FelietonyPublicystyka

Kędziora: Sztuka kochania, czyli drugi sezon “Sex Education”

Maciej Kędziora
fot. materiały promocyjne serialu "Sex Eduxation", Netflix

I

Każda terapia behawioralno-emocjonalna rozpoczyna się od próby zrozumienia i akceptacji samego siebie. Ten żmudny i często wycieńczający proces, złożony z wielu sesji, pozwala również zaobserwować pewne mechaniki psychiki i nauczyć się funkcjonować w społeczeństwie jako wartościowa i pewna siebie osoba. Świadoma własnych wad, ale również wachlarza zalet. W końcu, jak powie wam każdy psychoterapeuta, nie można darzyć uczuciem kogoś innego, jeśli nie kochacie samego siebie. 

To jednak dopiero połowa dochodzenia do siebie – druga paradoksalnie jest jeszcze cięższa. Polega na nauce życia z innymi i obdarzania innych swoim uczuciem. 

Na początku tego drugiego etapu znajdują się wszyscy bohaterowie nowego sezonu Sex Education. Otis zaakceptował swoje ciało i odkrył uroki masturbacji, a wraz z Olą inicjacji seksualnych, Eric życia jako w pełni wyemancypowany gej, a Meave odczuła bolączki złamanego serca. Jednak wraz ze zrozumieniem samego siebie i swoich uczuć, ich problemy zaczynają się niebezpiecznie mnożyć, gdy okazuje się, że pokochanie siebie bywa łatwiejsze niż budowanie związku opartego na miłości, tak nagle wybuchającej jak i gasnącej. 

II

W Sex Education związki trwają krótko. Rodzą się i pękają na przełomie kilku odcinków. Ich efemeryczność dodaje im magii niepewności, zawahania. Nikt, w przeciwieństwie do innych produkcji spod znaku “teen drama”, nie zrzuca tego na młody wiek i hormony. Wszystko kończy się z powodu odkrycia nowych wiadomości o swoim ciele i potrzebach. Wszystko kończy się w momencie, gdy coś innego zaczyna. 

Każdy z bohaterów, choć nie lubi zmian, ciągle stoi w ich pętli. Meave mierzy się z wizją powrotu matki do domu, Otis ze swoim nowym ojczymem-teściem, Adam z realiami wojskowej szkoły. Eric, którego życie do tej pory obracało się wokół procesu własnej emancypacji, zaczyna zakochiwać się w dwóch osobach jednocześnie, nie potrafiąc zrozumieć targających nim uczuć. Nawet dotychczasowa ostoja spokoju w postaci Jakoba, wydaje się być nie do końca przygotowana do nowych, zmiennych realiów współżycia z Jean. 

fot. materiały promocyjne serialu “Sex Education” Netflix

Zmiany są również okupione wyrzeczeniami. Rezygnacją z wolnej przestrzeni w mieszkaniu, ograniczeniem czasu spędzonym z przyjaciółmi, porzuceniem czegoś z czym wiązało się przyszłość. Sex Education nie odpowie jednoznacznie, czy zmiany są czymś dobrym czy złym. Będzie jednak pokazywało, że są one czymś w naszej codzienności nieodłącznym. 

III

Drugi sezon również przejdzie wiele zmian względem pierwszego, podobnie jak jego bohaterowie. Odrzuci większość taniego humoru, pominie kilka nieudanych i męczących wątków. Stanie się znacznie poważniejszym i dojrzalszym głosem, który po wypracowaniu sobie marki przez rok, może wreszcie zająć się ważniejszymi tematami. 

Tytułowa edukacja seksualna wreszcie nabierze innego znaczenia. Nie będzie sprowadzona jedynie do płatnych spotkań z Otisem, przypominających dziwny remake Masters of sex, ale również do szkolnego manifestu jego matki, wzywającej na zebraniu do przeprowadzenia faktycznej edukacyjnej reformy tegoż przedmiotu. Sex Ed w szkole ma bowiem nie tylko informować o metodach antykoncepcji, ale również o tym, jak kochać drugą osobę w sposób bardzo naturalny, fizyczny. Jak zaspokajać potrzeby partnera, jak szanować swoje potrzeby, a także, że należy mówić “nie”, gdy czegoś nie chcemy. 

Twórcy zrezygnowali w tym celu z przerysowania bohaterki Gillian Anderson. Dr Milburn, która w pierwszym sezonie wydawała się nazbyt nachalna w podejmowania prób inicjacyjnych swojego syna, okazuje się być znakomitą terapeutką dla innych nastolatków. Dla tych zlęknionych swoimi fetyszami, czy dla tych obawiających się braku aktywności seksualnej i odmienności na tym tle. 

W jednej ze scen matka mówi do Otisa “dostaję codziennie najgorszą wersję Ciebie”. Wydaje się jednak, że czasem działa to w dwie strony. Otis jest opryskliwy, odpowiada półsłówkami, przesiaduje godzinami w swoim pokoju. Jean natomiast traktuje go jako jednego ze swoich pacjentów, 24 godziny na dobę, bez przerwy. 

Kiedy jednak są w otoczeniu innych potrafią zmienić swoje nastawienie. Dr Milburn staje się wyrozumiała, nienaciskająca. Wysłuchuje każdego problemu, nie neguje, nie lekceważy nawet najbardziej błahych spraw. 

fot. mateirały promocyjne serialu “Sex Education” Netflix

Otis przez większość sezonu przejawia obawy, że pobyt jego matki w szkole zaburzy mu i Meave biznes. Wydaje się jednak, że trudno o bardziej uzupełniające się wizje terapii, którym poddają się uczniowie. Ona będzie podchodziła do nich z akademickim ciepłem, przekazując lata doświadczenia i wiedzę badawczą. On natomiast, choć mniej niż w pierwszym sezonie, przesiewa wiedzę zdobytą w domu przez swoje seksualne wyobrażenia. 

Jednocześnie dopiero teraz twórcy udowadniają, że Sex Ed jest kluczowy dla rozwoju uczniów. Potrzebny dla nich jako zagubionych jednostek, nie potrafiących kochać innych, przez nasilający się wstyd związany z fetyszami, czy z brakiem wiedzy jak zaspokoić potrzeby partnerki i partnera. 

IV 

Przeczytaj również:  Netflix podbija streaming w USA. „Trzynaście powodów” na szczycie rankingu!

Proces kochania innych to również narastająca frustracja mijających szans, nieodpowiednich momentów i interwencji osób trzecich. 

Gdy Meave wreszcie zdecyduje się wyznać Otisowi co do niego czuje, w środku mnie buzowały wszystkie możliwe emocje. Przed oczami pojawiły się kadry z Charliego, Szukając Alaski, czy innych bliskich memu sercu opowieści o miłości w okresie adolescencji. Serce ścisnęło się, a w klatce pojawił się ucisk. Nie tylko dlatego, że po raz pierwszy od bardzo długiego czasu faktycznie złapałem się na kibicowaniu ekranowemu związkowi, ale również dlatego, że Sex Education uwielbia wodzić widzów za nos i ich frustrować. 

Ten długi monolog, przepełniony bólem i smakiem utraconej szansy, to najpiękniejsza scena całego sezonu. W tym momencie Sex Education przestaje być jedynie opowieścią o terapeutycznej nauce kochania innych, ale również o straconych chwilach, niedoszłych pocałunkach, niespędzonych razem porankach. Gdy do tego dodamy przygrywającego w tle na gitarze Sufjana Stevensa, po raz pierwszy od dawna pojawia się żal, że wyśniona relacja i obiekt pierwszego, poważnego uczucia, przejdzie obok, bo za długo zastanawialiśmy się, jak ująć słowami to, co czujemy. 

V

Serial Netflixa w drugim sezonie porusza również temat toksycznej męskości. Z jej wizją mierzy się Otis, zawstydzony i zażenowany swoimi potrzebami seksualnymi.

Otis przede wszystkim nie chce być swoim ojcem. Rozkochanym, łamiącym serca, niepotrafiącym żyć w stabilnym związku. Dlatego też demonizuje tkwiące w nim uczucia, boi się o nich mówić, definiować swoje potrzeby sercowe. Lęk przed tym, że będzie przypominał tatę, odbije się w każdym jego związkowym poczynaniu. W tym sezonie jednak dowie się, że nie wszystko co robi musi być objawem toksycznej męskości, ani wieku młodzieńczego, a wreszcie zdecyduje się wziąć swoje dawane innym nauki do serca.

Przeczytaj również:  A24 – Nowi mistrzowie marketingu filmów [FELIETON]

Sex Education, tym razem mówiąc dużo o fetyszach i dopasowaniach seksualnych, pokazuje widzom i widzkom, że nie ma nic złego w ich uczuciach i ich potrzebach. Rzucanymi przykładami daje znak, że o swoich potrzebach należy mówić, otwarcie o nich rozmawiać. Jakby tym samym odpowiadając krytykom na zarzuty o zbytni liberalizm erotyczny serialu – pokazując, że ważniejszy od samych stosunków jest dialog między partnerami, a o cielesności należy rozmawiać; o tym na co się godzimy, a na co nie.

VI

Drugi sezon, jeszcze bardziej niż pierwszy, pozostawia nas w rosnącej frustracji. Umykające miłosne wyznania, mijający się bohaterowie, zawieszenie fabularne. Furtka na trzeci pozostaje otwarta – a nawet, zapewne, możemy już liczyć na przynajmniej jeszcze jeden powrót do murów szkoły. 

Każda terapia musi kiedyś dojść do końca i choć Sex Education sprawia niesamowicie dużo radości, a także daje wiele wartościowych lekcji, wydaje się, że bohaterowie stają przed widmem ostatniej sesji i skonfrontowania się z rzeczywistością bez wsparcia psychologa. 

fot. materiały promocyjne “Sex Education” Netflix

O tym mam nadzieję, że będzie trzeci sezon. Jeszcze bardziej wyzbyty z taniego humoru, jeszcze bardziej publicystyczny, dotykający coraz ważniejszych spraw. 

Mam nadzieję również, że trzeci będzie tym ostatnim. W końcu nie można całego życia spędzić w jednej szkole, a Otis, Maeve, Eric, Ola, Alex i dr Milburne, wydają się być gotowi na finalne zaryzykowanie w sprawach sercowych. W końcu skoro nauczyli się kochać, może wreszcie warto spróbować tego w praktyce?

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.