwających jej obraz ludzi – z oślego punktu widzenia. Osła wyrzuconego poza nawias, maltretowanego, wykorzystywanego. Osiołka o pięknym imieniu IO.

Wszystko zaczyna się od miłości. Miłości, jaką IO otrzymuje od swojej opiekunki, w którą wciela się Sandra Drzymalska. W czerwieni okalającej ekran występują w duecie ku uciesze widowni, będąc jednym z punktów programu lokalnego cyrku. Nie jest to jednak apologia tej przestrzeni, bo choć bohaterka Drzymalskiej to prawdopodobnie jedyna dobra osoba w świecie IO, cyrk, jak i każdy sposób eksploatacji zwierząt jest tu piętnowany. Od samego początku do samego końca. IO znajduje się bowiem w świecie opresji, którą ludzie zgotowali naturze i zwierzętom.

Sam pomysł na film ma znany rodowód. Jerzy Skolimowski często przywołuje, że jedynym filmem, który potrafił go wzruszyć w kinie było Na los szczęścia Baltazarze, dzieło Roberta Bressona, który ukazywał tytułowego bohatera – również osła – w atmosferze doświadczanego na co dzień chłodu i cierpienia. Z tego wzruszenia, którego obiektem było zwierzę a nie człowiek, wyrosło IO, gdzie bardzo doświadczony reżyser mógł powrócić do dzieła formacyjnego. I choć oczywiście sam Bresson pozostanie tu jedynie inspiracją – trudno wszakże mówić o remake’u czy adaptacji francuskiego klasyka – to w tym ruchu Skolimowskiego uwidacznia się coś jeszcze.

Ostatnie jego filmy były często mniej lub jeszcze mniej udane. Po powrocie do kręcenia (porzucił kamerę po klęsce artystycznej i finansowej Ferdydurke, wracając dopiero z Czterema nocami z Anną w roku 2008) w jego działach zapędy uwspółcześniania dzieł często graniczyły z groteską, jak choćby w 11 minutach, w których rozdygotana narracja częściej bawiła niż wciągała. IO jest natomiast powrotem do jądra kina, prostego, wybitnie nieskomplikowanego, w którym zamiast poszukiwania języka postmodernizmu, poszukuje najczystszego języka, jakim może porozumiewać się kino – języka emocji.

Przeczytaj również:  „W trójkącie” – Farsostatkiem w piękny rejs | Recenzja | Nowe Horyzonty 2022

Zsyłając plagi na IO, raz za razem pokazuje, że zwierzęta (mimo walki ruchów ekologicznych i prozwierzęcych) są w systemie kapitalistycznym traktowane wyłącznie jako przedmioty, manipulowane w celach tak politycznych, jak i finansowych. Niezależnie bowiem czy IO wyzwolony zostaje z jarzma cyrku, w oczach jego opiekunów wciąż będzie traktowany jako bezuczuciowa maszyna, nic nie warty zaprząg albo produkt mięsny wysłany na rzeź. Zresztą nie lepiej głównego bohatera traktuje natura, od której odzwyczajony przez ludzi osiołek czuje się zagrożony. Sygnalizuje to świdrujący dron w splamionym krwistą barwą ekranie. Pozbawiony swej natury oraz wolności zwierzak jest życiowym pariasem, zanimalizowanym Hiobem, wystawianym na próby.

Na próby wystawiają go ludzie, w wizji Skolimowskiego dzielący się na złych i gorszych. Oczywiście część scen ludzkich (których jest tu naprawdę mało) przypomina groteskę i najgorszej próby komedię – zwłaszcza w przypadku wątku pseudokibicowskiego, który spokojnie mógłby zostać jeszcze bardziej ograniczony do  minimum. Wydaje mi się jednak, że reżyser nie przekłada złego traktowania głównego bohatera tylko na jedną grupę społeczną. Znęcają się nad nim prawie wszyscy, w tym dostojna arystokracja, uosabiana przez wyalienowaną postać graną przez Isabelle Huppert. Być może w innym kontekście ten zabieg byłby głównym ogniwem krytyki skierowanej wobec filmu. Reżyserowi udaje się jednak, dzięki wielkiej empatii i czułości, z jaką patrzy na IO, pozwolić wejść w skórę głównego bohatera. Zresztą o empatii wobec zwierząt świadczą napisy końcowe – to tam pojawia się informacja, że żadne zwierzę nie ucierpiało w trakcie kręcenia, a cały film został stworzony właśnie dla nich. Brawurowo zresztą zagrany przez sześciu aktorów zwierzęcych, którzy wcielili się w tytułowego bohatera.

Przeczytaj również:  „Wzgórze ryczących lwic” | Recenzja | Nowe Horyzonty 2022

Zwolennicy awangardzisty, jakim Skolimowski w polskim kinie był na początku swojej reżyserskiej kariery, dając twarz rodzimej nowej fali (w postaci Andrzeja Leszczyca), nie powinni się jednak martwić. Powrót reżysera do korzeni kina i własnej miłości do medium nie pozbawia go zapędów radykalizowania formy. Poza kamerą z drona czy wibrującymi zbliżeniami w oczy płaczącego IO powraca najlepszy współpracownik przy 11 minutach, Paweł Mykietyn, ponownie tworząc arcydzielną ścieżkę dźwiękową. Roztrzęsione smyczki podkreślające rozdygotanie emocjonalne w trakcie oglądania kolejnych traum osiołka to tylko jedna z wielu, często determinujących odbiór dzieła (pozbawienie dialogów pozwala Mykietynowi na stworzenie języka głównego bohatera za pośrednictwem jego kompozycji) partytur.

Oczywiście Skolimowski nie jest pierwszym tworzącym w nurcie animal studies. Kamera jako źródło ludzkiej opresji ujawniała się w Krowie Andrei Arnold oraz poniekąd w Gundzie. Perspektywa ta przesiąkała także fabuły, zwłaszcza Okję Bonga Joona – Ho; jednak twórca Parasite na pierwszym planie zdawał się stawiać ludzkich bohaterów, próbując uczynić ich intrygującymi. W IO ludzie są wybitnie nieciekawi – przez co nasze myśli pozostają cały czas, w każdym momencie przy osiołku, tak jak wydaje się chciał właśnie autor.

IO jest także przepełnione żalem do świata, który rozczarowywał reżysera, w każdym filmie po jego powrocie. Tym razem jednak jego zawód jest najbardziej zrozumiały, a na pewno ze wszystkich roszczeń reżysera wyrażanych w ostatnich dziełach, mi najbliższy. Na festiwalu Nowe Horyzonty, Skolimowski zapowiadał film przez telefon słowami, że jest “podobno niezły”. Z całą pewnością mogę do tego dodać – poruszający i przepiękny.

Filmawka jest partnerem 22. edycji Festiwalu Nowe Horyzonty

Ocena

9 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.